#PST, czyli akcja pokaż swoją toaletkę, a raczej sposób przechowywania kosmetyków

13 grudnia 2017 | 10 komentarzy
Cześć kochane!

Magda z bloga Delishe wraz z innymi bloggerkami rozpoczęły świetną akcje PST - czyli pokaż swoją toaletkę. Magda zaproponowała czy nie chciałabym dołączyć do akcji i pokazać również swoje sposoby na przechowywanie. U mnie ostatnio czasu jak na lekarstwo, ale dzisiaj udało mi się zagospodarować trochę czasu na zrobienie zdjęć.
Niestety toaletki nie posiadam i nie wiem czy wygospodaruję miejsce na nią. Będę musiała wymyślić jakieś inne rozwiązanie. Dopiero co się przeprowadziłam i jeszcze nie wszystko mam i póki co moje miejsce do malowania/demakijażu jest że tak powiem ruchome.

Staram się malować w miarę możliwości przy świetle dziennym, ale wiadomo jak to jest zimą. Gdy wstaję o 6 rano niestety nie zostaje mi nic innego jak sztuczne światło, które pada od góry w salonie. Będę miała lustro ze światełkami dookoła w łazience, ale na to jeszcze muszę trochę poczekać ;) Póki co zapraszam Was na obejrzenie mojego obecnego miejsca do malowania oraz sposobu do przechowywania kosmetyków.
Lusterko na pewno znacie, pochodzi ze sklepu IKEA. Kupiłam je jakieś 3 lata temu i to był dobry zakup. Przydaje się właśnie w takim momencie jak teraz, gdzie czekam na zrobienie lustra w łazience ;) Ma idealną wielkość, całą twarz widać i dekolt. Nie widzę ich na stronie Ikei, także nie wiem czy są jeszcze w sprzedaży.
Podkłady oraz pudry trzymam na wierzchu, ponieważ zajmują dużo miejsca w moich kufrach, a nie lubię, gdy podkłady leżą. Oprócz tego widzicie tu również perfumy, gąbeczkę oraz krem, którego używam pod makijaż.
Jeśli chodzi o pudełka, w jednym trzymam produkty do ust, a w drugim różne różności poczynając od tuszów do rzęs, przez kredki, temperówkę, zalotkę termiczną, klej do rzęs, kończąc na odżywkach do rzęs oraz mini maseczce nawilżającej SOS Lierac. Pudełka kupiłam całkiem niedawno (w Pepco), bo właśnie nie miałam miejsca na takie rzeczy. Produktów do ust trochę mi się ostatnio nazbierało. Z reguły trzymałam je w kosmetyczce jakiejś większej, ale w pewnym momencie nie mogłam jej dopiąć. Jeszcze wcześniej miałam organizer akrylowy, ale po pierwsze strasznie się kurzą, a po drugie było tylko 9 miejsc, a pomadek mam znacznie więcej, więc takie pudełko było idealnym rozwiązaniem.
Jeśli chodzi o sposób przechowywania reszty moich kosmetyków kolorowych oraz innych akcesoriów pomagają mi w tym kufry kosmetyczne. Jeden z nich Maybelline był kiedyś dodawany do zakupów produktów Maybelline za min. 50 zł w Super-Phrm, natomiast drugi pochodzi z Inglota. Koszt takiego kufra, jeśli się nie mylę to coś w granicach 80 zł. Posiadam jeszcze jeden, który zobaczycie na końcu i w nim trzymam lakiery do paznokci.
W kufrze z Inglota trzymam paletki cieni, pigmenty, rozjaśniacz do podkładu Makeup Revolution, paletkę do ust oraz bronzer Wibo. Natomiast w drugim głównie kosmetyki, których używam na co dzień oraz wszystkie moje róże, pozostałe bronzery, rozświetlacze, jedną paletkę cieni, którą na dany moment używam (Maybelline The Nudes), korektory, eyelinery oraz bazę pod makijaż.
Kuferek posiada, że tak powiem "pięterko" wyjmowane, na którym leżą pędzle. Dzięki temu są z dala od kurzu i zanieczyszczeń. Aczkolwiek planuję kupić akrylowe zamykane pojemniki na pędzle, żeby je nieco rozdzielić, bo jak mam je tak wszystkie na raz to nie raz ciężko mi jest znaleźć konkretnie tego, którego akurat na dany moment szukam.
Tak to wszystko mniej więcej wygląda. Mam nadzieję, że z czasem będzie to inaczej wyglądać, że w końcu będę miała swój kącik w mieszkaniu, gdzie wszystko będzie miało swoje miejsce ;)

Z wielką chęcią oglądałam i czytałam Wasze posty odnośnie Waszych sposób uporządkowania i przechowywania kosmetyków. Dzięki temu wiem co mogę u siebie poprawić, udoskonalić, tak żeby było bardziej praktycznie i wygodnie ;)

Pozdrawiam Was serdecznie i wysyłam buziaki,
Ada.

Drogi św. Mikołaju... czyli Blogmas 2017 !

10 grudnia 2017 | 15 komentarzy
Cześć wszystkim! 

Nie wiem gdzie podział się listopad, serio. Ale szczerze? Dobrze, że się skończył. Jakoś tak nie lubię tego miesiąca. Chandra mnie dopadła, nic mi się nie chciało. Najlepszym sposobem na spędzanie czasu było zawinięcie się w kołdrę, odpalenie laptopa i leżenie cały dzień ;D znacie to skądś? Mam nadzieję, że w grudniu się wygrzebię spod tej kołdry ;p W końcu zbliżające się święta zobowiązują. Na szczęście listę prezentów dla najbliższych mam już prawie zrobioną. Muszę ją po prostu powoli zacząć realizować.
A skoro grudzień nadszedł to startujemy z Blogmas 2017. Dzisiaj przygotowałam dla Was listę rzeczy, które chętnie zobaczyłabym pod choinką ;)

1. ZAPACHY

Ostatnio zaopatrzyłam się w nowe perfumy, które są już wycofane a mianowicie chodzi o Paco Rabanne Olympea Aqua i powiem Wam, że... zapachy uzależniają ;) Posiadam jeszcze dwa inne, a już myślę o następnych ;) Carolina Herrera Good Girl ma stałe miejsce w moim sercu i może kiedyś będą moje. Podobnie z Aqua Di Gioia od Armaniego. Niedawno upatrzyłam sobie dwa zapachy i są to Escada Celebrate Now - lekki, kwiatowy, romantyczny zapach oraz Cacharel Amor Amor - połączenie owoców oraz kwiatów z nutami piżmu oraz wanilii. Polecam powąchać w perfumerii, jeśli jeszcze ich nie znacie.


2. ŚWIECE 

Świecie u mnie są zawsze mile widziane. Uwielbiam je wszystkie! Ostatnio upodobałam sobie te z DW Home. Przeogromny wybór, nietuzinkowe wzory oraz zapachy. Ciężko się zdecydować ;) Jedną już mam u siebie, którą nieraz mogłyście widzieć na zdjęciach klik klikWood Wick na pewno każdy kojarzy. Świece są przepiękne, będą pasować do każdego wnętrza.


3. Kosmetyki 

Kosmetyków mam pełno, ale zawsze miło jest coś nowego dostać ;) W końcu fajnych, dobrych jakościowo paletek nigdy dość, co nie? ;) O palecie Dreamy Eyeshadow Palette od Nabla wspominałam Wam przy okazji jesiennej wishlisty klik. Dalej do niej wzdycham;) Ostatnio wpadły mi w oko też Mauve Obsessions Huda Beauty oraz Modern Renaissance od Anastasi Beverly Hills. Głośno się o nich zrobiło ostatnio w Internecie.

Lecz nie samymi paletkami człowiek żyje. Jakieś nowe kolorki do ust chętnie również widziałabym u siebie ;) Maczki mile widziane. Na początku roku dostałam w prezencie płynną pomadkę w odcieniu Oh Lady (odsyłam do recenzji klik.). Upodobałam sobie również kolorek Dance With Me. Ze standardowych pomadek marzy mi się kultowa Russian Red. Odkąd marka Kat Von D weszła do polskiej Sephory parę perełek wpadło mi w oko m.in. paletka do konturowania Shade + Light Contour Palette.

4. Książki


Osobiście bardzo lubię czytać książki. Już nie raz wspominałam czy dawałam znać na IG, że moim ulubionym autorem jest Harlan Coben. Sporo już jego książek przeczytałam. Ostatnia to Zostań przy mnie - jeśli lubicie Cobena, a jeszcze tej nie czytałyście koniecznie musicie to nadrobić! Chyba najlepsza z jego wszystkich dzieł. Słabo się rozkręcała, ale koniec końców wbija w fotel! Tak naprawdę przygarnęłabym każdą jego książkę, której jeszcze nie czytałam. Nie mam upatrzonej teraz żadnej konkretnej. Natomiast ostatnio przeczytałam dwie książki Sandry Brown - bardzo wciągające, poruszające historie. Chcę więcej ;) Ja czytałam Fascynacja i Zazdrość. Natomiast z takich lżejszych, z przymrużeniem oka mogę polecić te od Marii Czubaszek. Przeczytałam Nienachalna z urody i jestem absolutnie zachwycona. Koniecznie muszę przeczytać inne - m.in. Ostatni Dymek i Dzień dobry, jestem z Kobry.

5. Inne

A z takich zupełnie innych rzeczy przydałby mi się zegarek, o którym wspominałam tak a propo rok temu w liście do św. Mikołaja i niestety jeszcze się nie doczekałam. Może w tym roku się uda? ;) Ten z obrazka to przykładowy Daniel Wellington - czerń z różowym złotem - cudo!
Uwielbiam koktajle, zwłaszcza latem z truskawek. Blender to jest coś w co muszę zaopatrzyć kuchnię - koniecznie! Taki zdrowy koktajl z samego rana byłby mile widziany ;)


No, no. Trochę popłynęłam z tą listą ;p
Dajcie znać co o niej myślicie.
Buziaki,
A.

Pharmaceris A nawilżająca pianka myjąca

27 listopada 2017 | 11 komentarzy
Cześć Wam!

Jesienna chandra mnie dopadła. Nic mi się nie chce. Najlepiej bym leżała pod kocem i nie ruszała się z domu ;) A tu pierwsze egzaminy przede mną. Dobrze, że tego posta napisałam zanim ta "depresja" mnie dopadła ;) Zapraszam więc na dalszą część posta :)


Dzisiaj opowiem Wam co nie co o piance myjącej Phamaceris. Jest to pierwszy produkt tej marki, który pojawił się w moich zbiorach. Obecnie używam jeszcze szamponu micelarnego, o którym wspominałam przy okazji nowości września. Kiedyś miałam jakieś próbki balsamu z serii Emotopic, które swoją drogą były całkiem niezłe. Już dawno mnie kusiła ta pianka, a że trafiła się okazja kupić ją połowę taniej to wzięłam. Z październikowego denka wiecie już, że się sprawdziła u mnie. Chodźcie poczytać o niej więcej ;)
DOSTĘPNOŚĆ / CENA / POJEMNOŚĆ / DATA PRZYDATNOŚCI

Produkty Pharmaceris znajdziecie w każdej aptece oraz drogerii Super-Pharm. Cena pianki waha się między 25 a 35 zł. W zależności gdzie kupujecie. Na Internecie zapewne wyjdzie Wam najtaniej. Cena jest jak najbardziej przystępna. Pojemność to 150 ml. Na zużycie mamy 12 miesięcy. To całkiem sporo. Przy codziennym użyciu starczyła na jakieś 3 miesiące.

OPAKOWANIE / SPOSÓB UŻYCIA / KONSYSTENCJA / ZAPACH

Opakowanie to plastikowa, przeźroczysta butelka co daje nam kontrolę nad zużyciem produktu. Piankę stosujemy codziennie rano i wieczorem, wydobywając odpowiednią ilość na dłoń i następnie myjąc twarz. Pompka działa bez zarzutu. Konsystencja to mięciutka, delikatna piana. Jak na produkty apteczne przystało produkt jest bezzapachowy.

SKŁAD
W składzie oprócz substancji myjących i humektantów mamy również pantenol, który łagodzi podrażnienia, wyciąg w kwiatu wiciokrzewu oraz wiciokrzewu japońskiego, które działają przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie; koją, wygładzają oraz łagodzą podrażnienia, a także kwas cytrynowy odpowiedzialny za złuszczanie oraz substancje nawilżające.

Nie zawiera parabenów, mydła, alergenów, SLS-ów, SLES-ów oraz kompozycji zapachowych.

DZIAŁANIE

Tak jak wspominałam pianka Pharmaceris jest to pierwszy produkt myjący, który mam w takiej formie. I absolutnie taka forma mi pasuje. Pianka jest dużo delikatniejsza od zwykłego żelu. Po wydobyciu produktu tworzy się lekka chmurka, która bardzo dokładnie myje, a przy tym delikatnie. Pianka pochodzi z serii A, czyli dla skóry wrażliwej i alergicznej oraz potrzebującej nawilżenia. Moja skóra właśnie do takiej grupy należy. Rzadko co prawda coś mnie uczula, ale jest zdecydowanie wrażliwa i sucha. Piankę stosowałam codziennie rano i wieczorem. Rano idealnie zmywała wszystkie zanieczyszczenia po całej nocy, a wieczorem domywała resztki makijażu. Możemy ją również użyć do oczu, ale ja jestem nieco sceptycznie do tego nastawiona. W tej kwestii ufam tylko płynom micelarnym ;)
Pianka spełniła moje oczekiwania. Idealnie dopasowała się do moich potrzeb. Nawilżyła odpowiednio moją skórę, całkowicie usunęła uczucie suchości czy ściągnięcia skóry. Nie spowodowała wystąpienie zaskórników, żadnej reakcji alergicznej czy podrażnień. Naprawdę bardzo dobry produkt apteczny. Na pewno skuszę się jeszcze na coś z serii A. Na początek myślę o kremie pod oczy, peelingu enzymatycznym oraz koncentracie wygładzająco-regenerującym.

Dajcie znać czy znacie markę i co możecie polecić.

Wysyłam buziaki,
A.

regenerum | regeneracyjne serum do rzęs i brwi | moja opinia

22 listopada 2017 | 10 komentarzy
Cześć Wam!

Dzisiaj mam dla Was recenzję regeneracyjnego serum do rzęs i brwi firmy Regenerum. Otrzymałam je od marki w ramach współpracy. Moje rzęsy niestety są krótkie i opadnięte, więc są idealne do tego, aby sprawdzić czy produkt zadziałał. Ciekawych zapraszam dalej. To, że produkt otrzymałam we współpracy z marką nie wpływa na moją opinię.
DOSTĘPNOŚĆ / CENA / POJEMNOŚĆ / DATA PRZYDATNOŚCI

Produkt możecie kupić w drogeriach typu Super-Pharm czy Rossmann. Ceny są różne - wahają się mniej więcej w granicach 20-30 zł. Pojemność to łączenie 11 ml - serum z eyelinerem 4 ml, serum ze szczoteczką 7 ml. Niestety nie jest podane ile mamy czasu na zużycie produktu od otwarcia, ale z reguły są to kuracje na 6 miesięcy.

OPAKOWANIE / SPOSÓB UŻYCIA 

Jak widać opakowanie przypomina tusz do rzęs. I rzeczywiście z jednej strony mamy szczoteczkę, a z drugiej pędzelek. Stosujemy codziennie na noc najpierw cieniutką kreskę tuż przy górnej linii rzęs, a następnie szczoteczką przeczesujemy rzęsy oraz brwi. Ja akurat stosowałam tylko na rzęsy. Oczywiście producent zaleca stosować codziennie na wieczór, aż do osiągnięcia oczekiwanego efektu.

SKŁAD 
DZIAŁANIE

Ja stosuję serum od niecałych dwóch miesięcy. Od razu Wam powiem, że pierwszy raz spotkałam się z takim podwójnym serum. Póki paczka do mnie nie przyszła nie miałam pojęcia, że tak to działa. Wcześniej używałam tylko serum Long4Lashes, które dało zamierzone efekty. A jak wypadło serum Regenerum? Zacznę od tego, że produkt aplikował się bezproblemowo. Nic nie spływało do oka, powieki nie swędziały. Co zauważyłam po takim czasie to na pewno stan rzęs się pojawił. Niestety tak jak wspominałam na początku, nie zostałam obdarzona zbyt pięknymi rzęsami, więc codziennie katuję je zalotką. Rzęsy po serum są wzmocnione i zregenerowane. Zrobiły się również zdecydowanie ciemniejsze. Sok z aloesu, olejek rycynowy oraz witamina E sprawiły, że rzęsy są bardziej elastyczne i nawilżone.
Jeśli chodzi o wzrost nowych rzęs, rzeczywiście pojawiły się, ale nie za wiele. No, ale nie możemy spodziewać się cudów po 2 miesiącach stosowania. Myślę, że efekty będą dużo lepsze po ok. 5-6 miesiącach. Za przyspieszenie wzrostu rzęs odpowiadają odżywcze lipooligopeptydy.
Tych parę nowych rzęs daje mi nadzieję, że będzie lepiej ;) Już jestem o krok od przedłużenia rzęs, ponieważ naprawdę moje są do niczego. Nawet jak zrobię fajny, pełny makijaż oka to nie wygląda on na tyle dobrze bez pięknych długich rzęs. Dlatego nie zrażam się i kontynuuję kurację. Chętnie efektami podzielę się na Instagramie bądź zaktualizuję wpis.

Cały asortyment marki znajdziecie na stronie regenerum.pl Bardzo ciekawią mnie inne produkty. A najbardziej chyba do paznokci oraz do stóp i pięt.
Dajcie znać czy miałyście coś z Regenerum i jak produkty sprawdziły się u Was. Możecie mi coś polecić?

Buziaki,
A.

nowości: październik

15 listopada 2017 | 19 komentarzy
Cześć Wam!

Było już denko, więc pora na nowości. Bez zbędnych wstępów zapraszam do dalszej części wpisu:)
Zacznijmy od produktów pod prysznic. Skusiłam się na te od Le Petit Marselliais. Zapach biała brzoskwinia i nektarynka pojawił się w ulubieńcach. Postanowiłam kupić większą pojemność. Marka była przeceniona na Dniach Lifestyle o -50%, więc wzięłam jeszcze jedną butelkę o zapachu mandarynki i limonki. Uwielbiam te żele za zapachy oraz delikatność. Świetnie myją, nie podrażniają i przede wszystkim nie wysuszają skóry. Po wyjściu z wanny skóra nie jest ściągnięta tylko wyraźnie nawilżona i miękka.
O żelu do golenia Gilette Satin Care wspominałam przy okazji wpisu o zużytych produktach. Wracam do niego niezmiennie, ponieważ uważam, że jest to najlepszy produkt do golenia. Natomiast z płynem oliwkowym do higieny intymnej firmy Ziaja bardzo się polubiłam, choć wzięłam w ciemno. Prześlicznie, delikatnie pachnie, nie podrażnia, ma pompkę, która jest ułatwieniem pod prysznicem i do tego duża pojemność, która starczy na dłużej.
Kolejne zakupy to dwa płyny micelarne. Jeden z Garnier różowy. Była promocja, więc wzięłam, bo w zapasie nic już nie mam. Drugi z serii Hydro Clean marki Dermika otrzymałam na szkoleniu marki. Już kiedyś opowiadałam Wam o trzech produktach tej marki. Odsyłam do recenzji, może kogoś zainteresuje -> klik. Ostatni produkt to pianka aloesowa do oczyszczania twarzy Holika Holika, która już dawno mnie interesowała. Tak się składa, że produkty do mycia twarzy zużywam i kupuję na bieżąco. Po pierwszych użyciach mogę Wam jedynie powiedzieć, że pianka mnie pozytywnie zaskoczyła. Więcej o niej dowiecie się na pewno z oddzielnego wpisu.
W poprzednim miesiącu zaopatrzyłam się w dwie odżywki do rzęs. Jedna to Soin Booster Embryolisse, którą otrzymałam w ramach bycia ambasadorką marki. Druga to serum pielęgnacyjne do rzęs i brwi marki Regenerum, o którym niebawem pojawi się oddzielny wpis.
Promocja w Rossmannie -55%

Jak widać nie zaszalałam. Kupiłam sprawdzone produkty, czyli konturówki Miss Sporty Mini Me w kolorze 010 Toffee, o których już pisałam na blogu -> klik, klik, eyeliner Wibo oraz tusz Lovely Curling Pump Up. Nie wiem ile sztuk tego tuszu już zużyłam ;) Jeśli chodzi o zachcianki są to bronzer Milk Chocolate Lovely w odcieniu Medium, który wzięłam spontanicznie, konturówka Bell w kolorze 03 oraz pomada Wibo do brwi w odcieniu Soft Brown. Póki co bronzer leży w zapasie, ponieważ muszę zużyć to co mam, a pomada już jest w użyciu i powiem Wam, że jest całkiem, całkiem ;)
Maseczki na tkaninie Holika Holika już dawno mnie kusiły, więc jak tylko pojawiły się w Super-Pharm kupiłam dwie - jedna After Hard Study - idealna po nudnych wykładach ;D, a druga z witaminą C. Soraya Care Control maska głęboko oczyszczająca do cery mieszanej, tłustej z niedoskonałościami to prezent ze szkolenia. Co prawda cery tłustej nie mam i problemów skórnych nigdy nie miałam, ale ostatnio coś moja skóra się buntuje. Nie wiem jaka jest tego przyczyna. W każdym razie maseczka się przyda, zwłaszcza, że obecna, którą używam, okazała się bublem, więc może Soraya się spisze ;)


Buziaki,
A.

zdenkowane produkty: październik

11 listopada 2017 | 14 komentarzy
Hej Wam!

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam produkty, które wykończyłam w zeszłym miesiącu. Jak dla mnie trochę ich jest. Wiem, że u Was bywa tego znacznie więcej, ale dla mnie to jest sukces. Wprowadziłam zasadę: najpierw zużywać, potem otwierać następne produkty. I idzie mi naprawdę nieźle. Ilość zapasów maleje, a ja się cieszę, że będę mogła kupować na bieżąco jakieś produkty, które aktualnie mnie zainteresują. Oczywiście jakieś produkty w zapasach zawsze będą ;)
ZIAJA INTIMA BRZOSKWINIA PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ

Dobrze się u mnie sprawdził. Przyjemnie pachniał, nie podrażniał. Spełnił swoją funkcję. Aczkolwiek wygodniejszą opcją dla mnie osobiście jest produkt z pompką, więc po zdenkowaniu tego zdecydowałam się ponownie na Ziaję, ale tym razem na płyn oliwkowy z pompką, który pachnie obłędnie ;)

FA MAGIC OIL ŻEL POD PRYSZNIC O ZAPACHU POMARAŃCZY I IMBIRU

Jest to żel, o którym wspominałam przy okazji postu o nowościach marca. Żel kosztował 3 zł, więc wzięłam wtedy dwa, aby mieć w zapasie. Oczywiście w międzyczasie przewinęły się inne produkty do mycia. Ten był całkiem fajny, przepięknie pachniał, dobrze mył, nie wysuszał. Jednak miał tak mocno żelową konsystencję, co nie do końca mi odpowiadało, że już się na nie nie zdecyduję. Z resztą były one na wyprzedaży, więc myślę, że już ich nigdzie nie dostaniecie.

GILETTE SATIN CARE ŻEL DO GOLENIA

To produkt, do którego wracam niezmiennie. Właśnie kolejna sztuka jest w użyciu. Bardzo go lubię. Żel tworzy sporą pianę, maszynka gładko sunie i nie występują żadne podrażnienia. Kupiłam go na dniach Lifestyle w Super-Pharm na -50% za ok. 8 zł.
RIZES CRETE MASŁO DO CIAŁA Z ORGANICZNĄ OLIWĄ Z OLIWEK, EKSTRAKTEM Z PAPAI I GRANATU

Odsyłam do recenzji -> klik.

ISANA OLEJEK POD PRYSZNIC 

Kolejny raz pojawia się w denku. Najlepszy produkt do mycia pędzli i gąbeczek.

EVREE MAX REPAIR REGENERUJĄCY KREM DO STÓP

Już kiedyś się pojawił na blogu. Bardzo dobry krem. Stosowany regularnie powoduje, że skóra jest nawilżona i miękka. Akurat u mnie pielęgnacja stóp jest nieodzownym elementem wieczornego rytuału pielęgnacyjnego.
PHARMACERIS A NAWILŻAJĄCA PIANKA MYJĄCA

Pojawiła się w letnich ulubieńcach. Totalnie przerzuciłam się z żeli do mycia na pianki. Pianka Pharmaceris świetnie myła, była delikatna, nie spowodowała wystąpienia zaskórników. Więcej o niej opowiem Wam w oddzielnej recenzji, która pojawi się niebawem. A tymczasem parę słów o niej możecie poczytać w TYM poście.

TOŁPA BOTANIC BIAŁE KWIATY ORZEŹWIAJĄCY TONIK-MGIEŁKA

Ten produkt również pojawił się w ulubieńcach. Link macie powyżej. Co tu dużo mówić - cudowny produkt, cudownie odświeżał i tonizował. Najgorsze, że został wycofany :/

AVON PLANET SPA PERFECTLY PURIFYING ENZYMATYCZNY PEELING Z MINERAŁAMI Z MORZA MARTWEGO

Bardzo fajny produkt. Delikatnie złuszczał naskórek i skóra twarzy dzięki niemu była wygładzona. Więcej o nim w oddzielnej recenzji wraz z maską głęboko oczyszczającą. Zdjęcia zrobione, tylko recenzję napisać :D zaraz się za to biorę!
PALMER'S COCONUT OIL HAND CREAM KREM DO RĄK Z OLEJKIEM KOKOSOWYM

ECORECEPTURA JEDWABISTY KREM DO RĄK

Niedawno pojawił się post o moich kremach do rąk, także odsyłam do wpisu -> klik. Palmer's był świetny. Przepiękny, słodki zapach. A po ECOrecepturę myślę, że jeszcze kiedyś jeszcze sięgnę ;) Ale najpierw trzeba zużyć pozostałe dwa otwarte i jeszcze jeden czeka w zapasie ;D
WIBO CZARNY EYELINER 

Mój ulubieniec od lat. Na promocji w  Rossmannie zawsze kupuję po parę sztuk na zapas. Nie rozmazuje się w ciągu dnia, zastyga na mat i kosztuje grosze :) Polecam!

L'OREAL TRUE MATCH KOREKTOR

Baardzo go lubiłam i baardzo jestem niepocieszona, że został wycofany. Wydaje mi się, że nowa wersja nie jest tak dobrze kryjąca jak ta. Z tego co sprawdzałam tester w drogerii. Obecnie mam jeszcze z Collection, ale muszę już za czymś rozglądać. Możecie mi coś polecić? A może by wrócić do Pro Longwear z MAC albo spróbować Mineralize Concealer?


Jestem mega zadowolona z ilości zużytych produktów. Nie wykończyłam co prawda wszystkiego co chciałam, ale i tak jest tego sporo. Dajcie znać czy znacie produkty i jakie macie o nich zdanie.

Buziaki,
A.


SZABLON BY: PANNA VEJJS.