mój sposób na podkreślenie brwi | Kobo Professional Brow Bar | My Secret wow! eyebrow

17:08:00

mój sposób na podkreślenie brwi | Kobo Professional Brow Bar | My Secret wow! eyebrow

Hej! Bez zbędnego wstępu zapraszam Was na wpis o moim sposobie na podkreślanie brwi ;)

Obecnie na rynku mamy mnóstwo produktów do malowania brwi. Od kredek zaczynając, idąc przez tusze, cienie, na pomadach kończąc. Przerabiałam chyba już wszystkie te produkty. I sprawdzały się naprawdę dobrze. Ostatnio w moich zbiorach odkryłam paletę cieni do brwi Brow Bar firmy Kobo Professional oraz modelujący żel WOW! Eyebrow shaping and fixing gel od My Secret. Oba te produkty dostałam w jednej z paczek PR od drogerii Natura
Mamy tutaj trzy zestawienia kolorystyczne. Ja używam na zamianę pierwszego i drugiego zestawu. Trzeci już jest zdecydowanie za ciemny. Albo używam pojedynczego cienia albo mieszam z tym jaśniejszym. Cienie w trakcie aplikacji się osypują niestety, więc staram się najpierw zrobić brwi, a potem resztę twarzy. Idealnie wypełniają jakieś braki i można nimi wyrysować pożądany kształt. Są bardzo dobrze napigmentowane, więc wyrysowanie brwi nie zajmuje dużo czasu. Cień nakładam pędzelkiem, skośnie ściętym. Najlepszy jaki miałam to kupiony parę lat temu w Super Pharm, marki własnej drogerii - Life. Jest to Pro 17 i był najlepszym pędzelkiem jaki kiedykolwiek miałam. Niestety gdzieś mi się zapodział i to już myślę ze 2-3 tygodnie temu. Nie mam zielonego pojęcia gdzie on jest. Przeszukałam już cały pokój i nic. Dziwna sprawa... No, ale drogi nie był, więc chyba kupię po prostu nowy. Mam nadzieję, że są jeszcze dostępne. 

Na pomalowane brwi nakładam modelujący żel z My Secret. Może pozostawiać lekki połysk, więc warto sobie jeszcze czystą szczoteczką przeczesać, aby pozbyć się nadmiaru. Po użyciu tego produktu, brewki robią się sztywne i trzymają się na mur beton przez cały dzień. Naprawdę jest to mój hicior ostatnich tygodni. Jestem tylko zaniepokojona, bo nie mogę go znaleźć na stronie drogerii Natura. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy brak na magazynie i , że go nie wycofali :o Bo mój egzemplarz powoli sięga dna i przydałby się nowy. 
Poniżej możecie zobaczyć moje "gołe" brwi oraz efekt po pomalowaniu, a także swatche cieni.

A jak u Was wygląda podkreślanie brwi? Malujecie je czy zostawiacie naturalne? 


Miłej niedzieli,
Ada.
MAC COSMETICS | podkład Studio Scultp SPF 15 foundation | korektor Studio Fix 24-hour smooth wear concealer

21:39:00

MAC COSMETICS | podkład Studio Scultp SPF 15 foundation | korektor Studio Fix 24-hour smooth wear concealer

Cześć ! 

W końcu się wzięłam i zrobiłam zdjęcia do wpisu i dzisiaj postanowiłam usiąść i coś naskrobać ;) Niby tyle czasu się ma na kwarantannie, ale do pewnych rzeczy nie mogłam się zmotywować ;) Netflix i HBOgo troszkę mnie pochłonęły. Nawet książki poszły w odstawkę, a mam chyba ze 3 zaczęte.. Oprócz tego jakoś na dniach wróciłam do pracy. Co prawda sklepu jeszcze nie otworzyliśmy (i nie wiadomo kiedy to nastąpi), ale parę rzeczy było do zrobienia. Dla mnie okej, zawsze to coś innego niż siedzenie w domu;) Chciałabym wrócić już do normalności... 

A gwiazdami dzisiejszego wpisu są korektor i podkład marki Mac Cosmetics. Dostałam te dwa produkty jakoś w połowie grudnia i od tamtej pory używam. Nie codziennie co prawda, bo na kwarantannie często rezygnuję z makijażu, ale na tyle, aby podzielić się z Wami moją opinią na ich temat. Zainteresowanych zapraszam do dalszej części wpisu ;)
PODKŁAD STUDIO SCULPT SPF 15 FOUNDATION

Jestem posiadaczką cery suchej, ale też problematycznej, a więc poszukuję podkładu kryjącego, ale też, żeby nie był wysuszający, nie podkreślał suchych skórek ani nie zapychał. Trochę wymagań mam ;) Ciągle szukam ideału ;) 
Po przedstawieniu moich kryteriów koleżance, która pracowała w MAC'u, dobrała mi właśnie Studio Sculpt. Jest to podkład z żelową bazą, który zapewnia krycie od średniego do pełnego o satynowym wykończeniu. Dodatkowo ma nawilżać, rewitalizować skórę, zachowując gładki i miękki wygląd. Jest trwały i wodoodporny. Oprócz tego ma filtr SPF 15 i jest testowany dermatologicznie i oftalmologicznie. Za pojemność 40 ml musimy zapłacić 150 zł. Dostępnych jest bardzo dużo odcieni. Mój to NC 15. 
Konsystencja rzeczywiście przypomina trochę żelową. Jest taka zbita i nie spływa. Odcień NC 15 jest najjaśniejszym z gamy tych żółto-beżowych tonów. Idealnie zgrał się z moim odcieniem skóry. Podkład ma bardzo dobre krycie i przez rodzaj konsystencji nie trzeba nakładać dużej ilości. Ja wyciskam odrobinę na jeden policzek, na drugi i trochę na czoło. Następnie wklepuję zwilżoną gąbką. Podkład będzie idealny dla skór suchych, ponieważ nie ściąga jej po nałożeniu, nie podkreśla suchych skórek, tylko daje ładne wygładzenie i wyrównanie kolorytu. Przez to, że mam ostatnio dość mocno przesuszoną skórę, staram się rezygnować z pudru, a dzięki temu, że Studio Sculpt ma zastygającą formułę, mogę śmiało go sobie odpuścić. Nie lepi się, nie wyciera. Puder nakładam tylko w niewielkiej ilości przy skrzydełkach nosa, ponieważ chcę uniknąć zebrania się podkładu. 
Podkład jest trwały, ładnie wygląda na buzi, ma całkiem niezłe krycie, które można budować bez efektu maski. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć skórę bez podkładu(1), z podkładem(2) i z podkładem, korektorem pod oczami i dodatkowo jest on przypudrowany(3).
KOREKTOR STUDIO FIX 24-HOUR SMOOTH WEAR CONCEALER

Do podkładu został mi dobrany korektor. Zdecydowałam się na ten, ponieważ zależało mi na aplikatorze. Kiedyś miałam Pro Longwear, który pięknie krył i mógłby być bardzo wydajny, ale niestety pompka strasznie się zacinała i wydobywała zdecydowanie za dużo produktu jak na tak mały obszar pod oczami. Dlatego też tym razem padło na Studio Fix. Ja mam go w odcieniu NC20. Jest dość mocno żółty, ale całkiem nieźle się stapia z podkładem. Nie odcina się, nie utlenia. Korektor ma konsystencję lekką, ale jest zarazem dobrze kryjący. Nakładam go pod oczy oraz na drobne niedoskonałości. Jego pojemność to 7 ml i kosztuje on 89 zł. 

Korektor jest trwały, nie waży się, nie wchodzi w zmarszczki. Czasem mam wrażenie, że wygląda sucho pod oczami, a ja z reguły nic nie nakładam pod oczy, jeśli zamierzam się pomalować. Może z jakimś lekkim kremem lepiej by to wyglądało. Bardzo dobrze współgra np. z podkładem z Bourjois Healthy Mix nr 51, jeśli chodzi o odcień. Dobrze zakrywa niedoskonałości, nie ściera się. 
Myślę, że warto go sobie wypróbować. Cena jest trochę wysoka, zarówno podkładu jak i korektora, ale marka Mac Cosmetics generalnie do tanich marek nie należy. 

Miałyście któryś z produktów? Jak się sprawdził u Was?

Buziaki,
Ada.
kosmetyki, których używam do codziennego makijażu | daily makeup

16:38:00

kosmetyki, których używam do codziennego makijażu | daily makeup

Hej kochani! 

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć trochę o moim codziennym makijażu, a konkretnie o produktach, których używam. Różne kosmetyki mam w swoich zbiorach, ale są takie, po które sięgam codziennie rano szykując się do pracy. I będą to produkty typowo drogeryjne, przystępne cenowo oraz łatwo dostępne ;) Zapraszam !

Zanim przystępuję do wykonania makijażu myję dokładnie twarz, nakładam lekki krem jako bazę i daję mu chwilę, aby się wchłonął. 
Zaczynam od nałożenia podkładu. Wyciskam odrobinę na wcześniej zmoczoną gąbkę, rozcieram na skórze, a następnie wklepuję. Od jakichś 4 tygodni używam podkładu z Kobo Professional Pro Formula Full Cover Foundation. Mój odcień to 01 Sand. Za jakiś czas pojawi się wpis na jego temat, gdzie dokładnie Wam opiszę jak się sprawdził. Pod oczy nakładam korektor MAC Studio Fix 24-hour smooth wear concealer w odcieniu NC20. O nim też będziecie mogli u mnie poczytać. 
Następnie nakładam puder metodą backingu. Obecnie używam Wibo #WIBOmood transparentnego pudru utrwalającego z kolagenem morskim. Miałam mieszane uczucia co do niego, na początku mi się nie sprawdzał, np. w połączeniu z podkładem z MAC'a Studio Sculpt, który pokazywałam Wam przy okazji wpisu o nowościach -> klik. Podkład się ważył i nie wyglądał zbyt estetycznie. Spróbowałam jednak właśnie z podkładem z Kobo i to był strzał w 10! Ten duet daje niesamowite wygładzenie oraz trwałość! 
Następnie wykonuję makijaż oka. Rano generalnie nie mam za dużo czasu, bo należę do tych osób, które wolą pospać, więc stawiam tylko na kreskę i wytuszowanie rzęs. Do niedawna miałam zagęszczane rzęsy, więc zrobienie makijażu zajmowało mi mniej czasu, ale na razie z tego zrezygnowałam. Wróciłam do kresek, które kiedyś były nieodłącznym elementem mojego makijażu i do ich narysowania używam niezmiennie od nie wiem ilu lat eyelinera z Wibo. On nie ma nawet jakiejś specjalnej, długiej nazwy. Po prostu eyeliner black Wibo. Widzę, że zmieniła się trochę szata graficzna. Jest to eyeliner z pędzelkiem i kosztuje jakieś śmieszne pieniądze w Rossmannie. Mam też słynny eyeliner z Eveline Precise Brush Liner, którym kreski można wykonać dosłownie w 2 minuty... o ile pędzelek nie zaschnie. Niestety u mnie się to zdarza, nie wiem z jakiego powodu. Rano nie mam czasu się z nim użerać, dlatego też muszę mieć pod ręką coś sprawdzonego. Rzęsy tuszuję maskarą z Wibo Volume Drama. Wspominałam o nim również w poprzednim wpisie.
Po skończeniu oczu przechodzę do brwi. Od lat byłam wierna pomadom, w międzyczasie używałam też kredki, która w końcu sięgnęła dna, pomady też już powykańczałam, więc sięgnęłam po... cienie. W paletce Kobo Kind of Magic znalazłam dwa ładne brązy i naprzemiennie ich używam. Na samym końcu wpisu możecie zobaczyć swatche. Utrwalam wszystko żelem do brwi WOW! Eyebrow shaping and fixing gel z My Secret, który jest ostatnio moim hitem. Świetnie utrwala i trzyma włoski w ryzach przez cały dzień! Poniżej efekt ▼
Na sam koniec kończę makijaż twarzy, na który składa się bronzer, róż i rozświetlacz. Niezmiennie używam czekoladki Lovely Milky Chocolate medium matte face bronzer. Ma przepiękny odcień i bardzo ładnie podkreśla rysy twarzy dając naturalny efekt. Róży mam mnóstwo i czasem zdarzy się, że codziennie używam inny, ale ostatnio najczęściej sięgam po My Secret Blusher w odcieniu 106 Fresh Rouge oraz Sensique Sensitive Skin Perfect Blush w odcieniu 204 Fire. Oba są przepiękne, ślicznie wyglądają na buzi. Odrobina różu na policzkach tworzy dziewczęcy i naturalny look ;) Z pudrami rozświetlającymi jest u mnie podobnie jak z różami ;) Trochę ich mam w swojej kolekcji i jaki chwycę rano taki znajdzie się na mojej skórze. Od jakiegoś czasu ląduje na niej Sensique Sensitive Skin Perfect Blush w odcieniu 211 Solar Glow. Jestem fanką raczej ciepłych, złotych rozświetlaczy i ten właśnie taki jest. Cudnie się prezentuje na skórze i można go również zastosować jako cień do powiek. 


Oczywiście maluję jeszcze usta, ale tych produktów mam bardzo dużo i codziennie maluję chyba czymś innym i nie ma sensu wszystkiego tutaj wstawiać 🙊
Jak mogłyście zauważyć bardzo dużo produktów jest z marek My Secret, Sensique czy Kobo, które są dostępne w drogerii Natura. Współpracuję z tą drogerią i dzięki temu miałam okazję poznać mnóstwo wspaniałych produktów. Nie ukrywam, że z reguły chodzę do Rossmanna, ponieważ do Natury mi nie po drodze, a okazuje się, że mają mnóstwo świetnych marek i produktów za bardzo przystępne pieniądze ! 👍💗

A jak wygląda Wasz daily makeup? Znacie powyższe produkty? 

Trzymajcie się,
Ada♥
nowości ostatnich miesięcy | makeup | | pielęgnacja | biżuteria | dom

16:56:00

nowości ostatnich miesięcy | makeup | | pielęgnacja | biżuteria | dom

Hej ! 

Mamy przepiękny dzień! Jakby idealnie zamówiony na nasze święto :D Życzę Wam wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet ♥☼ A teraz zapraszam do poczytania o produktach, które ostatnio się u mnie pojawiły ;)
Przyznam, że ostatnio za dużo nie kupuję. Staram się tylko najpotrzebniejsze rzeczy, które są mi niezbędne. Oczywiście jakieś zachcianki po drodze się zdarzają ;) Jeśli chodzi o produkty do makijażu w końcu udało mi się dorwać transparentny puder utrwalający Wibo #WIBOmood, który swego czasu był wszędzie wykupiony. Jest to produkt warty zainteresowania, ale o nim opowiem Wam kiedy indziej. Skusiłam się też na dwa produkty z kolekcji KatOsu, były tanie jak barszcz, więc wzięłam w ciemno zastygającą pomadkę w płynie matową, odcień nr 1 oraz rozświetlacz nr 3 Rust. Musiałam też kupić tusz do rzęs, ponieważ wszystkie jakie miałam rozdałam, bo przez parę miesięcy miałam zagęszczane rzęsy. Jednak parę dni temu byłam na zdjęciu, wiec musiałam kupić jakiś i padło na Volume Drama od Wibo. Jest oddzielna recenzja na blogu - klik - zawsze się dobrze sprawdzał u mnie. Chyba jedyny, który ma szczoteczkę z włosia ;) 

Z podstawowych rzeczy, które kupuję regularnie są olejki pod prysznic z Isany, które ja oczywiście wykorzystuję do czyszczenia pędzli i gąbek. Były na promce ostatnio za 5 zł bodajże, więc wzięłam od razu dwa. Do mycia twarzy skusiłam się na jakąś nowość od Bielendy z linii CBD Cannabidiol. Jest to emulsja nawilżajaco-detoksykująca do cery mieszanej/tłustej. Już jakiś czas jej używam. Gdy sięgnie dna chętnie podzielę się swoją opinią.
Z produktów do makijażu pojawiły się u mnie podkład MAC Studio Sculpt SPF 15 w odcieniu NC15 oraz korektor MAC Studio Fix 24-hour smoooth wear concealer w odcieniu NC20. Oba produkty bardzo lubię, dobrze się u mnie sprawdzają, ale o nich opowiem Wam w oddzielnym wpisie ;)
Luty był miesiącem moich urodzin, a więc moje kochane dziewczyny sprezentowały mi paletkę Miyo MiyoXBeautyVtricks Insta Glam Eyeshadow Palette, która już po pierwszych użyciach przypadła mi do gustu. Już jeden makijaż mogłyście zobaczyć na Instagramie. Naprawdę super się z nią pracuje:) Kolejnym prezentem jest zestaw limitowanych pomadek do ust Mattemoiselle Trifecta Plush Matte Lipstick Trio od Fenty Beauty ♥♥ Wyglądają absolutnie przepięknie! W zestawie znajdują się trzy odcienie: Ma'damn - królewska czerwień, Candy Venom - elektryczny róż oraz Spanked - zakurzony róż ;) Nie mogę się doczekać aż się za nie wezmę! Swatche na pewno pokażę na IG! A paletka Obsession Eye Palette Ruby od HudaBeauty to prezent ode mnie dla mnie :D Kupiłam ją jeszcze w listopadzie na Black Friday i jak w Sephorze kupicie je za 130 zł tak ja dałam za nią jakieś 42 zł zamawiając z oficjalnego sklepu Huda Beauty :D 
Taka ilość kosmetyków z Bath and Body Works chyba już nikogo nie dziwi;) Pracując w takim sklepie nie da się inaczej :D Nie myślcie, że ja tyle pieniędzy tam zostawiam. Posiadanie większości produktów wynika z różnego rodzaju konkursów w pracy bądź diet produktowych ;) 

Po lewej stronie widzicie mydełko do rąk w formie pianki oraz świecę o zapachu Flannel. Jest to zapaszek jeszcze z kolekcji jesienno-zimowej. Jest to taki męski, drzewny zapach o nutach piżma, mahoniu oraz bergamotki. Dość specyficzny, ale do mnie absolutnie przemawia. No i zdecydowanie te produkty cieszą oko. Ten kolor jest przepiękny! 

Jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji ciała trafiły do mnie płyn do kąpieli Mineral Bath Soak z kolekcji Water (kupiłam akurat na wyprzedaży za 15 zł/ 295 ml ;)). Co prawda nie mam wanny, ale póki co wynajmuję mieszkanie, więc może kiedyś w jakimś wynajmowanym będę ją mieć :D Dalej mamy dwa żele pod prysznic - jeden kremowy Pink Honeysuckle, przepięknie, świeżo pachnie dzięki mieszance świeżego wiciokrzewu, różowej mandarynki oraz drzewa sandałowego - oraz z kolekcji Aromatherapy Love jaśmin i drzewo sandałowe. Oba pachną obłędnie! A połączenie jaśminu i drzewa sandałowego na tyle przypadło mi do gustu, że zdecydowałam się również na mgiełkę do pościeli w tym zapachu. Codziennie spryskuję nią pościel i przestrzeń dookoła. To mój codzienny rytuał, który uwielbiam!♥ I dwa ostanie produkty to masło do ciała In the stars - to mój zapach numer jeden, kto mnie obserwuje na Instagramie ten wie, bo nie raz wspominałam o produktach z tego zapachu♥ I mgiełka zapachowa Almond Blossom. Powiem Wam, że jest to zapach z jesiennej kolekcji (2019), który był również w zeszłym roku (2018) i jak pierwszy raz go powąchałam to był dla mnie za słodki, za mdły i w ogóle byłam na NIE. Jednak gdy pojawił się ponownie totalnie mi się odmieniło i pokochałam ten zapach. Na okres jesienno-zimowy był wręcz idealny! Taki ciepły, otulający, słodki:) Jego nuty to olejek ze słodkich migdałów, waniliowa orchidea oraz piżmo kaszmirowe. 
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie ;) Ostatnio pojawiło się u mnie sporo par kolczyków. Uwielbiam je po prostu! Koła towarzyszą mi na co dzień, a te bardziej eleganckie na jakieś wyjścia czy spotkania. Te przepiękne i eleganckie w pudełku to prezent od psiapsi na urodziny i pochodzą one z YES♥ Natomiast reszta par pochodzi z Parfois. Stety i niestety moja przyjaciółka tam pracuje i informuje mnie na bieżąco o promocjach (tak jak ja ją o swoich ;)) i w ten sposób 6 par zakupiłam na promocji 3 za 25 zł, a dwie z nich kupiłam jeszcze w grudniu przed Sylwestrem też za nieduże pieniądze :) Mają niesamowicie duży wybór i najchętniej wykupiłabym połowę sklepu ;) 

Dobrnęliśmy do końca. Tak wyglądają moje nowości - było tam parę rzeczy jeszcze typu płyn do demakijażu czy ręczniczki do twarzy, ale są to produkty, które są u mnie non stop te same i nie ma sensu ich w kółko pokazywać ;)

Znacie te produkty? Co Wam wpadło w oko? Co ciekawego w Waszych zbiorach się ostatnio pojawiło? 

Buziaki,
Ada.
Kobo Professional | Midnight Wonders by Daniel Sobieśniewski | recenzja + makijaż

18:09:00

Kobo Professional | Midnight Wonders by Daniel Sobieśniewski | recenzja + makijaż

Hej! Znowu była długa przerwa, trochę mnie tu nie było. Ciągle coś się dzieje i nie do końca tak wszystko na raz jestem w stanie ogarnąć. Miałam rezygnować z bloga, ale strasznie mi żal tyle pracy tutaj włożonej i bardzo lubię dla Was pisać, robić zdjęcia i tworzyć cały wpis. Jeszcze decyzji nie podjęłam na 100%, ale póki co będę się starać wrzucać posty na bieżąco.

Dzisiaj mam dla Was recenzję paletki od Kobo Professional Midnight Wonders by Daniel Sobieśniewski, o której wspominałam w TYM poście. Już wtedy ją zachwalałam po pierwszych użyciach, a teraz po dłuższym użytkowaniu... sami się przekonajcie czy dalej tak jest ▼
Paletka składa się z 10 cieni prasowanych umieszczonych w kartonowym, solidnym opakowaniu z lusterkiem. Mamy tutaj 7 cieni matowych i 3 błyszczące. Jest to dość nietypowa paleta, bardzo kolorowa, odważna, szalona. Moim zdaniem do dziennych makijaży również się nada. Ja się kolorów nie boję i lubię zaakcentować powiekę, więc ja śmiało używam jej też na co dzień. Aczkolwiek cienie są tak piękne i kolorowe, że chce się nimi tworzyć tylko szalone makijaże. Będzie idealna na wiosnę i lato!
Cienie są intensywne, bardzo dobrze napigmentowane. Są dość suche i się sypią, ale o dziwo na oku rozcierają się bezproblemowo. Osypują się w trakcie nakładania, dlatego też zawsze najpierw robię makijaż oka, potem twarzy. Blendują się absolutnie fantastycznie! Strasznie się bałam tego mocnego pigmentu, że narobię plam i nic z tego nie wyjdzie. Zupełnie niepotrzebnie. Cienie pięknie wyglądają, intensywność nie blaknie po nałożeniu na powiekę, w trakcie blendowania pięknie się ze sobą łączą. Niestety jeden cień się pokruszył w transporcie. Te dwa na pierwszy rzut oka białe cienie są to pyłki, które opalizują jeden na różowo, drugi na zielono. Poniżej wstawiam Wam swatche.
Bardzo Wam tą paletę polecam. Jeśli lubicie odważne kolory to ten produkt jest dla Was. Dostaniecie je w drogeriach Natura w cenie regularnej 69.99 zł. Natomiast w tej chwili jest na promocji za 39.99 zł. 
Dzięki współpracy z drogerią Natura miałam okazję ją przetestować i bardzo się cieszę, że do mnie trafiła. Szczerze mówiąc nie wiem czy sama bym ją kupiła, ponieważ kolory wydawały mi się za odważne, ale bawiąc się tą paletą zdałam sobie sprawę, że ja właśnie takie kolory kocham! Poniżej wrzucam Wam makijaż, który nią dzisiaj stworzyłam. Na co dzień tyle kolorów na raz pewnie bym nie nałożyła, ale chciałam Wam wycisnąć z niej jak najwięcej :D 
Zastanawiałam się nad górną kreską eyelinerem, ale bałam się, że makijaż zrobi się zbyt przerysowany, ciężki. A tak jest lekki, wiosenny. Odkąd chodzę na zagęszczanie rzęs, oddałam wszystkie moje tusze do rzęs, dlatego też dolne rzęsy są niepomalowane :P Po prostu nie mam ani jednego tuszu w domu! :o 

PRODUKTY KTÓRYCH UŻYŁAM DO WYKONANIA MAKIJAŻU TWARZY:
→podkład Kobo Professional ProFormula; odcień 01 sand
→korektor pod oczy Kobo Professional creamy camouflage; odcień 402 light beige
→puder Wibo Mood transparent baking powder 
→bronzer Lovely milky chocolate medium
→róż Sensique Perfect Blush; odcień 204 Fire
→rozświetlacz mineralny Annabelle Minerals; odcień Royal Glow
→brwi cień brązowy z paletki Kind of Magic Kobo Professional, utrwalony żelem do brwi  My Secret wow! eyebrow
→na ustach konturówka Pierre Rene Lip Matic 02

Strasznie jestem ciekawa Waszej opinii. Znacie paletę Midnight Wonders? Co o niej sądzicie? Lubicie takie szalone kolory?

Buziaki,
Adrianna.
ulubieńcy ostatnich miesięcy | Bath and Body Works | Wibo | Lily Lolo | Bebeauty | Nuxe

19:29:00

ulubieńcy ostatnich miesięcy | Bath and Body Works | Wibo | Lily Lolo | Bebeauty | Nuxe

Hej ! Normalnie szok, drugi post w tym miesiącu :D Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o produktach, które ostatnio podbiły moje serce. Będzie coś do pielęgnacji ciała, twarzy, do makijażu i do domu ;) totalny misz-masz ;) Ciekawych zapraszam do dalszej części wpisu!
BeBeauty | nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarz i oczu 

Wiecie jaki to jest kozacki produkt? Kupiłam kiedyś na szybko, bo gdzieś tam słyszałam dobre opinie, a potrzebowałam czegoś na już. I się okazał strzałem w dychę;) Bardzo dobrze zmywa makijaż, rozpuszcza tusz i kreskę. Używam go właściwie od ponad 4 miesięcy niezmiennie. Teraz już tylko do demakijażu twarzy, bo nie maluję rzęs, ponieważ mam zagęszczane. Delikatnie pachnie, nie podrażnia i ta wielka butla (400 ml) kosztuje całe 6, 99 zł. Cudo! Mogłabym się nawet pokusić, że jest prawie tak dobry jak różowy Garnier ;)
Lily Lolo | mineralny róż do policzków | Burst Your Bubble

Tego produktu używam od jakiegoś czasu niemalże codziennie. Nie byłam kiedyś fanką różu na policzkach, ale odkąd jest mi bliższy świat makijażu nie mogę się bez niego obejść. Mam parę egzemplarzy w swoich zbiorach, ale Burst Your Bubble od Lily Lolo najchętniej ostatnio nakładam na policzki. Jest to chłodny odcień, bez drobinek, ma matowe wykończenie i pięknie wygląda na buzi. Daje takiego świeżego, dziewczęcego looku. Wspominałam Wam już o nim przy okazji wpisu o produktach tejże marki -> klik. Cena: 60, 20 zł.

Wibo | kredka do brwi | Feather Brow Creator | odcień soft brown

Od jakiegoś czasu używam raczej pomad do brwi, ale o tej kredce zrobiło się dość głośno w internetach, no to mówię wypróbuję. To jest naprawdę fajny produkt! Idealny dla osób, które nie mają rano czasu (bo wolą dłużej pospać- it's me!). Tą kredką podkreślę brwi w minutę. Jest wykręcana, więc nie tracimy również czasu na temperowanie. Ja mam odcień soft brown. Z drugiej strony ma spiralkę, którą możemy brwi wyczesać i pozbyć się resztek pudru na przykład. Kolejny tani i świetny kosmetyk! Jego cena to 16, 99 zł. Teraz w Rossmanie jest na niego promocja i kosztuje 10, 99 zł.
Nuxe | nawilżająca pomadka do ust | 

Bez nawilżającej, ochronnej pomadki nie ruszam się z domu. Usta są teraz narażone na chłód czy mróz co za tym idzie są suche i pękają. Słyszałam świetne opinie o tym produkcie w słoiczku do ust z Nuxe, ale ja mam długie paznokcie i dla mnie zdecydowanie praktyczniejszym rozwiązaniem jest pomadka w sztyfcie. Ta jest rewelacyjna! Nawilża i pielęgnuje usta dzięki zawartym w składzie miodzie, cennym olejkom roślinnym (makadamia, słodkie migdały, argan), maśle shea oraz witaminie E. Przyjemnie, delikatnie pachnie. Nie zostawia jakiejś tłustej powłoki na ustach. Daje efekt zdrowych i wypielęgnowanych ust ;) Cena się waha, zależy gdzie kupicie, np. w aptece Gemini jest za 16, 99 zł. 
Bath and Body Works | kremowe mydło do rąk | Cranberry Peach Prosecco

Ja jestem absolutnie zakochana w produktach tej marki. Póki sklep nie otworzył się w Gdańsku, nie wiedziałam o nim za wiele, ponieważ był tylko w Warszawie. Teraz mam styczność z produktami na co dzień i uważam, że są warte zainteresowania. W ostatnim czasie ukochałam sobie zapach mydełka Cranberry Peach Prosecco♥ Jak to pachnie! Mamy tutaj połączenie słodkich brzoskwiń, tarty żurawinowej i jabłek Gala. Ja osobiście jestem fanką takich świeżych, intensywnych, owocowych zapachów. Jest to mydełko z kolekcji letniej, więc nie wiem czy je jeszcze złapiecie, ale gdyby się udało to koniecznie powąchajcie! Cena: 39 zł
Bath and Body Works | trio pielęgnacyjne | Violet Plum | żel pod prysznic, krem do ciała, mgiełka zapachowa

Wraz z nadejściem jesieni wyciągnęłam nieco cięższe zapachy z moich zbiorów. Tak jak wspominałam raczej jestem fanką świeżych zapachów, ale ten wyjątkowo mnie urzekł. Już Wam kiedyś o nim pisałam przy okazji wpisu o produktach bbw. Przy stosowaniu trzech produktów z tego samego zapachu jest on intensywniejszy i dłużej się utrzymuje na skórze. Jest to kolekcja zeszłoroczna, w tym niestety nie wróciła. Zapach jest bardzo intensywny, otulający, dzięki połączeniu cukrowych śliwek, fiołków i nut drzewnych. Żel pod prysznic super się pieni, pielęgnuje skórę dzięki zawartości witaminy E oraz aloesu, a krem do ciała ma bogate we właściwości masło shea i cudownie nawilża skórę. Ceny -> żel: 69 zł, krem do ciała: 79 zł, mgiełka: 99 zł. Ale jest dużo fajnych promocji, warto polować ;) Od jutra żele i peelingi 39 zł! :)
Bath and Body Works | 3-knotowa świeca zapachowa | Pumpkin Apple

I na sam koniec obowiązkowy umilacz w okresie jesienno-zimowym, czyli świeca zapachowa. Pokazywałam Wam ją już na IG. Nie tylko zapach jest piękny, intensywny, ale spójrzcie na tą szatę graficzną♥♥ Coś pięknego! To mój totalny hicior tego roku, jeśli chodzi o zapach do domu! Są one na tyle intensywne, że nawet po zgaszeniu zapach unosi się jeszcze przez parę dni w domu! W Pumpkin Apple wyraźnie czuć dynię i cynamon, które przełamują słodkie, soczyste jabłka♥ Mówię Wam cudo!


Które z tych produktów miałyście? Jacy są Wasi ulubieńcy?

Buziaki,
Adka.