co kupić na promocji w Rossmannie -49% ? Moje klasyki, propozycje, produkty, w które warto zainwestować

21 kwietnia 2017 | 24 komentarze
Cześć Wam! Dzisiaj mam dla Was produkty, które moim zdaniem warto kupić na promocji -49% w Rossmannie czy każdej innej, gdzie jest dość spora obniżka ;) Są to produkty, które sama przetestowałam i mogę Wam polecić, a także takie, które cieszą się dobrą opinią i którym myślę warto poświęcić chwilę uwagi. Zapraszam ciekawych dalej ;)
PODKŁADY

KOREKTORY
PUDRY


PALETKI CIENI
KREDKI I EYELINERY
TUSZE DO RZĘS
PALETKI DO KONTUROWANIA/RÓŻE/ROZŚWIETLACZE
PRODUKTY DO UST


Na koniec chciałam Wam pokazać parę nowości od marek L'Oreal oraz Maybelline.

Dajcie znać co wy kupiłyście bądź zamierzacie kupić. Chętnie poznam Wasze propozycje ;)
Buziaki,
A!

rozświetlający podkład Rimmel Wake Me Up

12 kwietnia 2017 | 24 komentarze
Cześć Wam!

Dawno nie było recenzji podkładu. Ostatnim razem był to wpis o Double Wear od Estee Lauder w lipcu w zeszłym roku. Moim niekwestionowanym ulubieńcem zostaje w dalszym ciągu Bourjois Healthy Mix, polubiłam się również z True Match L'Oreal. Odkąd nakładam podkład Beautyblenderem tak naprawdę każdy wygląda na buzi nieskazitelnie.
Na jakiejś promocji w zeszłym roku skusiłam się na rozświetlający podkład Wake Me Up marki Rimmel. Wiem, że kiedyś był uwielbiany przez Maxineczkę. Użyłam go od kuzynki pewnego razu (jakiś rok temu) i bardzo mi się spodobał. Zwłaszcza te drobinki. Ostatecznie kupiłam go w zeszłym roku. Jak się sprawdził? Ciekawych zapraszam dalej.

Estee Lauder Double Wear
3 podkłady, 3 recenzje - Healthy Mix, True Match, Double Wear
My daily makeup
OPIS PRODUCENTA

"Rozświetlający podkład, którego formuła została wzbogacona witaminą C. Zapewnia młody wygląd cery. Skóra jest promienna i prezentuje się zdrowo i naturalnie."

DOSTĘPNOŚĆ / CENA / POJEMNOŚĆ / DATA PRZYDATNOŚCI

Szafy Rimmel znajdziemy prawie w każdej drogerii typu Rossmann, Super-Pharm czy Hebe. Produkty marki dostaniecie również on-line. Cena waha się w granicach 35 zł. Pojemność to standardowe 30 ml. Na zużycie mamy 24 miesiące od otwarcia.

OPAKOWANIE / KONSYSTENCJA / ZAPACH

Jak widzicie jest to szklana buteleczka z pomarańczową zakrętką u góry z wyrzeźbionym logo marki. Konsystencja jest dość gęsta, ale nie za bardzo. Podkład nie spływa z ręki. Z łatwością się go rozprowadza. Zapach jest przyjemny, świeży, delikatnie pudrowy.
Od dobrania prawidłowego podkładu zależy wiele czynników. Przede wszystkim czego oczekujemy od takiego produktu. Ja jako posiadaczka cery suchej, czasem wrażliwej sięgam po podkłady nawilżające, rozświetlające. Rimmel Wake Me Up do takich należy. Nakładanie jest bezproblemowe. Czy to pędzlem czy gąbeczką. Posiadam odcień 100 Ivory, który w Polsce bodajże jest najjaśniejszym odcieniem. Na stronie marki widziałam jeszcze 010 Light Porcelain. Wydawało mi się, że Ivory będzie odpowiedni. Zawsze wybieram najjaśniejszy kolor z gamy. Jednak jak się okazało podkład strasznie ciemnieje. I mam wrażenie, że ściemniał on w środku butelki. Gdy patrzę na niego w domu, a później w drogerii widzę dwa różne odcienie, a kolor jest ten sam. Nie wiem dlaczego aż tak się utlenił, ale obecnie nie mogę go używać, ponieważ strasznie się odcina. Postanowiłam zostawić go na lato, gdy nieco opalę buzię. Podkład posiada delikatne drobinki, które widać. Nawet po przypudrowaniu, one przebijają się. Mi się osobiście taki efekt posiada. Buzia wygląda promiennie i jest naturalnie rozświetlona. Gdyby nie fakt, że ciemnieje bardzo byśmy się polubili. Przetestuję go ponownie latem.
Starałam się teraz mieszać go z białym podkładem z Makeup Revolution, jednak produkt jest bardzo wodnisty i zdecydowanie zmienia konsystencję podkładu Wake Me Up, co nie do końca mi odpowiada.
No same widzicie na drugim zdjęciu, jak szyja różni się od twarzy. Niestety drobinki nie zostały uchwycone.

Ciekawa jestem jakie są Wasze odczucia do tego podkładu.

Podsumowując jest to fajny podkład rozświetlający, który latem na pewno świetnie się sprawdzi. Żałuję, że ciemnieje i ten najjaśniejszy odcień nie jest teraz odpowiedni. Myślę, że 010 light porcelain byłby idealny.

Dajcie znać koniecznie czy któraś z Was go miała i jak się sprawdził.
Buziaki,
A.

Nowości marca

5 kwietnia 2017 | 26 komentarzy
Cześć Wam!

Nie mogę uwierzyć, że mamy już kwiecień! Przecież dopiero co był nowy rok ;) Czas pędzi jak szalony. Już w czerwcu czeka mnie obrona pracy licencjackiej - niesamowite, że to tak szybko minęło. Pogoda za oknem coraz ładniejsza - aż chce się żyć! Właśnie to lubię w ciepłych porach roku - napawa nas niesamowitą energią do działania, mamy tysiąc pomysłów na minutę i chcemy robić więcej i więcej. Mam nadzieję, że wyciągacie z każdej chwili jak najwięcej !

Dzisiaj mam dla Was wpis o nowościach, które pojawiły się w minionym miesiącu. Zapraszam!
Moje wszystkie podkłady pokończyłam, postanowiłam zużywać zapasy i całkiem nieźle mi to idzie. Zostały mi dwa podkłady, z czym jeden to Estee Lauder Double Wear, a drugi Rimmel Wake Me Up, który niestety najjaśniejszy odcień jest bardzo ciemny i muszę zostawić go na lato, gdy nieco się opalę. Do tej dwójki doszedł mój ukochany Healthy Mix od Borujois w nowej odsłonie, w odcieniu 51. Według mnie nie różni się od poprzedniej wersji. Nadal jest wspaniały i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Kupiłam go na Dniach Lifestyle w Super-Pharm za połowę ceny, czyli 29, 99 zł.

Drugą zdobyczą z Dni Lifestyle jest korektor L'Oreal z seri True Match w odcieniu 01. Naczytałam się sporo dobrych opinii na jego temat, a że mój Mac Pro Longwear sięgnął dna, musiałam na coś się zdecydować. Zapłaciłam za niego 16, 49 zł.

Mac, Retro Matte Liquid Lipcolour to prezent na urodziny. Bardzo chciałam spróbować płynnych pomadek, zostałam obdarowana kolorem o nazwie Oh Lady. Jest to przepiękny, ciemny, głęboki fiolet. Niebawem pojawi się oddzielny wpis, w którym poczytacie o niej znacznie więcej.

Kolejnym prezentem jest wodoodporna maskara Givenchy Noir Couture od mamy mojego chłopaka. W zeszłym roku w marcu pokazywałam Wam maskarę Phenomen'eyes, której szczoteczka była dość specyficzna, albowiem była to jedna kulka silikonowa. W przypadku Noir Couture są to.. 3 kulki ;) Więcej o nim w oddzielnym wpisie.

Givenchy Phenomen'eyes - wodoodporny tusz do rzęs zwiększający objętość

Ostatnim produktem z kolorówki jest cielista kredka Kohl Pencil firmy Max Factor. Już dawno miałam kupić cielistą kredkę do oczu i akurat ta była na wyprzedaży za 9, 99 zł w Super-Pharm.
Swoją pierwszą przygodę z olejkiem Isana miałam jakieś 2 lata temu. Używałam go wtedy stricte pod prysznic, ale jakoś mnie nie zachwycił. Przede wszystkim odrzuca mnie jego zapach i jakoś dziwnie mi się rozwarstwił w połowie zużycia, ale myślę, że było to spowodowane dostaniem się wody do środka. Teraz kupiłam go w tym celu, w którym ma go większość z nas w tym momencie... do mycia pędzli i gąbek ;) Nadaje się do tego idealnie! Domywa wszystko , nawet zaschnięty podkład po kilku dniach. Kosztuje w cenie regularnej jakieś 8 zł.
Z produktów do włosów w mojej łazience pojawił się w końcu szampon L'Biotica Biovax Diamond. Produkty Biovax cieszą się dobrymi opiniami, a ten szampon z minerałami i diamentami wyjątkowo koleżanka mi polecała, więc na Dniach Lifestyle kupiłam go za 9, 99 zł.
Kolejnym produktem jest szampon Bioelixire Argan Oil. Nie miałam wcześniej, jestem go ciekawa, parę razy już użyłam, na razie rewelacji nie ma, ale zobaczymy z czasem ;)
Ostatnią rzeczą jest maska do włosów Gliss Kur Million Gloss, którą upolowałam za ... 3, 80 zł. Była na wyprzedaży i stwierdziłam, że za taką cenę nie ma co się zastanawiać. Blask włosom zawsze się przyda ;)
I ostatnie dwie zdobycze to żele pod prysznic Fa Magic Oil o zapachu pomarańczy i imbiru. Jest przepiękny, mega odświeżający, a że kosztował 3 zł/szt. to długo się nie zastanawiając wzięłam dwa!

To tyle jeśli chodzi o nowości w poprzednim miesiącu. Nie poszalałam, ale w zapasach jeszcze trochę mam i staram się robić zakupy z głową i kupować tylko to co rzeczywiście potrzebuję.

Wysyłam buziaki,
A!

| Long4Lashes | żel micelarny pielęgnujący rzęsy | serum stymulujące przyrost rzęs | pielęgnujący tusz do rzęs |

29 marca 2017 | 14 komentarzy
Cześć Wam!

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o trzech produktach firmy Long4Lashes by Oceanic. Firma słynie z serum przyspieszające wzrost rzęs, które niejedna z nas stosowała. Mnie zainteresował ich tusz do rzęs, który ma pielęgnować nasze rzęsy oraz przyspieszać ich wzrost, a że żel micelarny był w gratisie długo się nie zastanawiając popędziłam do kasy. Ciekawych zapraszam dalej ;)
Jak widzimy produkty Long4Lashes pozostają w kolorystyce biało-złotej. Przyjemnej dla oka. Na pierwszy ogień pójdzie serum przyspieszające wzrost. Wiem, że opinie są różne, ponieważ produkt nie ma za najlepszego składu. Ale mi jak do tej pory krzywdy nie zrobił. Używałam go w zeszłym roku, miałam 3 miesiące przerwy i ponownie zaczęłam stosować. Serum jest w formie pędzelka. Jest to przeźroczysty płyn, który aplikujemy na noc tuż przy linii rzęs, jakbyśmy chciały namalować kreskę. Jest to 6-cio miesięczna kuracja. U mnie efekty były widoczne po jakichś 3 miesiącach. Serum rzeczywiście działa! Moje rzęsy były krótkie i marne i mało podkręcone. Gdy malowałam je tuszem, momentalnie się prostowały. Serum nie zagęściło moich rzęs, ale sprawiło, że one rzeczywiście urosły i nieco się podkręciły. Używam zalotki, aby ulepszyć efekt. Po odstawieniu produktu rzęsy niestety wracają do stanu pierwotnego. Co jest zupełnie normalne. Zaczynają też wypadać, ale nie jakoś drastycznie. Cena produkty to 79, 99 zł. Trochę wysoka. Ja w takiej cenie bym go nie kupiła, ale o połowę taniej na Dniach Lifestyle w Super-Pharm za 39, 99 zł i owszem ;)
Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia rzęs niepomalowanych i pomalowanych. Niestety nie mam zdjęcia rzęs przed rozpoczęciem kuracji. Po prostu wyleciało mi z głowy, żeby je zrobić. W tym poście klik możecie zobaczyć jak rzęsy wyglądały wcześniej. Widać na nich, że są krótkie i że tak powiem opadnięte.
Przy okazji tego zdjęcia możecie zobaczyć jak prezentuje się na rzęsach pielęgnacyjny tusz do rzęs Long4Lashes. Jest to zdjęcie drugie. Porównałam je z tuszem do rzęs L'Oreal Lash Wings Sculpt. Ale po kolei.
Tusz jest chyba najsłabszym produktem z całej trójki. Z kwestii technicznych tusz nie ma standardowej szczoteczki. Możecie zobaczyć na zdjęciach jak wygląda, bo nie wiem jak mam ją opisać. Jest ona silikonowa, taką jak lubię. Jedną stroną można pomalować górne rzęsy, a drugą dolne. Na rzęsach wygląda całkiem nieźle, ale jednak przy L'Oreal może się schować ;) Tusz aplikuje się szybko i bezproblemowo. Jednak osypuje się w ciągu dnia. Dla mnie jest to absolutnie nie do przyjęcia. Na szczęście nie robi tego jakoś, że tak się wyrażę ostentacyjnie. Nie wygląda to pod koniec dnia tragicznie, ale warto w ciągu dnia spojrzeć w lusterko i po prostu osypany tusz przetrzeć delikatnie ręką. Zdarzy się, że go użyję, ale tylko wtedy, gdy nie wychodzę na cały dzień, a raczej na zajęcia na parę godzin i z powrotem do domu ;) Jeśli chodzi o kwestię pielęgnacyjną - no cóż.. niczego takiego nie zauważyłam. Rzęsy są w takiej samej kondycji w jakiej były przed używaniem tuszu. Nie zahamował on również ich wypadania. Cena tuszu do ok. 40 zł. Jak wiecie za tę cenę, a nawet niższą, możemy dostać o wiele lepszy produkt.
Żel micelarny jak wspominałam był gratisem przy zakupie tuszu do rzęs. Nie jest on normalnie w sprzedaży. Jest to wąska przeźroczysta tubka, dzięki czemu możemy kontrolować zużycie produktu, o pojemności 250 ml. Mamy 9 miesięcy na zużycie. Dzięki prowitaminie B5 rzęsy stają się bardziej elastyczne i wygładzone, natomiast olej awokado wzmacnia je i regeneruje ich strukturę. Żel nadaje się zarówno do demakijażu oczu jak i twarzy. Ja używam tylko do oczu, bo do twarzy mam inny. Świetnie radzi sobie z mocnym makijażem. Wodoodporny tusz do rzęs czy mocna kreska mu nie straszna. Produkt nie rozmazuje makijażu po całej twarzy, tylko rozpuszcza i wszystko ładnie zmywa. Ma delikatny zapach, ale niemalże nie wyczuwalny. Nie podrażnia oczu, nie pozostawia tak zwanej mgły. Jest bardzo wydajny. Używam go od jakichś niecałych 4 miesięcy, a jak widać jest jeszcze połowa butelki. Wystarczy niewielka ilość, aby wszystko dokładnie domyć. Chyba, że jest naprawdę mocny makijaż, z którym żel bardzo dobrze sobie radzi, ale żebyśmy były pewne, że wszystko jest usunięte, warto użyć troszkę więcej produktu niż zazwyczaj ;) Dzięki niemu rzęsy są wygładzone, jak obiecuje producent. Niestety wzmocnienia nie zauważyłam. Cenię go za to, że porządnie zmywa makijaż, nie podrażnia i jest wydajny.

Z całej trójki najsłabiej wypadł tusz do rzęs, z kolei żel micelarny i serum oceniłabym podobnie. Oba spisują się pod pewnymi względami, a pod innymi nie. Idealnego kosmetyku chyba jeszcze żadna z nas nie znalazła ;)

Dajcie znać co myślicie o tych produktach .

Buziaki,A.

| Soraya, Ideal Beauty, lekki hydro-krem na dzień, cera normalna i mieszana |

19 marca 2017 | 19 komentarzy
Hej, hej!

W poprzednim poście pokazałam Wam jak wygląda moja pielęgnacja i wspominałam między innymi o hydro-kremie na dzień z firmy Soraya. Otrzymałam go będąc na szkoleniu marki. Jest to krem do cery normalnej/mieszanej. Ciekawych zapraszam dalej ;)
Soraya wprowadziła na rynek serię Ideal Beauty, do której należą m.in. lekkie hydro-kremy na dzień dla cery normalnej/mieszanej, suchej/wrażliwej oraz tłustej/mieszanej. Tak jak wcześniej wspominałam, dostałam go w ramach szkolenia, więc nie miałam niestety wyboru i trafił mi się do cery normalnej/mieszanej, a normalne wzięłabym do suchej/wrażliwej. Mimo to postanowiłam go jednak wypróbować.

DOSTĘPNOŚĆ / CENA / POJEMNOŚĆ / DATA PRZYDATNOŚCI

Pojemność kremu wynosi 50 ml. Na zużycie mamy 6 miesięcy od momentu otwarcia. Produkty firmy Soraya są dostępne praktycznie w każdej drogerii i kosztują średnio ok. 22 zł. Także jest jak najbardziej przystępny.
OPAKOWANIE / SPOSÓB UŻYCIA / KONSYSTENCJA / ZAPACH

Jak widać jest to słoiczek, jest on szklany. Był zabezpieczony sreberkiem, dodatkowo w zafioliowanym pudełku. Wiem, że wiele z Was ze względów higienicznych nie lubią kremów w słoikach. Mi tak naprawdę jest to obojętne. I przyznajcie, że produktom w słoiku nie można odmówić uroku ;) Krem stosujemy codziennie rano na oczyszczoną skórę twarzy. Konsystencja ma formę lekkiego żelu, nie spływa, jest raczej lekko galaretowata. Przyjemna w dotyku i bez problemu się ją aplikuje i rozprowadza. Zapach jest ładny, świeży, rześki.
DZIAŁANIE

Krem tak jak zaleca producent stosowałam codziennie rano na oczyszczoną skórę twarz. Aplikowałam go pod makijaż. Hydro-krem błyskawicznie się wchłaniał. Lekko matowiał skórę. Nie wiem czy byłby to mat, który pasowałby cerom mieszanym/normalnym, ale mojej suchej skórze jak najbardziej to odpowiadało. Nie czułam żadnego ściągnięcia. Dobrze współgrał z podkładami. Chyba, że nakładałam True Match L'Oreal, wtedy aplikowałam jakiś treściwszy krem, o czym wspominałam Wam przy okazji recenzji kremu SVR (klik). Krem zawiera hydro block complex z kwasem hialuronowym, który ma nawilżać i wygładzać oraz aqua24, który zapewnia optymalne i długotrwałe nawilżenie. Skóra rzeczywiście jest wygładzona i miękka. Długotrwałego nawilżenia nie zauważyłam. Owszem jest, ale nie czuję go przez cały dzień. Moja skóra jest mocno przesuszona, zwłaszcza zimą. Potrzebuję więc czegoś mocno nawilżającego, ale zarazem szybko wchłaniającego się, pod makijaż. Ten krem spełnia oczekiwania pod względem wchłanialności. Jednak z nawilżeniem mogłoby być lepiej. Ogólnie jestem zadowolona. Krem ładnie pachnie, przyjemnie się go aplikuje. Wygładza skórę i koi ją, a także dobrze współpracuje z podkładami. Długotrwałego nawilżenia nie ma, ale nie oczekiwałam tego od kremu dla tego typu cery. Może z tym dla skóry suchej/wrażliwej byłoby inaczej ;) Nie przekreślam go jednak, dalej go używam i zamierzam go skończyć. W zapasach mam jeszcze jeden krem tej firmy, który z chęcią przetestuję i dam Wam znać jak się sprawdził.

SKŁAD

Wy z kolei dajcie znać czy znacie krem albo jakieś inne produkty firmy Soraya ;)

Całuję,
A.

| "Pozwól jej oddychać - czyli sposób na zdrową cerę" - rabble.pl |

14 marca 2017 | 37 komentarzy
Cześć Wam!

Dzisiaj przygotowałam dla Was wpis na temat mojej codziennej pielęgnacji. Post został stworzony w ramach bycia ambasadorką rabble.pl Opowiem Wam co ciekawego używam, jakie triki stosuję, aby moja skóra była oczyszczona, zdrowa i mogła oddychać ;) TUTAJ mogłyście poczytać co nie co o mojej wieczornej pielęgnacji. Od tamtego wpisu pojawiło się parę nowych kosmetyków. Przedstawię Wam również produkty, które stosuję rano. Ciekawych zapraszam dalej ;)

Każda z Nas, która choć trochę interesuje się tematem beauty, wie, że podstawą zdrowej i pięknej cery jest oczyszczanie. Żaden drogi podkład, róż czy pomadka nie będą dobrze wyglądać bez odpowiednio wypielęgnowanej skóry twarzy bądź ust.

Zaczynając moją wieczorną pielęgnację, sięgam po żel micelarny, aby zmyć makijaż oczu. Jest to żel firmy Oceanic Long4Lashes. Jest bardzo delikatny dla oczu, nie podrażnia, nie powoduje łzawienia czy mgły. Niebawem możecie spodziewać się dokładnej recenzji żelu oraz dwóch innych produktów tej firmy. Niestety nie znajdziecie go w sklepach, ponieważ był to prezent przy zakupie tuszu do rzęs.
Następnie zmywam makijaż twarzy płynem micelarnym. Obecnie kończę ten z olejkiem z Garniera, który świetnie rozpuszcza makijaż i idealnie wszystko zmywa. Znajdziecie go w każdej drogerii. W zapasach mam inne płyny i teraz myślę czy by wrócić do delikatnego płynu Dermedic, o którym pisałam Wam w zeszłym roku. Jednak niestety post zniknął, nie mam pojęcia dlaczego. Ale jestem pewna, że go publikowałam, bo pamiętam, że niektórym z Was płyn przypadł do gustu. Ja jednak nie byłam z niego do końca zadowolona, ale skoro go już mam, nie chcę, żeby się zmarnował i po prostu zużyję go do końca. Moim zdaniem nie radził sobie z demakijażem oczu. Rozmazywał tylko tusz i eyeliner, ale nie zmywał go. Jednak był delikatny dla oczu, nie podrażniał i tutaj plus dla niego. Znajdziecie go w aptekach w granicach bodajże 30 zł. Ja go upolowałam za dyszkę.
Teraz pora na kosmetyk, którym oczyszczamy twarz uprzednio ją namaczając. U mnie jest to żel myjący Provegol Gel Surgras firmy SVR. Ja mam jeszcze go w starej szacie graficznej. Obecnie wygląda tak klik. Świetny, delikatny żel. Ma zapach, ale ledwo wyczuwalny, bardzo przyjemny. Idealnie domywa resztki zanieczyszczeń, nie podrażnia. Duża 400 ml butla starczy na długi czas. Nadaje się również do mycia całego ciała, włosów, a także miejsc intymnych. Jeden produkt, wiele zastosowań - to lubimy ;) Produkty SVR możecie kupić oczywiście online, a także w aptekach.
Raz, dwa razy w tygodniu powinnyśmy wykonać peeling. Jako posiadaczka suchej cery wybieram enzymatyczny. Niestety w tej kwestii nie jestem zbyt regularna, choć staram się. Stosuję enzymatyczny peeling z minerałami z Morza Martwego firmy Avon. Właściwie to marzę już, aby go skończyć. Nie jest zły, ale bardzo przeszkadza mi zapach. Jest bardzo intensywny i aż czasem łzawią mi od niego oczy. Muszę rozejrzeć się za czymś nowym.
Po dokładnym oczyszczeniu przychodzi czas na tonik. Chyba mój ulubiony punkt pielęgnacji. Wcześniej był różany tonik z Evree, który uwielbiałam. Obecnie jest to nawilżająco-odświeżający tonik Hydro Milk marki własnej Super-Pharm - Life. Marka w zeszłym roku wydała dermokosmetyki, które zostały stworzone specjalnie dla Life przez Laboratorium dr Ireny Eris. Produkt jest całkiem niezły. Więcej o nim w oddzielnym wpisie, który już dla Was tworzę ;)
Według 10-cio etapowej koreańskiej pielęgnacji w tym miejscu powinna pojawić się esencja. Tego kroku jeszcze nie wprowadziłam do swojej pielęgnacji, ale z czasem myślę, że się to zmieni. Mam na oku dwa produkty. Jeden z firmy Dermika. Jest to tonizująca esencja czystości absolutnej z kwiatem lotosu z serii HydroClean. Natomiast drugi produkt z firmy SVR Hydraliane Essence. Miałam już krem z tej serii i byłam bardzo zadowolona.

Zakończeniem wieczornej pielęgnacji jest nałożenie kremu na twarz oraz oddzielny pod oczy. Najlepszym wyborem jest krem o treściwszej konsystencji. U mnie jest to na ten moment (staram się wykończyć zapasy;)) ujędrniający krem na dzień i na noc firmy Soraya. A pod oczy stosuję serum Clinique All abotu eyes. Jest on w formie roll-onu, który świetnie sprawdza się rano niwelując opuchliznę. Stosuję go również wieczorem, nakładając nieco grubszą warstwę. Produkty do pielęgnacji okolic oczu marki Clinique znajdziecie w perfumeriach Sephora oraz Douglas. Tutaj macie różne kupony rabatowe na zakupy klik. Niestety nie widzę tego serum na stronie. Ja go dostałam, także nie wiem czy jest dostępny w sprzedaży. Może dorwiecie go stacjonarnie.
Jeśli chodzi o poranną pielęgnację, wygląda podobnie. Najpierw myję twarz żelem do mycia SVR, następnie przecieram twarz tonikiem Hydro Milk Life i na koniec nakładam serum pod oczy Clinique a także krem. Krem stosuję na dzień Ideal Beauty Soraya naprzemiennie z Moisture Surge Clinique.
Na usta nakładam peelingującą pomadkę Sylveco, która tak swoją drogą sięga już dna albo waniliowego EOS'a. Pomadka Sylveco jest najlepsza, świetnie wygładza i odżywia usta. A EOS'ik - same wiecie ;) Jest fajny, przyjemny, ślicznie pachnie. Nie nawilża jakoś super, ale mimo to bardzo go lubię ;)
Raz czy dwa razy w tygodniu warto sięgnąć również po maski do twarzy. Wolę zdecydowanie takie w tubkach pełnowymiarowe, ale po te w saszetkach również sięgam. Bardzo polubiłam się z tymi z Bielendy do skóry suchej z węglem. Oprócz tego ostatnio wypróbowałam maskę na tkaninie z Garnier, o której wspominałam w nowościach lutego. Posiadam również głęboko oczyszczającą maseczkę błotną z minerałami z Morza Martwego. Polecam Wam również maskę firmy Dermika Oczarowanie - maseczka przed randką. Jest świetna, działa natychmiastowo. Nałożyłam ją na 10 minut i zmyłam. Skóra była miękka, promienna, zdrowo wyglądająca. Świetnie rozprowadzało mi się bazę Smashbox i następnie podkład Double Wear. Makijaż trzymał się długie godziny i wyglądał nieskazitelnie ;) Dostałam jeszcze ostatnio od mamy mojego chłopaka diamentową maskę algową firmy Bielenda. Jest to maska do rozrobienia samemu. Jeszcze takiej nie miałam, jestem jej bardzo ciekawa.


Trochę długi post wyszedł. Mam nadzieję, że dotrwałyście. Dajcie znać czy znacie które produkty i jakie Wy stosujecie w codziennej pielęgnacji.

Buziaki, A!


SZABLON BY: PANNA VEJJS.