ULUBIEŃCY LATA | BATH AND BODY WORKS | EVELINE COSMETICS | MY SECRET | INGRID | MIYO MAKEUP | BIELENDA

19:27:00

ULUBIEŃCY LATA | BATH AND BODY WORKS | EVELINE COSMETICS | MY SECRET | INGRID | MIYO MAKEUP | BIELENDA

Hej !

No i co? No i mamy wrzesień! W związku z tym, że lato było naprawdę piękne i gorące, jestem w pełni gotowa na nadchodzącą jesień. I po cichu liczę też, że będzie ciepła i kolorowa ;) 

Tak więc dzisiaj mam dla Was ulubieńców lata. Będzie coś do pielęgnacji ciała, twarzy oraz do makijażu. Ciekawych zapraszam do dalszej części wpisu ;)

KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC | BATH AND BODY WORKS | IN THE STARS

Kosmetyki Bath and Body Works nie raz już pojawiały się na blogu. Możecie poczytać tutaj i tutaj. Absolutnie uwielbiam ich kosmetyki, a zapach In the stars jest moim faworytem. Tak więc nie bez powodu w ulubieńcach znalazł się kremowy żel pod prysznic własnie o tym zapachu. Mają w składzie masło shea oraz masło kakaowe. Nie dość, że przepięknie pachnie, do tego świetnie nawilża skórę, która po umyciu jest gładka, przyjemna w dotyku i nawilżona. Niestety kosmetyki do najtańszych nie należą, bowiem ten cudak kosztuje w cenie regularnej 79 zł. Ale, ale... bardzo często są super promocje, np. ostatnio balsamy były po 25 zł, także koniecznie śledźcie profil na IG i wyłapujcie! Oczywiście zapraszam Was też na mój IG, gdzie zawsze informuję o ciekawych promocjach w Bath and Body Works ;) -> klik

KREM DO STÓP MASKA NA SILNE ZROGOWACENIA | BIELENDA

W związku z tym, że latem często odkrywamy stópki, warto było o nie zadbać. Ja będąc w Rossmannie natknęłam się na taką serię do stóp z Bielendy i niewiele myśląc sięgnęłam po krem-maskę z ekstraktem z mięty. To co w nim polubiłam najbardziej to szybkie działanie. Wystarczyło, że smarowałam stopy regularnie przez jakiś tydzień, a już było widać efekty. Stópki były nawilżone i gładkie. Do tego kremik ładnie świeżo pachnie miętą ;) Jest dostępny w Rossmanie za 9, 99 zł, ale ja na pewno kupiłam go na jakiejś promocji ;)

PROFESJONALNY PŁYN MICELARNY | EVELINE COSMETICS

Ostatnio bardzo dużo robię makijaży (które możecie na bieżąco oglądać na moim IG), więc płyny micelarne u mnie zużywają się bardzo szybko. Czasem są to lżejsze makijaże, czasem dużo mocniejsze, więc potrzebuję czegoś co w szybki i skuteczny sposób ten makijaż rozpuści. I tak się natknęłam na ten profesjonalny płyn micelarny z Eveline. Jest genialny! Świetnie zmywa makijaż, nawet ten mocny, nie podrażnia oczu, nie wysusza skóry, nadaje się do wrażliwych cer i przepięknie pachnie. I do tego ta wielka butla - zawsze kupuję płyny w dużych pojemnościach, bo naprawdę dużo tego u mnie schodzi. Za pojemność 650 ml musimy zapłacić 21, 49 zł w Rossmannie. Ja go kupiłam na promie za 16, 99 zł. 

PŁYNNY ROZŚWIETLACZ GLOW WITH WOW | MY SECRET

Na koniec parę produktów z kolorówki. Na nowo zakochałam się w płynnych rozświetlaczach od My Secret. Dostałam je jakieś 2 lata temu w paczce PR od drogerii Natura. Nie dają rozświetlenia widocznego z kosmosu, tylko raczej delikatny i subtelny efekt. Jednak na tyle mi się spodobał, że ostatnio bardzo często gościł na mojej twarzy, ale i też na dekolcie. Są dostępne dwa odcienie - różowy 01 neutral i złoty 02 white gold. Oba są przepiękne i w słońcu cudnie się mieniły. Z aplikacją nie ma najmniejszego problemu. Nakładałam je i rozcierałam gąbką na jeszcze nieprzypudrowanym podkładzie. Efekt był właśnie takiej jakby mokrej skóry! Jestem bardzo na TAK!


EYELINER PRECISE BRUSH LINER | EVELINE COSMETICS

Czarne kreski są moim znakiem rozpoznawczym od bodajże liceum, czyli już jakieś 7 lat. Maluję je niemal codziennie i już wiele eyelinerów miałam w swoich zbiorach. Trafił w moje ręce liner od Eveline, który każdy na tyle zachwalał, że musiałam koniecznie wypróbować. Ja mam z nim relację love/hate. Kiedy jest love to jest super-ekstra, kreski maluje się w 2 minutki, mega precyzyjnie i wygląda wszystko miodzio. Jednak są takie dni kiedy ta końcówka po prostu mi zasycha i malowanie nią kresek doprowadza mnie do szału. Nie wiem czy mam wadliwy egzemplarz czy o co chodzi. Nie pomaga trzymanie eyelinera do góry nogami. Jedyne co zastosowałam - psikanie na końcówkę mgiełką, wtedy robi się mokra i mogę nią cokolwiek zdziałać. 

Pomijając ten mały minus eyeliner jest naprawdę świetny. W szybki sposób można namalować kreski plus trzyma się na mur beton cały dzień. Na czym mi zależy najbardziej ;) W Rossmannie kosztuje ok. 23 zł, jednak na oficjalnej stronie Eveline są teraz super promki i kosztuje on niecałe 10 zł ;)

IDEAL FACE CONTOURING CREAM | INGRID COSMETICS

Ostatnio przeprosiłam się z produktami aplikowanymi na mokro. Zawsze myślałam, że to nie dla mnie. Jednak byłam na kursie wizażu, na którym uczyliśmy się jak konturować na mokro i postanowiłam wrócić do tej metody i popróbować. Jednak robię to nieco inaczej. Po prostu jadę pędzlem po produkcie i wklepuję bezpośrednio na skórę. Następnie doklepuję gąbką. Na różnych makijażowych filmikach widzimy, że makijażystki malują kreski na czole, pod kośćmi policzkowymi, na nosie itd. i dopiero to rozcierają. Mi nie do końca ten sposób odpowiada. Ja używam pędzla flat top z Hakuro H50S, który jest zbity i ma ścięte włosie, dlatego też idealnie się nadaje do konturowania na mokro. Tak jak wspominałam aplikuję to pędzlem, delikatnie rozcieram i doklepuję gąbeczką. Efekt jest naprawdę świetny, nie przerysowany i nie robią się plamy. I ostatnio do konturowania na mokro służy mi właśnie paletka Ideal Face Contouring Cream, którą dostałam kiedyś od marki w ramach współpracy (tutaj oddzielny wpis). Używałam głównie bronzera i rozświetlacza. Bronzer ma taki ciepły odcień, ale nie za ciepły. Naprawdę ładnie wyglądał latem. Rozświetlacz z kolei jest taki perłowo-różowy. Podobny trochę do tego z My Secret 01 neutral. Efekt na skórze równie ładny i delikatny! Dlatego też męczyłam tą paletkę przez ostatnie 2 miesiące ;)

INSTA GLAM | MIYO MAKEUP BY BEAUTYVTRICKS

Paletkę dostałam na urodziny w lutym i od tamtej pory intensywnie jej używam. Ma wspaniałą pigmentację i przepiękne odcienie. Nie ma problemu z blendowaniem, cienie nie osypują się i nie bledną w ciągu dnia. Zabierałam ją ze sobą w podróż, ponieważ ma ona wszystkie cienie, których potrzebuję. Jest i cielisty, i ciepłe brązy, i czarny i świecidełka ;) Można nią wyczarować tak naprawdę i dzienny makijaż i wieczorowy. Cienie mieszczą się w kartonowym opakowaniu, dodatkowo jest wyposażone w lusterko, więc idealnie nadaje się w podróż. Bardzo jestem z niej zadowolona! Poniżej możecie zobaczyć makijaże, jakie stworzyłam dzięki tej paletce.


A co Was zachwyciło tego lata? Znacie moich ulubieńców? Koniecznie dajcie znać, jestem bardzo ciekawa!


Buziaki,

Ada.

MIYA COSMETICS | serum z prebiotykami do skóry problematycznej | tonik rozświetlający | naturalny peeling enzymatyczny | moja opinia po prawie 4 miesiącach stosowania

20:00:00

MIYA COSMETICS | serum z prebiotykami do skóry problematycznej | tonik rozświetlający | naturalny peeling enzymatyczny | moja opinia po prawie 4 miesiącach stosowania

Cześć i czołem!


Dzisiaj mam dla Was wpis o produktach Miya Cosmetics. 

Bardzo długi czas zmagałam się z niedoskonałościami skóry, nie tylko na twarzy, ale również dekolcie. Nie mogłam kompletnie znaleźć na to sposobu. Co wyleczyłam jedne niedoskonałości, zaraz pojawiały się następnie i tak na okrągło. Byłam z problemem u pani dermatolog, która wydała diagnozę ledwo co spoglądając na mnie, po czym przepisała mi specjalne roztwory do przemywania. Pomogły, ale na chwilę, to po pierwsze. Po drugie przeokropnie wysuszyły mi skórę, że wręcz się ze mnie sypało. Dodam, że kurację wdrożyłam zimą, kiedy to moja skóra jest jeszcze bardziej podatna na wysuszenia. Odstawiłam te kosmetyki i przez jakiś czas nie używałam niczego. 

Aż w kwietniu zdecydowałam się zamówić kurację do cery problematycznej właśnie z Miya Cosmetics. Akurat była fajna promocja, więc postanowiłam w końcu spróbować. Tym bardziej, że naczytałam się mnóstwo pozytywnych opinii o ich produktach. 


Jeśli interesuje Was ten temat zapraszam do czytania dalej ;)


NATURALNY PEELING ENZYMATYCZNY

Peelingu akurat zaczęłam używać niedawno, ponieważ wcześniej miałam z Tołpy 3 enzymy (który jest świetny!). Nasz pierwszy raz nie był fajny, ponieważ zastosowałam jedną z propozycji od producenta, czyli ekspresowe oczyszczanie. Okrężnymi ruchami rozmasowałam peeling po skórze i następnie spłukałam. Moja skóra nie była chyba na to gotowa, ponieważ pojawiło się dość mocne zaczerwienienie. Skóra nie szczypała, ale była bardzo czerwona. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tak ostrych drobinek ścierających w peelingu enzymatycznym. Są to drobinki ryżowe i z orzecha włoskiego. 

Przy następnym użyciu peelingu, zastosowałam drugą opcję - głębokie oczyszczanie, czyli nałożenie produktu na skórę, zostawienie na 5-10 minut i następnie spłukanie letnią wodą. Tym razem starałam się nieco delikatniej wykonać masaż przy spłukiwaniu, aby nie podrażnić skóry i aby nie pojawiło się zaczerwienienie. Zdecydowanie lepsze efekty widzę przy głębszym oczyszczaniu. Skóra jest wygładzona, nawilżona, miękka i taka sprężysta. Zaczerwienienie się pojawia, ale bardzo delikatne. To przez te drobinki ścierające, które są ostre. Moim zdaniem trochę za bardzo jak na peeling dla skóry problematycznej. Myślę, że dla osób ze skórą wrażliwą, skłonną do podrażnień, nie będzie to dobry wybór. 
Peeling działa właściwie natychmiastowo, bo po jednym razie już widać efekty. Dzięki olejkom ze słodkich migdałów, pestek malin oraz moreli skóra jest nawilżona, miękka i zregenerowana. Enzym z papainy ma oczyszczać pory, redukować zaskórniki, wygładzać oraz regulować wydzielanie sebum. Tak jak wspomniałam wcześniej - skóra jest nawilżona oraz gładka. Oprócz wyżej wymienionych składników mamy również ekstrakty z truskawki, maliny oraz jeżyny, witaminę E oraz prowitaminę B5. 
Kosmetyk przepięknie, owocowo pachnie. Jego pojemność to 60 ml. Składniki są w 98, 6 % pochodzenia naturalnego i do tego to polska marka! Same plusy! Jego cena to 34, 99 zł, także jak najbardziej przystępna. A stacjonarnie na pewno można upolować na jakiejś fajnej promocji ;)

TONIK ROZŚWIETLAJĄCY Z KWASEM GLIKOLOWYM 5%

Już wcześniej używałam kosmetyków z kwasem glikolowym. Ma on właściwości złuszczające, więc idealnie nadaje się do skóry problematycznej. Tonik ma za zadanie złuszczać, wygładzać oraz oczyszczać, a także zmniejszać widoczność porów i zaskórników. Oprócz tego tonizować oraz przywrócić skórze naturalne pH. 
Jestem z niego bardzo zadowolona. Pory są widocznie zmniejszone, zaskórników pojawia się mniej (ale to też zasługa serum, o którym za chwilę), skóra jest pięknie wygładzona oraz oczyszczona. Tonik nie wysusza skóry. Można go stosować 2-3 razy w tygodniu albo jako kurację codziennie wieczorem na oczyszczoną skórę. Produkt ma delikatny, przyjemny zapach. Jego pojemność to 150 ml. Jest bardzo wydajny, ponieważ zaczęłam go używać pod koniec kwietnia, w tym momencie powoli mi się kończy, ale jestem przekonana, że starczy mi jeszcze spokojnie na jakieś 2-3 tygodnie używania. Oprócz kwasu glikolowego ma w składzie hydrolat z kwiatu róży damasceńskiej, inulinę, ekstrakt z nasion bawełny oraz liści aloesu.

SERUM Z PREBIOTYKAMI DO SKÓRY PROBLEMATYCZNEJ

To jest mój święty Graal. Ogromnie się cieszę, że wreszcie się na niego zdecydowałam. Właśnie tego moja skóra potrzebowała. 
Na początek powiem, że serum ma działać przeciw niedoskonałościom, zmniejszać widoczność porów, matowić, nawilżać oraz regenerować skórę. Zawiera kompleks 5% kwas azelainowy + glicyna, prebiotyki 2%, niacynamid, ekstrakt z czerwonej akacji. 
Serum ma leciutką konsystencję, taką wręcz wodnistą, więc szybko się wchłania. Ja go rozprowadzałam po całej twarzy, szyi oraz dekolcie. Mój dekolt wtedy nie wyglądał zbyt dobrze, miałam wysyp okropnych krostek i za cholerę nie mogłam się ich pozbyć. Poniżej zobaczycie jak wyglądał te 3-4 miesiące temu, a jak wygląda teraz. 

Oczywiście kosmetyki to nie wszystko ;) Zmieniłam również trochę sposób odżywiania - odstawiłam zupełnie coca-colę, którą piłam litrami i zastąpiłam ją wodą, oprócz tego przestałam jeść chipsy i śmieciowe jedzenie. Oczywiście zdarzy się, że zjem jakiegoś fast-fooda, ale na pewno nie jest to już tak częste jak kiedyś. 

Na twarzy niestety nie jest jeszcze zupełnie tak jakbym chciała. Przez noszenie maseczki, wciąż borykam się z wypryskami w okolicy żuchwy, trochę na policzku, co najśmieszniejsze, tylko na prawym pojawiają się krostki, ale jest dużo dużo lepiej niż było. Te niedoskonałości są takie wiecie - do okiełznania. Wcześniej były to takie wulkany, że długo się z nimi nie mogłam uporać. Dzięki serum z prebiotykami tak duże syfy już się nie pojawiają. Pory są widocznie zmniejszone, skóra jest wygładzona. 
Bardzo jestem zadowolona z działania całego trio. A dekolt wygląda jak nowy. 
Na pewno zdecyduję się ponownie na te produkty. Serum oraz tonik powoli sięgają dna i z pewnością będę zamawiać je znowu. Tym razem jednak chciałabym wypróbować serum z witaminą C na przebarwienia, aby własnie się pozbyć przebarwień po tych wulkanach ;) A jest jeszcze dostępne serum wygładzające z kompleksem anti-aging 5%, po które też chętnie sięgnę. Asortyment Miya Cosmetics jest ogromny, mają naprawdę duży wybór produktów nie tylko do twarzy, ale i do ciała, a także do makijażu! 

Ja szczerze polecam te trzy produkty! 
Znacie markę Miya Cosmetics? Macie produkty od nich? 
Koniecznie dajcie znać, jestem bardzo ciekawa Waszych doświadczeń z marką!

Dobrego wieczoru,
Ada.

FEMME LUXE COLLABORATION | outfit of the day | trousers | t-shirt | dress

20:12:00

FEMME LUXE COLLABORATION | outfit of the day | trousers | t-shirt | dress

Hej!

Trochę tu wiało pustkami ostatnio, ale dużo pracowałam plus mamy lato, moją ulubioną porę roku, więc jak tylko mam wolną chwilę staram się wykorzystać na maksa czas na spotkanie się ze znajomymi, wyjście gdzieś, zrobienie po prostu czegoś fajnego, a nie gnić w domu;) Trzeba korzystać z pogody póki jest! 

Dzisiaj mam dla Was nieco inny wpis niż zazwyczaj. Chociaż jak ktoś jest ze mną od początku to może pamiętać tego rodzaju posty, bo już kiedyś outfity wrzucałam ;) Całkiem niedawno odezwała się do mnie pewna marka -> FemmeLuxe z propozycją współpracy barterowej. Byłam sceptycznie nastawiona na początku, ale po zapoznaniu się z ich asortymentem, stwierdziłam czemu nie. Mają naprawdę ogromny wybór ubrań i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Od spodni, przez bluzki, bluzy, buty, akcesoria, na sukienkach, kombinezonach, dresach kończąc. 

Już Wam opowiadam o rzeczach, które ja wybrałam ;)

Zdecydowałam się na spodnie typu cargo/bojówki. Zawsze mi się takie podobały, ale jakoś nie byłam przekonana czy dobrze będę w nich wyglądać. Postanowiłam jednak zamówić i .. nie żałuję. Są ciut za duże w pasie, jest to rozmiar 34 słuchajcie, ale ja jestem naprawdę szczupła, więc wcale mnie to nie zdziwiło, jak się okazało, że są za duże. Ale są z wysokim stanem, więc mi nie spadają. Myślę, że oddam je do krawcowej. Skład spodni: 95% bawełna, 5% elastan. 

Sieciówki są wręcz zasypane spodniami tego typu. Uważam, że to małe urozmaicenie i odskocznia od klasycznych jeansów ;)

Myślę, że całkiem nieźle wyglądają. Do zwykłego t-shirtu czy np. topu bez ramiączek (pokazywałam Wam ostatnio taki na IG -> zaglądajcie, tam dodaję regularnie posty -> adriannasz.makeup). 

Pod tym linkiem -> klik. znajdziecie bardzo duży wybór spodni tego typu oraz inne kolory tych, które ja wybrałam, jeśli jesteście zainteresowane.

Jestem raczej zwolenniczką gładkich t-shirtów. W kolorze owszem, ale raczej bez nadruków. Ale przeglądając rzeczy, z których mogłam sobie wybrać to co chcę, wpadł mi w oko właśnie ten t-shirt z palmą ;) Totalnie mnie urzekł nie tylko kolor, ale i cały nadruk - napis California i ta palma! Bluzka jest mega wakacyjna, letnia. Nie ograniczam się tylko do basicowych odcieni, lubię też kolory, zwłaszcza wiosną/latem. Jest również dostępna w odcieniu łososiowym, też jest piękna! Znajdziecie tam ogrom bluzek - krótkich, długich, cropp topów, z nadrukiem, bez - KLIK ◄◄ Jest wykonana w 100% z bawełny, ja mam rozmiar XS.

Do całego outfitu dobrałam klasyczne, białe Conversy - ja jestem człowiek trampek :D W mojej garderobie nie może ich zabraknąć. Moim zdaniem pasują do wszystkiego i są mega wygodne. Do tego biżuteria w postaci zegarka i kolczyków oraz nerka - jest to nieodłączny element moich codziennych "stylówek" ;) Bez z niej nie wychodzę z domu. W zeszłym roku przerzuciłam się z dużych torebek na saszetę i była to najlepsza decyzja. Mam w niej wszystko co potrzebuję, mogę ją przewiesić przez ramię albo zapiąć w pasie, dzięki temu mam obie wolne ręce. Jest wygodna, pojemna i nie wyobrażam sobie już bez z niej życia ;)

okulary przeciwsłoneczne - Aliexpress | nerka - Parfois | buty - Converse | kolczyki koła - H&M | 
zegarek - Parfois
BLACK MESH PANEL V NECK MINI DRESS

Zdecydowałam się również na czarną, wyjściową sukienkę z siateczką przy dekolcie. Zdjęcia mam typowo domowe, bo niestety nie miałam jeszcze okazji jej nigdzie założyć ;) Do klubu na imprezę by się nadawała, gdzie chętnie chodziłam, ale ze względu na obecną sytuację na dany moment stronię od klubów. Może za jakiś czas, na jakąś okazję będzie mi dane ją założyć ;)

Powiem Wam, że miałam fun robiąc tą całą "sesję". Kiedyś się bawiłam w blogerkę modową i lubiłam tworzyć takie wpisy. Jeśli Wam się podoba taka mała odskocznia od postów typowo kosmetycznych, to chętnie raz na jakiś wrzucę Wam jakiś outficik ;) dajcie znać! I koniecznie wpadajcie do sklepu Femme Luxe, mają naprawdę fajny asortyment i obniżki do -60-70% !



fot. Anna Błachnio

Buziaki,
A.
mój sposób na podkreślenie brwi | Kobo Professional Brow Bar | My Secret wow! eyebrow

17:08:00

mój sposób na podkreślenie brwi | Kobo Professional Brow Bar | My Secret wow! eyebrow

Hej! Bez zbędnego wstępu zapraszam Was na wpis o moim sposobie na podkreślanie brwi ;)

Obecnie na rynku mamy mnóstwo produktów do malowania brwi. Od kredek zaczynając, idąc przez tusze, cienie, na pomadach kończąc. Przerabiałam chyba już wszystkie te produkty. I sprawdzały się naprawdę dobrze. Ostatnio w moich zbiorach odkryłam paletę cieni do brwi Brow Bar firmy Kobo Professional oraz modelujący żel WOW! Eyebrow shaping and fixing gel od My Secret. Oba te produkty dostałam w jednej z paczek PR od drogerii Natura
Mamy tutaj trzy zestawienia kolorystyczne. Ja używam na zamianę pierwszego i drugiego zestawu. Trzeci już jest zdecydowanie za ciemny. Albo używam pojedynczego cienia albo mieszam z tym jaśniejszym. Cienie w trakcie aplikacji się osypują niestety, więc staram się najpierw zrobić brwi, a potem resztę twarzy. Idealnie wypełniają jakieś braki i można nimi wyrysować pożądany kształt. Są bardzo dobrze napigmentowane, więc wyrysowanie brwi nie zajmuje dużo czasu. Cień nakładam pędzelkiem, skośnie ściętym. Najlepszy jaki miałam to kupiony parę lat temu w Super Pharm, marki własnej drogerii - Life. Jest to Pro 17 i był najlepszym pędzelkiem jaki kiedykolwiek miałam. Niestety gdzieś mi się zapodział i to już myślę ze 2-3 tygodnie temu. Nie mam zielonego pojęcia gdzie on jest. Przeszukałam już cały pokój i nic. Dziwna sprawa... No, ale drogi nie był, więc chyba kupię po prostu nowy. Mam nadzieję, że są jeszcze dostępne. 

Na pomalowane brwi nakładam modelujący żel z My Secret. Może pozostawiać lekki połysk, więc warto sobie jeszcze czystą szczoteczką przeczesać, aby pozbyć się nadmiaru. Po użyciu tego produktu, brewki robią się sztywne i trzymają się na mur beton przez cały dzień. Naprawdę jest to mój hicior ostatnich tygodni. Jestem tylko zaniepokojona, bo nie mogę go znaleźć na stronie drogerii Natura. Mam nadzieję, że to tylko chwilowy brak na magazynie i , że go nie wycofali :o Bo mój egzemplarz powoli sięga dna i przydałby się nowy. 
Poniżej możecie zobaczyć moje "gołe" brwi oraz efekt po pomalowaniu, a także swatche cieni.

A jak u Was wygląda podkreślanie brwi? Malujecie je czy zostawiacie naturalne? 


Miłej niedzieli,
Ada.
MAC COSMETICS | podkład Studio Scultp SPF 15 foundation | korektor Studio Fix 24-hour smooth wear concealer

21:39:00

MAC COSMETICS | podkład Studio Scultp SPF 15 foundation | korektor Studio Fix 24-hour smooth wear concealer

Cześć ! 

W końcu się wzięłam i zrobiłam zdjęcia do wpisu i dzisiaj postanowiłam usiąść i coś naskrobać ;) Niby tyle czasu się ma na kwarantannie, ale do pewnych rzeczy nie mogłam się zmotywować ;) Netflix i HBOgo troszkę mnie pochłonęły. Nawet książki poszły w odstawkę, a mam chyba ze 3 zaczęte.. Oprócz tego jakoś na dniach wróciłam do pracy. Co prawda sklepu jeszcze nie otworzyliśmy (i nie wiadomo kiedy to nastąpi), ale parę rzeczy było do zrobienia. Dla mnie okej, zawsze to coś innego niż siedzenie w domu;) Chciałabym wrócić już do normalności... 

A gwiazdami dzisiejszego wpisu są korektor i podkład marki Mac Cosmetics. Dostałam te dwa produkty jakoś w połowie grudnia i od tamtej pory używam. Nie codziennie co prawda, bo na kwarantannie często rezygnuję z makijażu, ale na tyle, aby podzielić się z Wami moją opinią na ich temat. Zainteresowanych zapraszam do dalszej części wpisu ;)
PODKŁAD STUDIO SCULPT SPF 15 FOUNDATION

Jestem posiadaczką cery suchej, ale też problematycznej, a więc poszukuję podkładu kryjącego, ale też, żeby nie był wysuszający, nie podkreślał suchych skórek ani nie zapychał. Trochę wymagań mam ;) Ciągle szukam ideału ;) 
Po przedstawieniu moich kryteriów koleżance, która pracowała w MAC'u, dobrała mi właśnie Studio Sculpt. Jest to podkład z żelową bazą, który zapewnia krycie od średniego do pełnego o satynowym wykończeniu. Dodatkowo ma nawilżać, rewitalizować skórę, zachowując gładki i miękki wygląd. Jest trwały i wodoodporny. Oprócz tego ma filtr SPF 15 i jest testowany dermatologicznie i oftalmologicznie. Za pojemność 40 ml musimy zapłacić 150 zł. Dostępnych jest bardzo dużo odcieni. Mój to NC 15. 
Konsystencja rzeczywiście przypomina trochę żelową. Jest taka zbita i nie spływa. Odcień NC 15 jest najjaśniejszym z gamy tych żółto-beżowych tonów. Idealnie zgrał się z moim odcieniem skóry. Podkład ma bardzo dobre krycie i przez rodzaj konsystencji nie trzeba nakładać dużej ilości. Ja wyciskam odrobinę na jeden policzek, na drugi i trochę na czoło. Następnie wklepuję zwilżoną gąbką. Podkład będzie idealny dla skór suchych, ponieważ nie ściąga jej po nałożeniu, nie podkreśla suchych skórek, tylko daje ładne wygładzenie i wyrównanie kolorytu. Przez to, że mam ostatnio dość mocno przesuszoną skórę, staram się rezygnować z pudru, a dzięki temu, że Studio Sculpt ma zastygającą formułę, mogę śmiało go sobie odpuścić. Nie lepi się, nie wyciera. Puder nakładam tylko w niewielkiej ilości przy skrzydełkach nosa, ponieważ chcę uniknąć zebrania się podkładu. 
Podkład jest trwały, ładnie wygląda na buzi, ma całkiem niezłe krycie, które można budować bez efektu maski. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć skórę bez podkładu(1), z podkładem(2) i z podkładem, korektorem pod oczami i dodatkowo jest on przypudrowany(3).
KOREKTOR STUDIO FIX 24-HOUR SMOOTH WEAR CONCEALER

Do podkładu został mi dobrany korektor. Zdecydowałam się na ten, ponieważ zależało mi na aplikatorze. Kiedyś miałam Pro Longwear, który pięknie krył i mógłby być bardzo wydajny, ale niestety pompka strasznie się zacinała i wydobywała zdecydowanie za dużo produktu jak na tak mały obszar pod oczami. Dlatego też tym razem padło na Studio Fix. Ja mam go w odcieniu NC20. Jest dość mocno żółty, ale całkiem nieźle się stapia z podkładem. Nie odcina się, nie utlenia. Korektor ma konsystencję lekką, ale jest zarazem dobrze kryjący. Nakładam go pod oczy oraz na drobne niedoskonałości. Jego pojemność to 7 ml i kosztuje on 89 zł. 

Korektor jest trwały, nie waży się, nie wchodzi w zmarszczki. Czasem mam wrażenie, że wygląda sucho pod oczami, a ja z reguły nic nie nakładam pod oczy, jeśli zamierzam się pomalować. Może z jakimś lekkim kremem lepiej by to wyglądało. Bardzo dobrze współgra np. z podkładem z Bourjois Healthy Mix nr 51, jeśli chodzi o odcień. Dobrze zakrywa niedoskonałości, nie ściera się. 
Myślę, że warto go sobie wypróbować. Cena jest trochę wysoka, zarówno podkładu jak i korektora, ale marka Mac Cosmetics generalnie do tanich marek nie należy. 

Miałyście któryś z produktów? Jak się sprawdził u Was?

Buziaki,
Ada.
kosmetyki, których używam do codziennego makijażu | daily makeup

16:38:00

kosmetyki, których używam do codziennego makijażu | daily makeup

Hej kochani! 

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć trochę o moim codziennym makijażu, a konkretnie o produktach, których używam. Różne kosmetyki mam w swoich zbiorach, ale są takie, po które sięgam codziennie rano szykując się do pracy. I będą to produkty typowo drogeryjne, przystępne cenowo oraz łatwo dostępne ;) Zapraszam !

Zanim przystępuję do wykonania makijażu myję dokładnie twarz, nakładam lekki krem jako bazę i daję mu chwilę, aby się wchłonął. 
Zaczynam od nałożenia podkładu. Wyciskam odrobinę na wcześniej zmoczoną gąbkę, rozcieram na skórze, a następnie wklepuję. Od jakichś 4 tygodni używam podkładu z Kobo Professional Pro Formula Full Cover Foundation. Mój odcień to 01 Sand. Za jakiś czas pojawi się wpis na jego temat, gdzie dokładnie Wam opiszę jak się sprawdził. Pod oczy nakładam korektor MAC Studio Fix 24-hour smooth wear concealer w odcieniu NC20. O nim też będziecie mogli u mnie poczytać. 
Następnie nakładam puder metodą backingu. Obecnie używam Wibo #WIBOmood transparentnego pudru utrwalającego z kolagenem morskim. Miałam mieszane uczucia co do niego, na początku mi się nie sprawdzał, np. w połączeniu z podkładem z MAC'a Studio Sculpt, który pokazywałam Wam przy okazji wpisu o nowościach -> klik. Podkład się ważył i nie wyglądał zbyt estetycznie. Spróbowałam jednak właśnie z podkładem z Kobo i to był strzał w 10! Ten duet daje niesamowite wygładzenie oraz trwałość! 
Następnie wykonuję makijaż oka. Rano generalnie nie mam za dużo czasu, bo należę do tych osób, które wolą pospać, więc stawiam tylko na kreskę i wytuszowanie rzęs. Do niedawna miałam zagęszczane rzęsy, więc zrobienie makijażu zajmowało mi mniej czasu, ale na razie z tego zrezygnowałam. Wróciłam do kresek, które kiedyś były nieodłącznym elementem mojego makijażu i do ich narysowania używam niezmiennie od nie wiem ilu lat eyelinera z Wibo. On nie ma nawet jakiejś specjalnej, długiej nazwy. Po prostu eyeliner black Wibo. Widzę, że zmieniła się trochę szata graficzna. Jest to eyeliner z pędzelkiem i kosztuje jakieś śmieszne pieniądze w Rossmannie. Mam też słynny eyeliner z Eveline Precise Brush Liner, którym kreski można wykonać dosłownie w 2 minuty... o ile pędzelek nie zaschnie. Niestety u mnie się to zdarza, nie wiem z jakiego powodu. Rano nie mam czasu się z nim użerać, dlatego też muszę mieć pod ręką coś sprawdzonego. Rzęsy tuszuję maskarą z Wibo Volume Drama. Wspominałam o nim również w poprzednim wpisie.
Po skończeniu oczu przechodzę do brwi. Od lat byłam wierna pomadom, w międzyczasie używałam też kredki, która w końcu sięgnęła dna, pomady też już powykańczałam, więc sięgnęłam po... cienie. W paletce Kobo Kind of Magic znalazłam dwa ładne brązy i naprzemiennie ich używam. Na samym końcu wpisu możecie zobaczyć swatche. Utrwalam wszystko żelem do brwi WOW! Eyebrow shaping and fixing gel z My Secret, który jest ostatnio moim hitem. Świetnie utrwala i trzyma włoski w ryzach przez cały dzień! Poniżej efekt ▼
Na sam koniec kończę makijaż twarzy, na który składa się bronzer, róż i rozświetlacz. Niezmiennie używam czekoladki Lovely Milky Chocolate medium matte face bronzer. Ma przepiękny odcień i bardzo ładnie podkreśla rysy twarzy dając naturalny efekt. Róży mam mnóstwo i czasem zdarzy się, że codziennie używam inny, ale ostatnio najczęściej sięgam po My Secret Blusher w odcieniu 106 Fresh Rouge oraz Sensique Sensitive Skin Perfect Blush w odcieniu 204 Fire. Oba są przepiękne, ślicznie wyglądają na buzi. Odrobina różu na policzkach tworzy dziewczęcy i naturalny look ;) Z pudrami rozświetlającymi jest u mnie podobnie jak z różami ;) Trochę ich mam w swojej kolekcji i jaki chwycę rano taki znajdzie się na mojej skórze. Od jakiegoś czasu ląduje na niej Sensique Sensitive Skin Perfect Blush w odcieniu 211 Solar Glow. Jestem fanką raczej ciepłych, złotych rozświetlaczy i ten właśnie taki jest. Cudnie się prezentuje na skórze i można go również zastosować jako cień do powiek. 


Oczywiście maluję jeszcze usta, ale tych produktów mam bardzo dużo i codziennie maluję chyba czymś innym i nie ma sensu wszystkiego tutaj wstawiać 🙊
Jak mogłyście zauważyć bardzo dużo produktów jest z marek My Secret, Sensique czy Kobo, które są dostępne w drogerii Natura. Współpracuję z tą drogerią i dzięki temu miałam okazję poznać mnóstwo wspaniałych produktów. Nie ukrywam, że z reguły chodzę do Rossmanna, ponieważ do Natury mi nie po drodze, a okazuje się, że mają mnóstwo świetnych marek i produktów za bardzo przystępne pieniądze ! 👍💗

A jak wygląda Wasz daily makeup? Znacie powyższe produkty? 

Trzymajcie się,
Ada♥