zestawienie moich kremów do rąk - który z nich jest moim ulubionym ? - ZIAJA / ECORECEPTURA / DERMEDIC / PALMER'S

11 października 2017 | 18 komentarzy
Cześć kochane!

Na dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie czterech kremów do rąk, które obecnie używam. Dwa z nich powoli sięgają dna, natomiast pozostałe dwa mają nieco ponad połowę. Wszystkie gdzieś tam na blogu się przewinęły w jakichś nowościach czy ulubieńcach. Oczywiście załączę Wam linki do tych wpisów. Ciekawych zapraszam dalej ;)
4. ZIAJA GRAPEFRUIT Z ZIELONĄ MIĘTĄ - NAWILŻAJĄCY KREM DO RĄK
Na miejscu czwartym uplasował się krem do rąk polskiej firmy Ziaja. Pojawił się w nowościach grudnia/stycznia -> klik. Jest to krem, którego miejsce znajduje się na szafce nocnej. W związku z tym, że posiada wygodną pompkę, stoi w miejscu idealnym. Bo z reguły resztę kremów mam pochowane po torebkach, a ten mam w domu zawsze pod ręką. Więc rzadko się zdarza, że zasypiam z nienakremowanymi rękami ;) Polecany jest do pielęgnacji w szczególności dłoni, które są narażone na kontakt z detergentami oraz chlorowaną wodą. Krem długotrwale nawilża i dodatkowo przynosi ulgę wysuszonym dłoniom. Krem ten ma lekką konsystencję, więc szybko, niemal błyskawicznie się wchłania. Przepięknie, świeżo pachnie. Wyraźnie czuć grapefruit i delikatnie miętę. Do super-hiper-nawilżających kremów to on jednak nie należy. Nawilżenie nie trzyma się długo i jeżeli chce się je utrzymać należy co jakiś czas ponawiać aplikację. Na pewno ze skórą narażoną na kontakt z detergentami sobie nie poradzi. Jednak mimo to bardzo go lubię. Z reguły na noc nakładam grubszą warstwę. Powyżej macie skład. Cena: ok. 9 zł/200 ml.

3. ECOReceptura guarana & guava hand cream - jedwabisty krem do rąk
Miejsce trzecie zajmuje jedwabisty krem do rąk firmy ECOReceptura by Stara Mydlarnia. Krem ten wraz z olejkiem dostałam w prezencie przy okazji wygranej u Iwony (InspirujeMnieŻycie). Tutaj macie link do wpisu, w którym pokazywałam krem -> klik. Nigdy wcześniej nie miałam nic z tej firmy. Krem ten przeznaczony jest do suchych, szorstkich i zniszczonych dłoni. Zawiera masło shea, które łagodzi podrażnienia, roślinną nawilżającą glicerynę, olej ze słodkich migdałów, który działa wygładzająco i regenerująco oraz witaminę C, E, olej avocado oraz lecytynę. Nieźle to brzmi w teorii, a jak wygląda w praktyce? Produkt ma gęstą, białą konsystencję, ale bardzo dobrze się wchłania. Tym kremem, podobnie jak tym z Ziaji, mogę wysmarować całe dłonie, bo wiem, że zaraz się wchłonie i będę mogła wrócić do codziennych czynności bez uczucia lepkich, klejących dłoni. Krem przepięknie pachnie i należycie dłonie nawilża. Nie jest to krótkotrwały efekt, lecz utrzymuje się dłużej. Obecnie trzymam go w torebce, aby go jak najszybciej wykończyć, ponieważ data jego ważności minęła, ale że zostało go dosłownie na kilkanaście aplikacji, postanowiłam zużyć go do końca, bo jest naprawdę fajny. Dla zainteresowanych zdjęcie składu ↑ . Cena: 19 zł/200 ml.

2. Dermedic Linum Emolient - regenerujący krem do rąk
Na miejsce drugie zasługuje regenerujący krem do rąk marki Dermedic. Dostałam go w prezencie w pracy. Produkt pochodzi z serii Linum przeznaczonej do skóry suchej, bardzo suchej, atopowej, skłonnej do alergii, egzemy oraz łuszczycy. Do składników aktywnych należą olej lniany z zawartymi w nim NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe) Omega 3, Omega 6, Omega 9, a także alantoina, lanolina, gliceryna oraz witamina E. Krem świetnie nawilża skórę oraz ją regeneruje. Posiada nietłustą konsystencję, która szybko się wchłania pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. Produkt jest hipoalergiczny. Lubię go mieć przy sobie. Mogę go użyć w dowolnym momencie, ponieważ szybko się wchłania, więc zaraz mogę wrócić do czynności, które w danym momencie wykonuję. Idealnie nada się dla skóry atopowej, bardzo suchej. Osoby borykające się z AZS powinny być zadowolone, ponieważ krem przynosi ulgę skórze i przyczynia się do jej regeneracji. I do tego bardzo ładnie pachnie. Mój egzemplarz jednak posiada datę ważności 10/2017, więc staram się go na maksa używać, aby zdążyć go zużyć, bo szkoda wyrzucać. Cena: ok. 20-22 zł/100 g.
1. PALMER'S COCONUT OIL HAND CREAM - KREM DO RĄK Z OLEJKIEM KOKOSOWYM
Na miejsce pierwsze zasługuje kokosowy krem do rąk firmy Palmer's. Nie bez powodu ;) Jest to chyba najlepszy jak dotąd krem jaki miałam. Nie da się koło niego przejść obojętnie. Zapach jest dość intensywny i nachalny, ale jest to tak śliczny, słodki zapach, który mnie totalnie zauroczył. A muszę Wam przyznać, że za kokosem nie przepadam. Ale ten jest zupełnie inny ;) Krem zawiera pozyskany w sposób zrównoważony olejek kokosowy, który głęboko nawilża i zmiękcza skórę, olejek Monoi z płatkami kwiatów gardenii tahitańskiej - nawadnia i koi, a także olejek ze słodkich migdałów łagodzący podrażnienia. Osoby ze skórą suchą będą zachwycone. Krem ma zbitą, gęstą konsystencję. Dzięki niej skóra momentalnie staje się gładka, nawilżona i ukojona. Wszystkie suche miejsca znikają i pojawia się jedwabista, gładziutka skóra. Ja zwykle smaruję tym kremem tylko grzbiet dłoni, ponieważ nie wchłania się zbyt szybko i gdy piszę na komputerze bądź jestem w pracy, przeszkadzają mi klejące ręce. Ale na noc jak najbardziej możemy nasmarować całe dłonie grubą warstwą i zasypiać w obecności przepięknego zapachu słodkiego kokosa ;) Cena: ok. 15-16 zł/60 g.

Tak wygląda zestawienie moich kremów do rąk. Dajcie znać czy miałyście z nim styczność i jak się u Was sprawdziły.

Buziaki,
Ada.

zużycia września #13

9 października 2017 | 14 komentarzy
Cześć Wam!

Dzisiaj przychodzę do Was z pustymi produktami. Nie jest tego dużo, ale mnie jakiekolwiek zużyte produkty cieszą. Zbliża mnie to do zmniejszenia zapasów ;) Ciekawych zapraszam dalej.
Avon Little Pink Dress

Mam je już dość długi czas. Bardzo fajny, kwiatowy zapach. Delikatny, kobiecy, raczej bardziej na lato. Niestety do zbyt trwałych nie należą. Z tego co właśnie wyczytałam perfumy zostały wycofane. Jeszcze ich tam trochę zostało, ale dosłownie końcówka. Obawiam się jednak, że są już po terminie, bo nie pachną tak jak na początku ;)

Calvin Klein One for her 

Dostałam je w zeszłym roku na święta z pracy. Lekki, przyjemny zapach. Połączenie fiołka, arbuza i paczuli. Stacjonarnie raczej ich już nie znajdziecie, bo zapach został wycofany.
La Roche-Posay Sensitive Skin woda micelarna

Bardzo dobra woda micelarna dla wrażliwej skóry. Dobrze oczyszcza skórę i zmywa makijaż. Buteleczkę sobie zostawię, przyda się w podróż.

Bioderma Sensibio H2O płyn micelarny

Chyba mój ulubiony apteczny płyn micelarny. Z resztą nie bez powodu pojawił się ostatnio w ulubieńcach. Nie podrażnia skóry, świetnie zmywa makijaż, nawet wodoodporny. Duża butla starczyła mi na długi czas. Jednak polecam wersję bez dozownika, ponieważ ten strasznie pluje płynem, co jest mega denerwujące.
Original Source płyn do kąpieli pomarańcza i lukrecja

W nowym mieszkaniu mam wannę, więc tego typu produkty na pewno są u mnie mile widziane, ale też szybko wykorzystywane. Przyznam, że sobie nie żałowałam tego płynu;) Uwielbiam dużą pianę i piękny zapach. Ten nie do końca do takich należał. Było czuć pomarańczę, ale jednak przebijała się ta lukrecja.

Le Petit Marselliais Biała brzoskwinia i Nektarynka żel pod prysznic 

Pojawił się w ulubieńcach -> klik. Tam przeczytacie o nim więcej. Na pewno następnym razem kupię większe opakowanie.

Rizes Crete scrub cream for face and body peeling do twarzy i ciała

Pojawiła się o nim recenzja na blogu. Bardzo fajny peeling, mocny zdzierak. Używałam go tylko do ciała, bo do buzi zdecydowanie byłby za mocny. Właśnie zaczynam drugie opakowanie :)nOdsyłam do recenzji -> klik.
Miss Sporty konturówka do ust w odcieniu Toffe

To chyba jedyna konturówka do ust, którą zdenkowałam ;) Przepiękny, jasno-brązowy kolor. Super wypełnia usta i pasuje do wszystkiego. Najczęściej lądowała na moich ustach. Ale dlatego też, że jest automatycznie wykręcana i nie musiałam jej temperować. Od jutra rusza promocja w Rossmannie i jest to jeden z produktów, który zamierzam kupić. I to parę sztuk na zapas ;) W cenie regularnej kosztuje 10 zł. Recenzowałam ją na blogu, więc odsyłam Was do wpisu. Możecie zobaczyć jak prezentuje się na ustach -> klik.

Long4Lashes by Oceanic pielęgnacyjny tusz do rzęs

Cieszę się, że się go pozbywam. Efekt nie był najgorszy, ale niestety osypywał się w ciągu dnia. A wpływu na kondycję rzęs też nie zauważyłam. Odsyłam do recenzji -> klik.

Lovely Curling Pump Up tusz do rzęs 

Jest to kolejny produkt, który na pewno kupię na promocji w Rossmannie. Świetny produkt! Idealnie podkreśla rzęsy, lekko je podkręca, jest trwały i nie osypuje się w ciągu dnia! Tusz ideał? Gdyby tylko aż tak szybko nie wysychał ;) Ale jest stosunkowo tani, więc wybaczam mu to :)

Lumene Star Effect tusz do rzęs

Wspominałam o nim przy okazji nowości grudnia/stycznia. Dostałam go w prezencie. Jednak średnio się sprawdził. Mała szczoteczka z włosia. Fajnie rozdzielała rzęsy, nie była jednak zbyt trwała i ogólnie nie lubiłam jej używać, więc ląduje w koszu.


I to by było na tyle. Znacie któryś z produktów ?
Jak sprawdziły się u Was?
Buziaki,
A.

Embryolisse krem odżywczo - nawilżający sekret wizażystów zza kulis pokazów mody - jak sprawdził się u mnie?

1 października 2017 | 15 komentarzy
Hej Wam!

Wraz z nadejściem nowego miesiąca mam dla Was recenzję kremu marki Embryolisse, o którym wspominałam przy okazji postu o nowościach czerwca/lipca -> klik. Zostałam ambasadorką marki, więc raz w miesiącu dostaję od firmy produkt, który sama wybieram.

Pierwszym produktem, który chciałam koniecznie przetestować jest Lait-Creme Concentre, czyli odżywczo - nawilżający krem, który został okrzyknięty bestsellerem według magazynu InStyle. Krem zyskał miano kultowego w środowisku wizażystów, modelek i aktorek. Zatem byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi.
GARŚĆ INFORMACJI

Krem został zamknięty w metalowej tubce o pojemności 75 ml. Szata graficzna typowa dla produktów dermo. Dostępna jest również pojemność 50 ml w cenie 49, 99 zł. Cena za 75 ml waha się w granicach 80 - 85 zł.. Produkty Embryolisse znajdziecie w drogerii Super-Pharm, a także na stronie producenta klik. Dzięki metalowej tubce jesteśmy w stanie zużyć produkt do końca. Krem ma białą, średnio gęstą konsystencję. Po otwarciu mamy 12 miesięcy na jego zużycie.
OBIETNICE PRODUCENTA

Krem ma za zadanie ekspresowo odżywić, nawilżyć i odświeżyć najbardziej podrażnioną i odwodnioną skórę. Jest on dedykowany zdecydowanie suchym cerom, ponieważ już na drugim miejscu znajduje się parafina. Oprócz niej mamy również masło karite, wosk pszczeli, aloe vera oraz proteiny soi. Nie zawiera parabenów. Produkt nie testowany na zwierzętach. Poniżej macie cały skład.
WYBAWCA DLA ODWODNIONEJ, SUCHEJ SKÓRY

Krem można stosować zarówno rano i wieczorem. Powiem Wam, że u mnie było różnie. Póki miałam krem na dzień Clinique, ten z Embryolisse używałam na noc. Nakładałam nieco grubszą warstwę. Zdarzyło się jednak, że nakładałam go również na dzień pod podkład, ale tylko wtedy gdy nakładałam Estee Lauder DW. Wtedy sprawdzał się idealnie. W miarę dobrze się wchłaniał. To zależy też od tego jak mocno Wasza skóra jest przesuszona i odwodniona. Moja cera z suchej zrobiła się normalna. Właśnie dzięki takim silnie odżywczym i nawilżającym kremom.
Odżywczo - nawilżający krem Embryolisse świetnie rozprowadza się po skórze. Nie lepi się. Pozostawia taką delikatnie tłustą warstewkę, ale nie jest to absolutnie nieprzyjemnie lepiąca się powłoka. Rano budzimy się z nawilżoną i odświeżoną skórą. Jeśli chodzi o współpracę z podkładami, jestem zdecydowanie na tak, ale tylko w przypadku tych cięższych, silnie matujących. Nie roluje się i nie ściera, a dzięki takiej bazie w postaci tego kremu, ciężki podkład nie wygląda sucho czy jak tapeta. Nie podkreśla suchych skórek, tylko wygląda niczym jak druga skóra. Nie dziwię się, że wizażyści tak chętnie używają go przy okazji malowania modelek na pokazach mody.

Jeśli chodzi o wydajność, oceniam ją bardzo dobrze, ponieważ wystarczy niewielka ilość, aby pokryć całą twarz. Kremu używam od początku lipca, a jak widać zużyłam 1/3 tubki.

TO JAK Z TĄ PARAFINĄ?

Wiem, że wiele z Was nie skusi się na niego ze względu na parafinę, bo rzeczywiście osoby z typem cery tłustej czy mieszanej, mogą spodziewać się pozapychanych porów i wysypu niedoskonałości. Jednak dla osób posiadających skórę suchą i odwodnioną może być wybawieniem i silnym nawilżaczem. Także wybór należy do Was ;)

Kolejnymi produktami marki Embryolisse, które jeszcze posiadam jest rozświetlający eliksir Elixir Eclat, który widziałyście w poprzednim poście -> klik, a także woda piękności Rosamelis. Recenzji oby produktów również możecie się spodziewać.

Znacie markę? Używałyście coś?

Wysyłam buziaki,
Ada.

moi letni ulubieńcy / tołpa, bioderma, le petit marselliais, pharmaceris

27 września 2017 | 12 komentarzy
Cześć kochani!

Dzisiaj mam dla Was ulubieńców lata. Są to 4 produkty, które pod jakimś względem mnie zachwyciły i które używałam z wielką przyjemnością. Trzy z nich to kosmetyki do codziennego oczyszczania twarzy, a jeden do pielęgnacji ciała. Ciekawych zapraszam do dalszej części postu.
LE PETIT MARSELLIAIS DELIKATNY ŻEL POD PRYSZNIC BIAŁA BRZOSKWINIA & NEKTARYNKA
Powiem Wam, że pierwszy raz miałam styczność z marką, ale wiele pochlebnych opinii słyszałam i czytałam na temat ich żeli pod prysznic. W końcu postanowiłam wypróbować i na początek wzięłam małą pojemność 250 ml. Zapach mnie totalnie urzekł, gdy tylko go powąchałam. Normalnie kosztuje ok. 10 zł. Ja go jednak wzięłam na dniach Lifestyle w Super-Pharm za punkty i zapłaciłam za niego ok. 4 zł. Już po pierwszym prysznicu wiedziałam, że na jednym żelu się nie skończy i z pewnością następnym razem wezmę większą pojemność. Piękny zapach to nie jedyna zaleta tych żeli. To w jaki przyjemny mus zamieniają się w kontakcie z wodą to jest coś niesamowitego. Delikatnie gładzi moją skórę, dobrze myje i nie wysusza. Świetne są! Staram się jak najszybciej zużyć żel Fa (o którym wspominałam w nowościach marca i jeszcze ich nie zużyłam, bo w między czasie kupowałam coś innego -> klik) i pędzę kupować te z LPM. Chyba na dobre się na nie przerzucę ;) Ciekawa jestem innych zapachów.
BIODERMA HYDRABIO H2O PŁYN MICELARNY
Ze wszystkich produktów do demakijażu najbardziej lubię micele. Nie podrażniają i dobrze zmywają. W lipcu dzięki mamie mojego chłopaka zaopatrzyłam się w płyn micelarny firmy Bioderma (wspominałam o tym przy okazji nowości czerwca/lipca -> klik). Używałam go namiętnie całe moje studenckie wakacje. Jeszcze trochę mi go zostało, ale resztę przelałam sobie do mniejszej buteleczki. Płyn sam w sobie świetny - idealnie domywa makijaż, nawet wodoodporny, nie podrażnia, nie wysusza, nie uczula. Jednak jest dość drogi (cena regularna: 75 zł) i ja osobiście nie polecam wersji z dozownikiem. Zdecydowanie wolę standardową wersję. Dozownik przeokropnie pluje płynem na boki, co mnie niesamowicie irytuje. Poza tym jest dość wydajny (gdyby nie ten dozownik, pewnie byłby jeszcze bardziej) - używam go od końca czerwca, więc starczył na 3 miesiące prawie, że codziennego stosowania. Niebawem pojawi się wpis o porównaniu tego płynu do innego aptecznego.
PHARMACERIS SERIA A ŁAGODZĄCA PIANKA MYJĄCA
Już dawno miałam chęć przetestowania coś z firmy aptecznej Pharmaceris. Padło na piankę myjącą, ponieważ wtedy, gdy ją kupowałam była promocja -50% na dowolny produkt, a poza tym nigdy do mycia twarzy pianki nie miałam. Po obniżce zapłaciłam za nią coś ok. 16-17 zł. Wybrałam tą z serii dla skóry alergicznej, wrażliwej, potrzebującej nawilżenia. Pianka okazała się strzałem w dychę. Przede wszystkim jest delikatna - absolutnie nie podrażnia skóry. Następnie świetnie domywa resztki make-upu (najpierw zmywam całość micelem, a potem produktem myjącym w połączeniu z wodą). Co jeszcze? Skóra nie jest ściągnięta, tylko miękka w dotyku i wyraźnie nawilżona. Jeśli chodzi o wydajność, mam ją mniej więcej od połowy lipca, a zostało tyle ile widać na zdjęciu, więc wynik uważam za bardzo dobry :) Jak widać - same zalety ;)
TOŁPA BOTANIC ORZEŹWIAJĄCY TONIK-MGIEŁKA 2W1 BIAŁE KWIATY
Ostatnim ulubieńcem jest tonik-mgiełka firmy Tołpa. Kupiłam go na wyprzedaży, ponieważ niestety całą tą serię wycofali ze sprzedaży. Nie wiem czy tylko z Super-Pharmu czy w ogóle. Niemniej jednak produkt jest ŚWIETNY. Z Tołpy miałam jedynie krem-żel pod oczy -> klik, który mnie nie zachwycił i sceptycznie podchodziłam do innych produktów marki, ale po tym toniku zmieniam zdanie i mam chęć na inne! Po pierwsze ślicznie pachnie. Po drugie świetnie tonizuje i odświeża skórę. Po trzecie posiada idealnie działający atomizer, który rozpyla cudowną mgiełkę. Po czwarte jest niesamowicie wydajny. Po piąte jest hypoalergiczny, idealny dla skóry wrażliwej. Posiada takie składniki jak: róża stulistna, jaśmin, stokrotka, woda różana. Nie posiada sztucznych barwników, PEG-ów, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu. Po szóste cieszy oko szatą graficzną.
A teraz złe wiadomości: na stronie został już tylko płyn micelarny z tej serii i nie wiem czy można go gdziekolwiek jeszcze dorwać. A zostało mi go na jakieś 2-3 tygodnie może. Jeśli jeszcze gdzieś je widziałyście koniecznie dajcie znać!

Co myślicie o moich ulubieńcach? Znacie produkty? Polecacie? A jacy są Wasi? Chętnie poznam Waszą opinię :)

Wysyłam buziaki,
A.

dr Irena Eris Provoke illuminating loose powder natural / sypki puder rozświetlający

23 września 2017 | 15 komentarzy
Hej, hej!

Witajcie w sobotni wieczór:)
Dawno nie było żadnej recenzji produktu do makijażu. A w nowościach, jak sami widzieliście, coś tam się przewinęło. Między innymi sypki puder od dr Ireny Eris. Już dawno miałam na niego chętkę, ale cena 85 zł nie zachęcała. Są plusy pracowania w drogerii, ponieważ udało mi się go dorwać za 32 zł. Taka cena już dużo bardziej do mnie przemawia ;) Jak puder sprawdził się u mnie? Ciekawych zapraszam do dalszej części wpisu.
W przepięknej srebrnej puderniczce z lusterkiem zostało zamknięte 11 gramów pudru. Przyznacie, że uroku nie można jej odmówić. Z resztą wszystkie kosmetyki dr Ireny Eris są dopracowane pod każdym względem. Mamy dostępne dwa warianty pudru: Natural oraz Translucent. Obie wersje są jednak transparentne, nie dają koloru, z tym że Natural ma zawarte rozświetlające drobinki. I ja właśnie tę posiadam. ;) Na stronie dr Ireny Eris transparenty jest w cenie 85 zł, natomiast natural 95 zł. W drogerii jednak oba kosztowały tyle samo.

Parę słów od producenta:

"Sypka, lekka formuła pudru, która idealnie stapia się ze skórą, optycznie ją wygładza i pozostawia jedwabistą. Utrwala i udoskonala makijaż. Zapewnia skórze długotrwałe, matowe wykończenie. Zawiera wyciąg z aloesu o działaniu pielęgnacyjnym, nawilżającym i chroniącym skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Idealny do wykończenia makijażu, dla każdego rodzaju skóry."
Puder jest drobno zmielony. Ma delikatny beżowy kolor, jest niemalże biały. Na twarzy jednak go nie widać. Nie bieli, zupełnie się scala ze skórą. Nakładałam go jako puder wykończeniowy. Na początku omiatałam puchatym pędzlem, lecz powiem Wam, że dużo lepszy efekt daje po wklepaniu go puszkiem. Zależy też na jakim efekcie Nam zależy. Mi osobiście bardzo się takie drobinki podobają i wolę jak wyraźnie się mienią na buzi. Na pewno wersja rozświetlająca nie będzie nadawać się dla cer mieszanych czy tłustych. Z resztą mało kto sięga po takie pudry mając właśnie taki typ cery ;) Puder nie matowi. Jeżeli ktoś liczy na długotrwały efekt matu, a zarazem rozświetlenia, zawiedzie się. Ostatnio zaczęła mi się nieco przetłuszczać strefa T i gdy nałożyłam ten puder właśnie w te miejsca, nie wyglądało to dobrze po paru godzinach. Skóra się po prostu błyszczała. Dlatego w tę strefę nakładam puder matujący, a na resztę buzi rozświetlający puder od dr Irenki. Drobinki prześlicznie się mienią, a w słońcu wygląda to jeszcze lepiej. Idealnie nada się też do ciała. Świetnie je rozświetli i nada zdrowego, młodzieńczego blasku. Jest niesamowicie wydajny. Mamy 12 miesięcy po otwarciu na jego zużycie, ale szczerze nie wiem czy go w tyle czasu zużyję ;)
Puderniczka jest leciutka, więc śmiało możemy zabierać w podróż. Nie żałuję zakupu, jestem nim zachwycona i polecam wszystkim klientkom. Niestety markę wycofują z Super-Pharm i Rossmanna. Wszystkim, który uwielbiają rozświetlenie i cerę pełną blasku, szczerze polecam. Będziecie nim zachwycone ;)

Dajcie znać czy miałyście styczność z marką i co fajnego polecacie :)

Buziaki,
Ada.

co nowego pojawiło się w sierpniu ?

15 września 2017 | 24 komentarze
Cześć Wam!

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną porcją nowości. Tym razem z sierpnia. Ciekawych zapraszam dalej ;)
Evree Magic Rose mini tonik różany - jakiś czas temu Evree wypuściło na rynek mini wersje różanych toników. Świetnie sprawdzają się w podróży czy do torebki. Kupiłam go na dniach lifestyle w Super-Pharm za połowę ceny, czyli 4, 99 zł.

L'Oreal Czysta Glinka maska z glinką rozświetlająca - wszyscy znacie te maski, już jakiś czas temu pojawiły się w sprzedaży. Nie miałam okazji jeszcze żadnej wypróbować, więc na dniach lifestyle na promocji -50% zdecydowałam się na wersję rozświetlającą. Cena po obniżce: 17, 99 zł.

Embryolisse Elixir Eclat eliksir rozświetlający - wspominałam Wam w TYM poście, że zostałam ambasadorką marki i w sierpniu zdecydowałam się na eliksir rozświetlający, który już jest w użyciu. Póki co mogę Wam powiedzieć, że fajnie się zapowiada. Na pewno pojawi się recenzja.
Lefrosh Pilarix balsam ceramidowy z mocznikiem - czaiłam się na niego jakiś czas, ponieważ potrzebowałam czegoś na odżywienie skóry i regenerację, zwłaszcza po depilacji pach. Niestety włoski wrastają, nie jest to nic przyjemnego. Skóra jest zaczerwieniona i w krostkach. Liczę, że ten krem to wszystko, że tak powiem, ogarnie ;) Kupiłam go na wyprzedaży za 17, 99 zł.

Ziaja Sensitiv antyperspirant do skóry wrażliwej - najlepiej sprawdzał się jak dotąd Vichy, jednak strasznie swędziała mnie po nim skóra i musiałam z niego zrezygnować :/ Myślę czy by się nie zdecydować na antyperspirant Nuxe. Póki co jednak potrzebowałam czegoś na już, więc zdecydowałam się na Ziajkę.

Gehwol lipido krem intensywna pielęgnacja suchej skóry stóp - już kiedyś miałam ten krem, super się sprawdził na suchą skórę i zrogowacenie stóp. Ma zbitą, gęstą konsystencję, jak maść bardziej niż krem. Przy regularnym stosowaniu stópki są gładkie i nawilżone ;) Ta marka również była na promocji -50%, więc zapłaciłam za niego ok. 10 zł.
Holika Holika wielofunkcyjny żel aloesowy - mam wreszcie i ja :D kupiłam go na dniach lifestyle za 19, 99 zł. Przepięknie pachnie, ma fajną konsystencję. Póki co użyłam go tylko do nóg po depilacji i pod tym względem to strzał w dychę. Wiem też, że świetnie sprawdza się włosów czy twarzy.

L'Oreal Elseve odżywka odbudowująca - w poprzednim poście pokazywałam Wam puste opakowanie po odżywce z L'Orela, więc przy okazji promocji -40% na odżywki do włosów kupiłam ponownie, tym razem odbudowującą, która sprawdziła się chyba ze wszystkich najlepiej. Cena: ok. 5 zł.

Batiste suchy szampon wersja limitowana z granatem i jaśminem - skusiłam się, bo rzucił się w oczy stojąc na sklepowej półce i zapach ma bardzo ładny. A sprawdza się jak każdy inny suchy szampon ;) Cena: 8, 99 zł.
To kosmetyki, które przywiózł mi z Grecji mój ukochany. W TYM poście opisywałam Wam masło i peeling, które przywiózł mi w zeszłym roku. Natomiast w tym obdarował mnie masłem do ciała z organiczną oliwą z oliwek, olejkiem makadamia, wanilią i kokosem - uwierzcie zapach jest obłędny! Kupił mi również relaksujący olejek do masażu oraz peeling, ten sam co w zeszłym roku. Ze wszystkich produktów jestem mega zadowolona!

Pojawiły się u mnie również dwa nowe zapachy.
Jednym z nich jest Paco Rabanne Olympea Aqua, która marzyła mi się od jakiegoś czasu. Jest to prezent od mojego chłopaka.
Przepiękny jest ten zapach! Do delikatnych nie należy, ale ciężki bardzo też nie jest. Nuty głowy to olejek z gorzkiej pomarańczy, nuty wodne oraz bergamotka; nuty serca to imbir; podstawa to wanilia, sól, kaszmir oraz ambra. Koniecznie wpadnijcie do perfumerii powąchać, jeśli go nie znacie ;) Nie wspominając już o przepięknym wyglądzie. Matowe szkło to coś co przyciąga wzrok.
Drugim zapachem jest Little Sequin Dress firmy Avon. Na pewno znacie Little Pink Dress albo Black. Z tej linii wyszedł właśnie nowy zapach Little Sequin Dress. Moja mama jest konsultantką Avon, więc miała okazję kupić te perfumy za parę złotych. Psiknęłam się nimi i od razu mi się spodobały. Zawiera nuty owocowe i kwiatowe.
Dr Irena Eris Provoke Sun Shimmer rozświetlacz w kompakcie - czaiłam się na niego już jakiś czas, ale jakoś szkoda było mi wydać na niego 65 zł. Więc przy okazji promocji na dniach lifestyle -50% wreszcie go dorwałam. Cena po obniżce to ok. 33 zł. Wygląda przepięknie na buzi, lekko opalizuje, ślicznie się mieni. Jestem w nim zakochana!

I to by było na tyle. Dajcie znać czy któryś z produktów jest Wam znany.

Buziaki,
A.


SZABLON BY: PANNA VEJJS.