zestawienie moich pudrów rozświetlających | MAC | dr Irena Eris | Sensique | Wibo | Lovely |

15 sierpnia 2018 | 8 komentarzy
Cześć!

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o moich pudrach rozświetlających, które są jednym z moich ulubionych elementów makijażu. Pojawią się i tańsze i droższe propozycje. Ciekawych zapraszam dalej ;)
Zaczniemy od najdroższego produktu, którym jest Mineralize Skinfinish marki Mac Cosmetics. Jak widać jest niestety w opłakanym stanie. Spadł mi kiedyś na kafelki w łazience. Na szczęście nie rozsypał się w drobny mak, tylko pękł na dwie większe części. Dzięki czemu mogę z niego korzystać (tutaj macie recenzję i możecie zobaczyć go w całości). 
Powiem Wam, że ja z kosmetykami MAC mam zawsze jakiegoś pecha. Korektor Pro Longwear też mi spadł na kafelki i cały się potłukł (recenzja) i płynna pomadka Liquid Lipcolour również mi spadła, ale na szczęście się cała nie rozwaliła, tylko pękła w takim miejscu, że mogę jej używać (recenzja). No cóż... nie jest mi dane mieć droższe kosmetyki :D

Co do rozświetlacza, sprawa wygląda tak, że to był nie planowany zakup. Poszłam do stoiska Mac z myślą o kupnie korektora, a jak już tam byłam to postanowiłam zobaczyć na żywo jak wygląda rozświetlacz w odcieciu soft & gentle, o którym się naczytałam w Internetach. No i przepadłam! Tak mnie zachwycił, że mówię dobra czemu nie? I czym prędzej pobiegłam do kasy, żeby się nie rozmyślić ;P Zakupu nie żałuję, ponieważ jest bardzo wydajny i warto było wydać na niego taką kwotę. Jest nieco ciemniejszy, niż inne które posiadam, ale ja go uwielbiam! Posiada przepiękne drobinki, powiedziałabym, że trochę nachalne, ale mi się bardzo podoba ogólny efekt. W słońcu prezentuje się bosko! 

Cena: 140 zł
Kolejnym produktem jest Sun Shimmer od dr Ireny Eris. Jest to taki opalizujący puder rozświetlający, który nadaje cerze ciepły blask. Daje subtelny i delikatny efekt. Jako jedyny nie posiada drobinek. Od razu mi się spodobał, gdy tylko go zobaczyłam, ale trochę chodziłam koło niego zanim zdecydowałam się na zakup ;P Rzuciła mi się w oczy ta przepiękna mozaika, która mimo zużycia nadal ładnie się prezentuje. Jedynie napis ProVoke lekko się zatarł. Poza tym przepięknie pachnie, jak wszystkie produkty do makijażu od dr Ireny Eris. Dzięki tym detalom wiem, że mam do czynienia z produktem luksusowym. Ja go kupiłam na promocji -50% jak jeszcze były dostępne w drogeriach Super-Pharm. 

Cena: 65 zł 
Sensitive Skin Highlighting Loose Powder oraz Highlighting Powder to nowości u mnie, które dostałam w paczce od Drogerii Natura (pisałam o niej tutaj). Oba zachwyciły mnie od pierwszego użycia. Sypki można śmiało używać do całego ciała. Na opalonej skórze wygląda to obłędnie! Ja osobiście lubię takie rozświetlenie ;) Na zdjęciu wyraźnie widać, że jest różowy-złoty. Można go spokojnie nazwać rose gold. 
Ten w kompakcie z kolei Daniel Sobieśniewski na swoim Instagramie porównał do o wiele droższego produktu. A mianowicie do Amrezy ABH (150 zł) -> klik. Jest przepiękny! Cieszę się, że do mnie trafił, bo obawiam się, że po tym porównaniu będą wszędzie wykupione ;D Daje piękną taflę, jest bardzo mocno napigmentowany i można z nim przesadzić;) Z resztą same spójrzcie na swatch. Wystarczy jedno pociągnięcie i już jest mocno widoczny. Ja jestem zakochana ;)

Cena: 15, 99 zł (w kompakcie), 16, 99 zł (sypki)
I dwie ostatnie pozycje należące do tych najtańszych to Wibo Diamond Illuminator oraz Lovely Gold Highlighter. Ten drugi nie wygląda zbyt dobrze, ale tym razem to nie moja niezdarność, a po prostu ucierpiał w czasie podróży w kosmetyczce ;/ Zastanawiałam się czy kupić nowy egzemplarz, a ten po prostu wyrzucić. 
Produkt daje rozświetlenie w ciepłej tonacji, które ja właśnie preferuję. Jest mocno napigmentowany i wcale nie blednie w ciągu dnia. Podobnie jak ten z Wibo. One są właściwie bardzo podobne do siebie. W końcu to jeden producent ;) Oba przepięknie wyglądają na skórze. Gdybym nie wiedziała ile kosztują dałabym im dużo wyższą cenę ;) 

Cena: 10, 89 zł (Wibo), 10, 59 zł (Lovely).
Tak wygląda moja kolekcja rozświetlających pudrów. Ciekawa jestem ile Wy ich posiadacie i czy znacie któryś z przeze mnie prezentowanych ;) Lubicie w ogóle rozświetlacze czy możecie się bez nich obejść?

Czekam na Wasze opinie ;)
Całuję,
A.

nowości drogerii Natura cz. 2 czyli Kobo Professional | zdjęcia, swatche

11 sierpnia 2018 | 25 komentarzy
Cześć!

Dzisiaj mam dla Was kolejną porcję nowości od drogerii Natura. Tym razem na tapetę idzie marka Kobo Professional. Przygotujcie się na porządną dawkę zdjęć i swatchy ;) Zapraszam!

Marka Kobo poszerzyła swoją kolekcję w przepiękne sypkie pigmenty Fantasy Pure Pigment. Dostępnych jest 6 iście letnich kolorów: 101 aurora, 102 golden olive, 103 kaleidoscope, 104 reddish iris, 105 astral fantasy, 106 peachy cocktail. Cena za jeden: 19, 99 zł. Pigmenty są przepiękne, drobno zmielone i można nimi stworzyć naprawdę ciekawy makijaż. Warto wspomóc się płynem typu Duraline z Inglota, który posiadam, ale w paczce od drogerii Natura znalazł się również taki produkt od marki My Secret, który ja użyłam przy nakładaniu pigmentów, aby sprawdzić czy jest równie dobry. Poniżej możecie zobaczyć swatche wszystkich pigmentów oraz makijaż jaki wyczarowałam ;)
W kąciku Kaleidoscope, na całej powiece Reddish Iris, który jest moim faworytem ;) Golden Olive też jest przepiękny, ale swatche nie oddają jego uroku. 

Pozostańmy przy produktach do makijażu oczu. W paczce znalazła się również paletka cieni. Ja otrzymałam Earth Gems Eye Shadow Set, natomiast jest jeszcze jedna w kolekcji Morning Star Eye Shadow Set. I nie ukrywam, że ta druga bardziej przypadła mi do gustu ;) Ale ta też ma śliczne odcienie. Wszystkie połyskujące. Nie wiem co ja mam ostatnio z tą zielenią, ale najbardziej właśnie spodobała mi się ta zieleń, która fajnie opalizuje na złoto. Nadaje się do tworzenia makijaży zarówno dziennych jak i wieczorowych. Producent również zapewnia, że można uzupełnić paletkę cieniami Pro Formula. Cena paletki 36, 99 zł. 
Cienie mają bardzo dobrą pigmentację, ale ja je nakładam palcem. Wtedy pokazują na co je stać. Na pewno z bazą wyglądają jeszcze lepiej ;) Paletka wykonana jest z porządnego plastiku, zamykana na zatrzask. Dodatkowo jest lusterko. Teraz są dostępnej w promocji za 22, 19 zł, także warto się zainteresować ;) Poniżej wstawiam zdjęcie tej drugiej paletki.
Co najbardziej mnie ucieszyło to oczywiście produkty do ust ;) Otrzymałam trzy płynne pomadki Ultra Matte Lipstick, dostępne w 6 kolorach. Do mnie trafiły 203 fetish, 204 sweetheart oraz 206 desire code. Są to pomadki zastygające na mat. Mają długi płaski aplikator, którym bez problemu możemy wyrysować kontur ust i je wypełnić. 

Niestety dość mocno wysuszają usta, ale coś musimy poświęcić w zamian za trwałość. Wytrzymują spokojnie jakieś 5-6 h bez jedzenia i picia. Zjadają się od środka, ale nie w brzydki sposób. Cena za sztukę to 16, 99 zł. 

Mi się najbardziej spodobał odcień 204 sweetheart ♥ przepiękny jest! Ta czerwień również, aczkolwiek parę takich już mam w swoich zbiorach. Fetish to zdecydowanie nie mój kolor, nie lubię takich fioletów. Wygląda tak blado i trupio, więc ten z pewnością komuś podaruję ;)
Wybaczcie za te zdjęcia każde z innej parafii, ale takie matowe pomadki zastygają i ciężko jest pomalować się trzema w ciągu jednego dnia :P 
Reszta odcieni to: 201 love addict, 202 nude vibes oraz 205 crazy love. I one również są w promocji za 10, 19 zł. 
Kolejnym produktem jest paleta pudrowych rozświetlaczy Highlighter Palette Angel Wings, która jest przepiękna! Ma cudowne odcienie, wspaniałą pigmentację i naprawdę pięknie się prezentują ;) Przeznaczona jest do modelowania twarzy metodą strobingu. Poniżej możecie zobaczyć swatche w świetle sztucznym i naturalnym. Ślicznie się mienią! Ja osobiście rozświetlacze uwielbiam! Nie ma problemu z ich aplikacją, są trwałe i nie bledną w ciągu dnia. Nie wiem jeszcze czy zostanie ze mną, ponieważ mam rozświetlaczy całkiem sporo i możliwe, że poleci do mojej siostry ;) Cena: 25, 79 zł, w promocyjnej dorwiecie go za 15, 47 zł. 
I na sam koniec ostatnie dwa produkty. Są to tusz do rzęs i rozświetlacz w płynie (którego swatch mogliście zobaczyć wraz ze swatchami pomadek). Glamourous Lashes to wydłużający tusz o lekkiej konsystencji, który ma nadać rzęsom uwodzicielski wygląd. Niestety kolejny tusz ze szczoteczką z włosia, których ja po prostu nie lubię, więc tą też komuś oddam. Dlatego też nic Wam o niej nie powiem :) Cena: 19, 99 zł. 
Ostatni produkt to Liquid Glow Face Illuminator, czyli płynny rozświetlacz o mocnej pigmentacji. Ja mam odcień 03 Rosy. Powiem Wam szczerze, że używam tylko pudrowych rozświetlaczy i płynne to dla mnie wyzwanie. 
Są jeszcze dostępne 1 golden oraz 2 golden copper
Dobrnęliśmy do końca ;) Tak się prezentują produkty z nowej kolekcji marki Kobo Professional. Ja osobiście jestem bardzo zadowolona. Dajcie znać co myślicie ;)

Macie jakieś ulubione produkty od Kobo?

Całuję,
Ada.

zużycia i nowości lipca |

4 sierpnia 2018 | 21 komentarzy
Cześć!

Uwierzycie, że mamy już sierpień? A skoro zaczynamy nowy miesiąc to pora rozliczyć się z zużytych produktów i dodatkowo pokażę Wam jakie nowości pojawiły się u mnie w lipcu. Było ich o dziwo niewiele ;)
Żel od La Petit Marseilliais nie po raz pierwszy pojawia się w denku. Jest to mój ulubiony produkt do mycia i ulubiona wersja zapachowa. Biała brzoskwinia i nektarynka to intensywny, orzeźwiający zapach, który długo unosi się jeszcze w łazience. Jest to umilacz każdej kąpieli i do tego super się pieni i pielęgnuje ciało. Drugim produktem do mycia jest żel marki Life z olejkiem arganowym i ekstraktem z jagód Goji. Bardzo ładnie pachniał, trochę jak męskie perfumy. Nie był najgorszy, ale najlepszy też nie ;)
Maskę Garnier Grow Strong marki Garnier otrzymałam w zeszłym roku w wakacje od portalu wizaz.pl do testów i dopiero teraz ją zużyłam. Rzadko jej używałam, ponieważ nie mam czasu na podsuszanie włosów, nakładanie jej, trzymanie pod czepkiem i potem spłukanie. Za dużo z tym roboty i stosowałam ją raczej na mocno wyciśnięte z wody włosy, trzymałam 3 minuty i spłukiwałam. To co mi się w niej podobało to to, że niesamowicie wygładzała włosy i miała intensywny, piękny zapach, który utrzymywał się na włosach. Włosy były gładkie, odżywione i ładnie się prezentowały, ale nie zauważyłam, żeby się wzmocniły i mniej wypadały. Drugim produktem, również marki Garnier, jest odżywka z nowej serii Botaníc Therapy. Zdecydowałam się na wersję z olejkiem rycynowym i migdałem dla włosów łamliwych. Całkiem nieźle się sprawdziła. Ma gęstą konsystencję, wygładza włosy, regeneruje je i odżywia. Ogólnie moje włosy ostatnio mają dobry czas. Bardzo dobrze wyglądają, są miękkie i odżywione.
Z produktów do twarzy zużyłam płyn micelarny Hydro Clean marki Dermika. Zabierałam go ze sobą w podróż ze względu na pojemność. Bardzo dobrze zmywał makijaż, nawilżał skórę i jej nie podrażniał. Następnie różany tonik Evree w mini wersji, który również był ze mną w podroży. Miałam jego pełnowymiarowe opakowanie. Jest to najlepszy drogeryjny tonik. Idealny dla wrażliwych cer, koi skórę, nawilża ją, wyrównuje pH oraz powoduje lepsze działanie następnych kroków pielęgnacyjnych. O rozświetlającym serum Embryolisse mogłyście poczytać w oddzielnym wpisie (klik). Byłam z niego zadowolona, idealnie nadawał się pod makijaż i tak też go stosowałam. Jedyny minus, że nie można kontrolować jego zużycia. Chwaliłam go, że jest taki wydajny i już tyle go używam a on wciąż jest, aż tu nagle pewnego ranka po prostu go zabrakło ;) Ostatnim produktem z pielęgnacji twarzy jest pianka oczyszczająca Advanced Night Micro Cleansing Foam od Estee Lauder. Ten produkt również ze mną podróżował. Dobrze oczyszczał, miał fajną, przyjemną konsystencję, skóra była dogłębnie oczyszczona i gładka. Minusem był zapach - mocno perfumowany, czuć było, że to luksusowy produkt, ale mi nie odpowiadał ten zapach. Taki jakiś chemiczny.
Z kolorówki wykończyłam tylko płynny kamuflaż Lovely, z którego byłam bardzo zadowolona. Na tyle, że kupiłam kolejne opakowanie (TUTAJ możecie poczytać porównanie do korektora Conceal & Define od MUR). Ma świetne krycie, konsystencję, jest trwały i ma ładny kolor. Zdecydowałam się na odcień 02, który niewiele różni się od 01. Drugim produktem jest sypki puder z Lirene City Matt, który często ląduje w denku. Bardzo dobrze się sprawdza u mnie ten puder, dlatego też często do niego wracam. Dobrze matuje, ale nie jest to płaski mat, wygładza buzię i jest transparentny, więc dopasowuje się do skóry. I do tego jest taniutki jak barszcz ;)

To tyle, jeśli chodzi o zużyte opakowania. Teraz pora na nowości :)


Powiem szczerze, że reklama antyperspirantu Nivea dry fresh podziała na mnie i byłam go bardzo ciekawa. Udało mi się dostać do testów w klubie Nivea i od tygodnia namiętnie go testuję. Ma przepiękny zapach i naprawdę daje radę w te upały. Vichy nic nie przebije, ale na ten też warto zwrócić uwagę. Kolejnym produktem, który się u mnie pojawił to różowy sprej L'Oreal Colorista, który kupiłam ze względu na Opener Festiwal. Jest to jednodniowy sprej, który łatwo się zmywa, ale niestety strasznie plącze włosy i sprawia, że stają się szorstkie i sztywne. Następnym razem zdecyduję się na Hair Makeup. Filtr z Lirene to zakup chyba jeszcze z czerwca, który zapomniałam Wam pokazać w poprzednich nowościach. Jest to emulsja o SPF 20 o ładnym zapachu, lekkiej konsystencji, która nie zostawia lepkiej warstwy. Dobrze chroni i robi ładną opaleniznę. 
Dosłownie ostatniego dnia lipca przyszły pędzle, które zamówiłam na Aliexpress. Na pewno napiszę oddzielny post na ich temat. Na ten moment mogę Wam powiedzieć, że na żywo są jeszcze ładniejsze i mają bardzo mięciutkie włosie.
Książka Barbary Kwiatkowskiej już dawno była na mojej liście pozycji do przeczytania i bardzo się ucieszyłam, gdy dostałam ją od ludzi z pracy na pożegnanie. Póki co czytam Skin Coach, ale jak tylko ją skończę biorę się za Azjatycką Pielęgnację. Na zdjęciu możecie zobaczyć również kolczyki z frędzelkami, które kupiłam w H&M na festiwal. Są lekkie i nie bolą mnie od nich uszy ;)


W lipcu przyszła do mnie również paczka od drogerii Natura, którą pokazywałam Wam na Instastory (addeleworld), a także w poprzednim poście produkty jednej z marek, które były w środku. Kolejne w następnych postach ;)

A u Was jak poszło ze zużyciem produktów w lipcu? Co ciekawego Wy kupiliście? Znacie produkty przedstawione we wpisie? :)

Buziaki,
Ada.

nowości od Drogerii Natura | marka Sensique | swatche | makijaże | dużo zdjęć |

1 sierpnia 2018 | 33 komentarze
Cześć Wam! 

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o przesyłce od Drogerii Natura, którą otrzymałam tydzień temu. Byłam pod mega wrażeniem zawartości. Paczka była wypełniona po brzegi produktami marek Kobo Professional, My Secret i Sensique. Pokazywałam Wam zawartość na InstaStory (addeleworld), a dzisiaj chcę je pokazać z bliska. Zrobię to jednak inaczej - postanowiłam nie pokazywać Wam wszystkich produktów w jednym poście, tylko po jednej marce na post. Jest tego tyle, że nie chcę tworzyć postów-tasiemców, żeby Was nie zanudzić. Dzisiaj na tapetę idzie marka Sensique. To co? Ciekawi? Zapraszam!
Zacznę od produktów do ust. W paczce znalazłam 8 pomadek. 4 z nich pochodzą z kolekcji Satin Touch Lipstick, które zawierają odżywczy kompleks ceramidowy oraz witaminy E i C. Pomadki regenerują i nawilżają usta oraz je chronią i pielęgnują. Są dostępne w 10 odcieniach, ja otrzymałam: 227 coral peach, 230 purple class, 231 chic nude oraz 232 girly coral. Pomadki mają fajną, nawilżającą formułę. Aplikuje się je bez problemu. Jednak trzeba mieć wypielęgnowane usta, ponieważ mogą podkreślić suche skórki. Cena pomadek: 12, 99 zł/szt.
Nie należą do trwałych pomadek, ale są fajną odskocznią od matowych. Mają śliczne, soczyste kolory, idealne na lato. Mi najbardziej przypadł do gustu odcień 227. Reszta kolorów poniżej.
Kolejne 4 pomadki pochodzą z serii Volume & Shine Lipstick. Są to nabłyszczające pomadki z dodatkiem składnika MAXI-LIP® zwiększający objętość ust, wzbogacone witaminą E i olejem z kiełków pszenicy, które regenerują i nawilżają usta. Również dostępne w 10 odcieniach, a ja posiadam: 303 charnelle, 305 natural pout, 314 shine pink oraz 316 nude caramel. Ja osobiście nie preferuję tego typu wykończeń i drobinek, które posiadają. Także te pomadki raczej pójdą w świat. Cena pomadek: 12, 99 zł/szt.
Są to pomadki pół-transparentne z domieszką koloru, więc na każdych ustach będą wyglądać inaczej. W zależności od tego jaki macie naturalny kolor ust. Poniżej wstawiam Wam resztę kolorów z linii.
Następnie mamy błyszczyki do ust Ultra Shiny Lips. Nawilżają i pielęgnują usta, nawet wrażliwe. Nie zawierają składników pochodzenia zwierzęcego. Dostępne są w 12 odcieniach, ja posiadam 3 i są to: 108 magic sparkle, 109 nude dream oraz 112 dusty rose. Cena: 11, 99 zł/szt.
Błyszczyki mają płaski aplikator, którym bez problemu maluje się usta. Są niemalże bezbarwne, mają bardzo delikatny kolor. Po swatchach powiedziałabym, że najładniejszy i najlepszy dla mnie byłby 108 magic sparkle, ale na ustach o wiele bardziej podoba mi się 112 dusty rose. Pięknie podkreśla naturalny kolor ust i wypełnia je. Już dawno nie używam błyszczyków, ale odcień dusty rose sobie zostawię, bo naprawdę efekt na ustach mi się spodobał ;) Poniżej możecie zobaczyć resztę kolorów, jakie są jeszcze w linii Ultra Shiny Lipstick.
Kolejne cuda to aksamitne cienie do powiek, dostępne aż w 20 odcieniach. W paczce znalazłam 4: 222 sapphire, 224 golden girl, 229 golden arricot i 230 full of green. Są dostępne w cenie 10, 99 zł.
Cienie mają super pigmentację, aksamitną konsystencję oraz świetnie się blendują. Ten złoty jest po prostu przepiękny i ożywi każdy dzienny makijaż. Idealnie nada się do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka. Sapphire też robi wrażenie! Poniżej możecie zobaczyć makijaż jaki zmalowałam przy użyciu tego cienia ;) I resztę kolorów jakie są dostępne.
Kolejne produkty to tusz do rzęs oraz dwa pudry rozświetlające. Tusz nazywa się Stay with me waterproof mascara i jest wodoodporny, który ma optycznie pogrubić i wydłużyć rzęsy. Zawiera naturalne woski, olejki oraz prowitaminę B5. Nie rozmazuje się i nie kruszy. Czy rzeczywiście tak jest? Co do ostatniego mogę się zgodzić. Jest trwały. Ale co do pogrubienia i wydłużenia? Niestety nie robi ani jednego ani drugiego. Starałam się wycisnąć z niego wszystko co można, ale no nie da się. Nakładam jedną warstwę, drugą, trzecią, a rzęsy dalej wyglądają jak przed pomalowaniem. Tyle tylko, że są czarne. Także myślę, że oddam go mamie albo siostrze, może u nich sprawdzi się lepiej. Może to kwestia szczoteczki z włosia, której moje rzęsy nie akceptują :P (z wyjątkiem Wibo Volume Drama). Jest dostępna jeszcze standardowa, nie wodoodporna wersja Long Lashes mascara, która ma taką samą szczoteczkę jak pielęgnujący tusz z Long4Lashes i pewnie sprawdziłaby się lepiej. Cena tuszów: 17, 99 zł/szt. 
Same widzicie, że efekt nie jest powalający. Może na dłuższych i gęstszych rzęsach wyglądałoby to lepiej.
Przejdźmy do pudrów rozświetlających. Jeden jest prasowany, drugi sypki. Senstive Skin Highlighting Powder jest to mocno rozświetlający puder do twarzy i ciała, może być stosowany na mokro dla wzmocnienia efektu. Jego cena to: 15, 99 zł. Jest bardzo aksamitny i z łatwością się go nakłada. Ma taki złocisty, szampański odcień. Przepiękny! To cudeńko! Maltretuję go codziennie, w słońcu przepięknie się mieni, ale nie zawiera nachalnych drobinek. 
Sypki z kolei Senstivie Skin Highlighting Loose Powder jest bardziej różowy, ale równie piękny. Świetna pigmentacja i rozświetlenie! Ja jestem zachwycona, używam go też do ciała i wygląda to naprawdę rewelacyjnie! Jest jeszcze dostępna wersja transparentna.

Same widzicie, że jest tego sporo, a to dopiero jedna marka. 
Mnie najbardziej zachwyciły rozświetlacze oraz cienie do powiek! Dajcie znać co Wam wpadło w oko ;) 

A już jutro (2.08.) w drogeriach Natura rusza urodzinowa Loteria, w której do wygrania jest aż 7500 nagród - w tym samochód osobowy Toyota Yaris Hybrid. Wszystkie szczegóły macie na stronie www.loterianatura.pl Może sama wezmę udział ;)


Buziaki,
Ada.


SZABLON BY: PANNA VEJJS.