| NOWOŚCI CZERWCA |

4 lipca 2016 |
Hej!

Skoro byli ulubieńcy czerwca, to czas na nowości. Tak naprawdę póki nie zebrałam ich razem, nie miałam pojęcia, że jest tego aż tyle. Kilka z nich pochodzi z końcówki maja. Są to produkty głównie pielęgnacyjne i parę próbek. Zapraszam !


produkty pod prysznic

Ziaja, płyn do higieny intymnej - kupiłam wielką butlę, ponieważ była w promocji. Kiedyś miałam mniejszą pojemność i byłam zadowolona. Z tego również jestem. Piękny zapach, robi co ma robić, nie podrażnia. Na plus.

Lirene, peeling ujędrniający - dużo czytałam u Was na blogach o nim i w końcu się skusiłam. Bardzo zależało mi na zapachu mango, który jest obłędny. Więcej o nim na pewno w oddzielnej recenzji.

Isana, żel pod prysznic - na ten żel chyba skusiła się większość z nas :D wygląda obłędnie i ze względu na to go wzięłam. Nawet nie powąchałam w drogerii, ale w domu okazało się, że pachnie zarówno pięknie jak wygląda.

Gilette Venus, żel i maszynki do golenia - mam bardzo podrażnioną skórę, głównie pod pachami, więc postanowiłam kupić jakiś delikatny żel do golenia i nowe, lepsze maszynki. Zdecydowałam się na te z Gilette, które są naprawdę fajne. Za maszynkę + dwa wkłady zapłaciłam ok. 34 zł.



Lirene, nawilżający żel do mycia twarzy - prezent od koleżanki (zapraszam na jej bloga klik). Na razie czeka aż zużyję mój z Ziaji i dopiero się za niego wezmę.

Garnier, płyn micelarny z olejkiem - różowa wersja jest stałym bywalcem u mnie, ale koniecznie chciałam wypróbować tą wersję z olejkiem. Przepięknie pachnie! Na razie czeka na swoją kolej.

Avon, peeling enzymatyczny z minerałami z Morza Martwego - poprosiłam mamę, aby zamówiła mi ten peeling dla skóry suchej i wrażliwej. Gruboziarniste są kompletnie nie dla mnie. Na dokładną recenzję musicie jeszcze trochę poczekać.



Batiste, suchy szampon - kupiłam go ze względu na wyjazd na obóz nad jezioro. Świetnie sobie poradził. Włosy po spryskaniu nim były odświeżona i wyglądały po prostu na czyste ;) Fajny produkt!

Garnier, Beauty Care, antyperspirant w kulce - wiecie, że moim ulubieńcem była fioletowa wersja, lecz niestety podrażniła moje jakże wrażliwe pachy, więc zdecydowałam się na wersję z pielęgnującymi olejkami.

Sudocrem - idąc za ciosem jeśli chodzi o pielęgnacje pach, kupiłam krem na podrażnienia Sudocrem. Jest nie zawodny, smaruję wrażliwe okolice codziennie wieczorem. Efekty już są, skóra aż tak nie swędzi. Mam nadzieję, że po dłuższym stosowaniu będzie jeszcze lepiej.



To wygrane produkty, które widziałyście w poprzednim poście. Olejek do kąpieli i masażu, krem do rąk oraz maskara z L'Oreal, False Lash Wings Sculpt.



Silcatil, skarpetki złuszczające - postanowiłam zafundować moim stopom porządne złuszczanie. Moja mama poleciła mi te skarpetki, po których stopy miała jak nowe. Dam znać jak się sprawdziły.


I na koniec próbki, które dostałam od mamy mojego chłopaka. Niektóre z Was widziały je na moim Instagramie.

Dior, Diorskin, podkład - próbkę już zużyłam. Podkład jest świetny. Gdy tylko będę miała możliwość kupienia pełnowymiarowego produktu, na pewno to zrobię.

Kerastase, nektar termiczny - odżywczy i wygładzający do włosów suchych. Bardzo chciałam przetestować ten produkt, zobaczymy jak sprawdzi się ta próbka.

Dr Irena Eris:

Ujędrniające serum z pyłkiem opalizującym na dzień - pojawił się w zużyciach w TYM poście. Dostałam kolejną próbkę. Posiada świetne drobinki, które niesamowicie pięknie mienią się w słońcu.

Rajski balsam nawilżający do ciała - równie fajny jak ten wyżej.

Odbudowa cellularna krem do twarzy na dzień, głęboko nawilżający krem do twarzy oraz kremowa maska do twarzy - pierwszy raz będę miała styczność z tymi kosmetykami.

Smashbox, baza pod makijaż - znana baza, niektóre z Was pewnie miały, chętnie przetestuję.

La Roche-Posay, płyn micelarny i podkład - duet, który bardzo przypadł mi do gustu. Płynu jeszcze nie używałam, ale podkładu owszem. I powiem Wam, że pierwsze wrażenie wywarł na mnie bardzo dobre.

Hermes, Le Jardin, De Monsieur Li - perfumy damskie, przepiękne! Zachęcam do pójścia do perfumerii i powąchania. Eau de neroli dore - męskie. Gdy wywietrzeją są całkiem znośne, ale ogólnie w moim guście.

Compeed, plastry na pęcherze - zamówiłam buty na stronie Deezee.pl i w gratisie dostałam te plastry. Podobno są najlepsze. Jeszcze tego nie wiem, na razie nie były mi potrzebne.



I tak wyglądają moje zakupy w tym miesiącu. Jak widać trochę się tego uzbierało, ale nie są to zachcianki, tylko niezbędne kosmetyki ;)

Dajcie znać czy miałyście któryś z produktów i jak się sprawdziły u Was :)
Buziaki,
A.

45 komentarzy:

  1. Żel z Isany faktycznie pachnie idealnie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No powiem ci, że poszalałaś ;p świetne nowości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tylko peeling z Lirene ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę tutaj sporo dobrego;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie jestem pozytywnie nastawiona do Batiste - używałam tylko okazjonalnie a w efekcie dostałam od niego łupieżu... -.- Ciekawy blog - dodałam do obserwowanych! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię produkty do twarzy Avon z serii Planet Spa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja przeważnie do depilacji pach oraz całego ciała używam olejku i nie mam problemu z podrażnieniem :) Spróbuj, może akurat będziesz z tego sposobu zadowolona :) Batiste nie lubię, a Garniera muszę w końcu kupić i sprawdzić, ale różowego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, Twoich czerwcowych nowości jest chyba więcej niż wszystkich moich kosmetyków! :D Najbardziej jestem ciekawa recenzji tych skarpetek, od dłuższego czasu noszę się z zamiarem ich kupna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Suchy szampon Batiste uwielbiam. Płyn micelarny z Garniera z olejkiem kupiłam jakiś czas temu, ale u mnie akurat najlepiej sprawdza się wersja różowa, dla wrażliwej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Peeling z Lirene czeka w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne zakupy! Jestem ciekawa tego płynu z olejkiem z Garniera, sama też używam tego różowego i właśnie mi się kończy :).
    A ten podkład z Dior polecam. Miałam go i bardzo byłam z niego bardzo zadowolona. Tylko cena troszkę odstrasza :)

    dressed-in-makeup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten żel z Isany pachnie przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam suche szampony Batiste. Zarówno do odświeżenia włosów jak i nadania fryzurze objętości :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety nie załapałam się na ten wiosenny żel pod prysznic z Isany ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też używam z Ziaji płynu do higieny intymnej tylko, że konwaliowego. =)

    OdpowiedzUsuń
  16. Żele z Isany bardzo lubię, ale akurat tej wersji nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zainteresował mnie peeling z mango Lirene, już jakiś czas temu zwróciłam na niego uwagę oraz nowa wersja tuszu Loreala:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeżeli mogę coś polecić, to botox stosuje się również pod pachy, dzięki czemu niweluje to potliwość na minimum rok. Może nie musiałabyś używać dezodorantu, a krem pielęgnacyjny zamiast tego. ^^

    OdpowiedzUsuń
  19. Pozwól że odniosę się do każdego z nich (jak mam w zwyczaju, bo lubię.)
    Jeżeli chodzi o produkty pod prysznic to skusiłabym się po wszystkie oprócz żelu do golenia. Maszynki tej firmy na ogół są dobre, co bardzo polecam! Żel do twarzy może wydać się okej, za to płyn stosuje i jestem zadowolona! :) Suchy szampon to coś, na co poluję od dluższego czasu!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam nigdy żadnego kosmetyku, jednak mam ochotę na ten żel z Isany .

    OdpowiedzUsuń
  21. ooo widzę, że u Ciebie na zdjęciach też towarzyszy ananasek!:D mam ten zel z isany, ma cudny zapach <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię żele do golenia Gilette :)

    OdpowiedzUsuń
  23. żele satin care są genialne!

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię te żele do golenia Satin Care, ale najbardziej z awokado ;) Żele Isana limitowane też zawsze kupuję i jestem z nich zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakoś nie przepadam za żelami z Isany. ;)
    Obserwuje ;*

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie przepadam za tym płynem micelarnym z garniera. Wolę ten różowy ;)

    https://alazielinska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj sporo tego nazbierałaś :) Ja już od kilku miesięcy staram się nic nie kupować, bo zapasy aż wypadają ze szafki :P ale zawsze znajdzie się coś co "trzeba" kupić :) Ciekawa jestem tego peelingu z Lirene i jego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę i ja w końcu się zebrać na taki post - bo ulubieńców na poczekaniu przedstawiłabym z 10! A jak widzę jeden z Twoich pokrywa się z moim (sudocrem ma wspaniałe działanie!) :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Takie posty to fajny pomysł bo można fajne kosmetyki sobie znaleźć :) od dłuższego czasu ciekawi mnie już suchy szampon tej firmy :)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  30. Wszystkie produkty z drugiego zdjęcia miałam i były świetne ;)
    Poza tym śliczny blog, zaobserwowałam :*

    amelia-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. U mnie Batiste, to numer jeden :) uwielbiam te suche szampony.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawią mnie olejki, wracam do poprzedniego posta :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  33. noo, sporo tego! :) Z wymienionych rzeczy używałam peelingu Lirene, dobrze go wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. kilka z produktów znam. miłego testowania!
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  35. Również mam w planach zaopatrzyć się w płyn micelarny z olejkiem od Garniera, bo różowa wersja akurat mi nie przypadła do gustu...;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Spore zakupy! Będzie o czym poczytać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeżeli chodzi o żel do golenia to Gilette wygrywa, jednak ostatnio używam zwykłego balsamu do ciała i efekty są super. :) A szampon z Batiste po prostu kocham. :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za wszystkie komentarze i zapraszam ponownie ♥



SZABLON BY: PANNA VEJJS.