| Long4Lashes | żel micelarny pielęgnujący rzęsy | serum stymulujące przyrost rzęs | pielęgnujący tusz do rzęs |

29 marca 2017 | 1 komentarz
Cześć Wam!

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o trzech produktach firmy Long4Lashes by Oceanic. Firma słynie z serum przyspieszające wzrost rzęs, które niejedna z nas stosowała. Mnie zainteresował ich tusz do rzęs, który ma pielęgnować nasze rzęsy oraz przyspieszać ich wzrost, a że żel micelarny był w gratisie długo się nie zastanawiając popędziłam do kasy. Ciekawych zapraszam dalej ;)
Jak widzimy produkty Long4Lashes pozostają w kolorystyce biało-złotej. Przyjemnej dla oka. Na pierwszy ogień pójdzie serum przyspieszające wzrost. Wiem, że opinie są różne, ponieważ produkt nie ma za najlepszego składu. Ale mi jak do tej pory krzywdy nie zrobił. Używałam go w zeszłym roku, miałam 3 miesiące przerwy i ponownie zaczęłam stosować. Serum jest w formie pędzelka. Jest to przeźroczysty płyn, który aplikujemy na noc tuż przy linii rzęs, jakbyśmy chciały namalować kreskę. Jest to 6-cio miesięczna kuracja. U mnie efekty były widoczne po jakichś 3 miesiącach. Serum rzeczywiście działa! Moje rzęsy były krótkie i marne i mało podkręcone. Gdy malowałam je tuszem, momentalnie się prostowały. Serum nie zagęściło moich rzęs, ale sprawiło, że one rzeczywiście urosły i nieco się podkręciły. Używam zalotki, aby ulepszyć efekt. Po odstawieniu produktu rzęsy niestety wracają do stanu pierwotnego. Co jest zupełnie normalne. Zaczynają też wypadać, ale nie jakoś drastycznie. Cena produkty to 79, 99 zł. Trochę wysoka. Ja w takiej cenie bym go nie kupiła, ale o połowę taniej na Dniach Lifestyle w Super-Pharm za 39, 99 zł i owszem ;)
Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia rzęs niepomalowanych i pomalowanych. Niestety nie mam zdjęcia rzęs przed rozpoczęciem kuracji. Po prostu wyleciało mi z głowy, żeby je zrobić. W tym poście klik możecie zobaczyć jak rzęsy wyglądały wcześniej. Widać na nich, że są krótkie i że tak powiem opadnięte.
Przy okazji tego zdjęcia możecie zobaczyć jak prezentuje się na rzęsach pielęgnacyjny tusz do rzęs Long4Lashes. Jest to zdjęcie drugie. Porównałam je z tuszem do rzęs L'Oreal Lash Wings Sculpt. Ale po kolei.
Tusz jest chyba najsłabszym produktem z całej trójki. Z kwestii technicznych tusz nie ma standardowej szczoteczki. Możecie zobaczyć na zdjęciach jak wygląda, bo nie wiem jak mam ją opisać. Jest ona silikonowa, taką jak lubię. Jedną stroną można pomalować górne rzęsy, a drugą dolne. Na rzęsach wygląda całkiem nieźle, ale jednak przy L'Oreal może się schować ;) Tusz aplikuje się szybko i bezproblemowo. Jednak osypuje się w ciągu dnia. Dla mnie jest to absolutnie nie do przyjęcia. Na szczęście nie robi tego jakoś, że tak się wyrażę ostentacyjnie. Nie wygląda to pod koniec dnia tragicznie, ale warto w ciągu dnia spojrzeć w lusterko i po prostu osypany tusz przetrzeć delikatnie ręką. Zdarzy się, że go użyję, ale tylko wtedy, gdy nie wychodzę na cały dzień, a raczej na zajęcia na parę godzin i z powrotem do domu ;) Jeśli chodzi o kwestię pielęgnacyjną - no cóż.. niczego takiego nie zauważyłam. Rzęsy są w takiej samej kondycji w jakiej były przed używaniem tuszu. Nie zahamował on również ich wypadania. Cena tuszu do ok. 40 zł. Jak wiecie za tę cenę, a nawet niższą, możemy dostać o wiele lepszy produkt.
Żel micelarny jak wspominałam był gratisem przy zakupie tuszu do rzęs. Nie jest on normalnie w sprzedaży. Jest to wąska przeźroczysta tubka, dzięki czemu możemy kontrolować zużycie produktu, o pojemności 250 ml. Mamy 9 miesięcy na zużycie. Dzięki prowitaminie B5 rzęsy stają się bardziej elastyczne i wygładzone, natomiast olej awokado wzmacnia je i regeneruje ich strukturę. Żel nadaje się zarówno do demakijażu oczu jak i twarzy. Ja używam tylko do oczu, bo do twarzy mam inny. Świetnie radzi sobie z mocnym makijażem. Wodoodporny tusz do rzęs czy mocna kreska mu nie straszna. Produkt nie rozmazuje makijażu po całej twarzy, tylko rozpuszcza i wszystko ładnie zmywa. Ma delikatny zapach, ale niemalże nie wyczuwalny. Nie podrażnia oczu, nie pozostawia tak zwanej mgły. Jest bardzo wydajny. Używam go od jakichś niecałych 4 miesięcy, a jak widać jest jeszcze połowa butelki. Wystarczy niewielka ilość, aby wszystko dokładnie domyć. Chyba, że jest naprawdę mocny makijaż, z którym żel bardzo dobrze sobie radzi, ale żebyśmy były pewne, że wszystko jest usunięte, warto użyć troszkę więcej produktu niż zazwyczaj ;) Dzięki niemu rzęsy są wygładzone, jak obiecuje producent. Niestety wzmocnienia nie zauważyłam. Cenię go za to, że porządnie zmywa makijaż, nie podrażnia i jest wydajny.

Z całej trójki najsłabiej wypadł tusz do rzęs, z kolei żel micelarny i serum oceniłabym podobnie. Oba spisują się pod pewnymi względami, a pod innymi nie. Idealnego kosmetyku chyba jeszcze żadna z nas nie znalazła ;)

Dajcie znać co myślicie o tych produktach .

Buziaki,A.

| Soraya, Ideal Beauty, lekki hydro-krem na dzień, cera normalna i mieszana |

19 marca 2017 | 19 komentarzy
Hej, hej!

W poprzednim poście pokazałam Wam jak wygląda moja pielęgnacja i wspominałam między innymi o hydro-kremie na dzień z firmy Soraya. Otrzymałam go będąc na szkoleniu marki. Jest to krem do cery normalnej/mieszanej. Ciekawych zapraszam dalej ;)
Soraya wprowadziła na rynek serię Ideal Beauty, do której należą m.in. lekkie hydro-kremy na dzień dla cery normalnej/mieszanej, suchej/wrażliwej oraz tłustej/mieszanej. Tak jak wcześniej wspominałam, dostałam go w ramach szkolenia, więc nie miałam niestety wyboru i trafił mi się do cery normalnej/mieszanej, a normalne wzięłabym do suchej/wrażliwej. Mimo to postanowiłam go jednak wypróbować.

DOSTĘPNOŚĆ / CENA / POJEMNOŚĆ / DATA PRZYDATNOŚCI

Pojemność kremu wynosi 50 ml. Na zużycie mamy 6 miesięcy od momentu otwarcia. Produkty firmy Soraya są dostępne praktycznie w każdej drogerii i kosztują średnio ok. 22 zł. Także jest jak najbardziej przystępny.
OPAKOWANIE / SPOSÓB UŻYCIA / KONSYSTENCJA / ZAPACH

Jak widać jest to słoiczek, jest on szklany. Był zabezpieczony sreberkiem, dodatkowo w zafioliowanym pudełku. Wiem, że wiele z Was ze względów higienicznych nie lubią kremów w słoikach. Mi tak naprawdę jest to obojętne. I przyznajcie, że produktom w słoiku nie można odmówić uroku ;) Krem stosujemy codziennie rano na oczyszczoną skórę twarzy. Konsystencja ma formę lekkiego żelu, nie spływa, jest raczej lekko galaretowata. Przyjemna w dotyku i bez problemu się ją aplikuje i rozprowadza. Zapach jest ładny, świeży, rześki.
DZIAŁANIE

Krem tak jak zaleca producent stosowałam codziennie rano na oczyszczoną skórę twarz. Aplikowałam go pod makijaż. Hydro-krem błyskawicznie się wchłaniał. Lekko matowiał skórę. Nie wiem czy byłby to mat, który pasowałby cerom mieszanym/normalnym, ale mojej suchej skórze jak najbardziej to odpowiadało. Nie czułam żadnego ściągnięcia. Dobrze współgrał z podkładami. Chyba, że nakładałam True Match L'Oreal, wtedy aplikowałam jakiś treściwszy krem, o czym wspominałam Wam przy okazji recenzji kremu SVR (klik). Krem zawiera hydro block complex z kwasem hialuronowym, który ma nawilżać i wygładzać oraz aqua24, który zapewnia optymalne i długotrwałe nawilżenie. Skóra rzeczywiście jest wygładzona i miękka. Długotrwałego nawilżenia nie zauważyłam. Owszem jest, ale nie czuję go przez cały dzień. Moja skóra jest mocno przesuszona, zwłaszcza zimą. Potrzebuję więc czegoś mocno nawilżającego, ale zarazem szybko wchłaniającego się, pod makijaż. Ten krem spełnia oczekiwania pod względem wchłanialności. Jednak z nawilżeniem mogłoby być lepiej. Ogólnie jestem zadowolona. Krem ładnie pachnie, przyjemnie się go aplikuje. Wygładza skórę i koi ją, a także dobrze współpracuje z podkładami. Długotrwałego nawilżenia nie ma, ale nie oczekiwałam tego od kremu dla tego typu cery. Może z tym dla skóry suchej/wrażliwej byłoby inaczej ;) Nie przekreślam go jednak, dalej go używam i zamierzam go skończyć. W zapasach mam jeszcze jeden krem tej firmy, który z chęcią przetestuję i dam Wam znać jak się sprawdził.

SKŁAD

Wy z kolei dajcie znać czy znacie krem albo jakieś inne produkty firmy Soraya ;)

Całuję,
A.

| "Pozwól jej oddychać - czyli sposób na zdrową cerę" - rabble.pl |

14 marca 2017 | 36 komentarzy
Cześć Wam!

Dzisiaj przygotowałam dla Was wpis na temat mojej codziennej pielęgnacji. Post został stworzony w ramach bycia ambasadorką rabble.pl Opowiem Wam co ciekawego używam, jakie triki stosuję, aby moja skóra była oczyszczona, zdrowa i mogła oddychać ;) TUTAJ mogłyście poczytać co nie co o mojej wieczornej pielęgnacji. Od tamtego wpisu pojawiło się parę nowych kosmetyków. Przedstawię Wam również produkty, które stosuję rano. Ciekawych zapraszam dalej ;)

Każda z Nas, która choć trochę interesuje się tematem beauty, wie, że podstawą zdrowej i pięknej cery jest oczyszczanie. Żaden drogi podkład, róż czy pomadka nie będą dobrze wyglądać bez odpowiednio wypielęgnowanej skóry twarzy bądź ust.

Zaczynając moją wieczorną pielęgnację, sięgam po żel micelarny, aby zmyć makijaż oczu. Jest to żel firmy Oceanic Long4Lashes. Jest bardzo delikatny dla oczu, nie podrażnia, nie powoduje łzawienia czy mgły. Niebawem możecie spodziewać się dokładnej recenzji żelu oraz dwóch innych produktów tej firmy. Niestety nie znajdziecie go w sklepach, ponieważ był to prezent przy zakupie tuszu do rzęs.
Następnie zmywam makijaż twarzy płynem micelarnym. Obecnie kończę ten z olejkiem z Garniera, który świetnie rozpuszcza makijaż i idealnie wszystko zmywa. Znajdziecie go w każdej drogerii. W zapasach mam inne płyny i teraz myślę czy by wrócić do delikatnego płynu Dermedic, o którym pisałam Wam w zeszłym roku. Jednak niestety post zniknął, nie mam pojęcia dlaczego. Ale jestem pewna, że go publikowałam, bo pamiętam, że niektórym z Was płyn przypadł do gustu. Ja jednak nie byłam z niego do końca zadowolona, ale skoro go już mam, nie chcę, żeby się zmarnował i po prostu zużyję go do końca. Moim zdaniem nie radził sobie z demakijażem oczu. Rozmazywał tylko tusz i eyeliner, ale nie zmywał go. Jednak był delikatny dla oczu, nie podrażniał i tutaj plus dla niego. Znajdziecie go w aptekach w granicach bodajże 30 zł. Ja go upolowałam za dyszkę.
Teraz pora na kosmetyk, którym oczyszczamy twarz uprzednio ją namaczając. U mnie jest to żel myjący Provegol Gel Surgras firmy SVR. Ja mam jeszcze go w starej szacie graficznej. Obecnie wygląda tak klik. Świetny, delikatny żel. Ma zapach, ale ledwo wyczuwalny, bardzo przyjemny. Idealnie domywa resztki zanieczyszczeń, nie podrażnia. Duża 400 ml butla starczy na długi czas. Nadaje się również do mycia całego ciała, włosów, a także miejsc intymnych. Jeden produkt, wiele zastosowań - to lubimy ;) Produkty SVR możecie kupić oczywiście online, a także w aptekach.
Raz, dwa razy w tygodniu powinnyśmy wykonać peeling. Jako posiadaczka suchej cery wybieram enzymatyczny. Niestety w tej kwestii nie jestem zbyt regularna, choć staram się. Stosuję enzymatyczny peeling z minerałami z Morza Martwego firmy Avon. Właściwie to marzę już, aby go skończyć. Nie jest zły, ale bardzo przeszkadza mi zapach. Jest bardzo intensywny i aż czasem łzawią mi od niego oczy. Muszę rozejrzeć się za czymś nowym.
Po dokładnym oczyszczeniu przychodzi czas na tonik. Chyba mój ulubiony punkt pielęgnacji. Wcześniej był różany tonik z Evree, który uwielbiałam. Obecnie jest to nawilżająco-odświeżający tonik Hydro Milk marki własnej Super-Pharm - Life. Marka w zeszłym roku wydała dermokosmetyki, które zostały stworzone specjalnie dla Life przez Laboratorium dr Ireny Eris. Produkt jest całkiem niezły. Więcej o nim w oddzielnym wpisie, który już dla Was tworzę ;)
Według 10-cio etapowej koreańskiej pielęgnacji w tym miejscu powinna pojawić się esencja. Tego kroku jeszcze nie wprowadziłam do swojej pielęgnacji, ale z czasem myślę, że się to zmieni. Mam na oku dwa produkty. Jeden z firmy Dermika. Jest to tonizująca esencja czystości absolutnej z kwiatem lotosu z serii HydroClean. Natomiast drugi produkt z firmy SVR Hydraliane Essence. Miałam już krem z tej serii i byłam bardzo zadowolona.

Zakończeniem wieczornej pielęgnacji jest nałożenie kremu na twarz oraz oddzielny pod oczy. Najlepszym wyborem jest krem o treściwszej konsystencji. U mnie jest to na ten moment (staram się wykończyć zapasy;)) ujędrniający krem na dzień i na noc firmy Soraya. A pod oczy stosuję serum Clinique All abotu eyes. Jest on w formie roll-onu, który świetnie sprawdza się rano niwelując opuchliznę. Stosuję go również wieczorem, nakładając nieco grubszą warstwę. Produkty do pielęgnacji okolic oczu marki Clinique znajdziecie w perfumeriach Sephora oraz Douglas. Tutaj macie różne kupony rabatowe na zakupy klik. Niestety nie widzę tego serum na stronie. Ja go dostałam, także nie wiem czy jest dostępny w sprzedaży. Może dorwiecie go stacjonarnie.
Jeśli chodzi o poranną pielęgnację, wygląda podobnie. Najpierw myję twarz żelem do mycia SVR, następnie przecieram twarz tonikiem Hydro Milk Life i na koniec nakładam serum pod oczy Clinique a także krem. Krem stosuję na dzień Ideal Beauty Soraya naprzemiennie z Moisture Surge Clinique.
Na usta nakładam peelingującą pomadkę Sylveco, która tak swoją drogą sięga już dna albo waniliowego EOS'a. Pomadka Sylveco jest najlepsza, świetnie wygładza i odżywia usta. A EOS'ik - same wiecie ;) Jest fajny, przyjemny, ślicznie pachnie. Nie nawilża jakoś super, ale mimo to bardzo go lubię ;)
Raz czy dwa razy w tygodniu warto sięgnąć również po maski do twarzy. Wolę zdecydowanie takie w tubkach pełnowymiarowe, ale po te w saszetkach również sięgam. Bardzo polubiłam się z tymi z Bielendy do skóry suchej z węglem. Oprócz tego ostatnio wypróbowałam maskę na tkaninie z Garnier, o której wspominałam w nowościach lutego. Posiadam również głęboko oczyszczającą maseczkę błotną z minerałami z Morza Martwego. Polecam Wam również maskę firmy Dermika Oczarowanie - maseczka przed randką. Jest świetna, działa natychmiastowo. Nałożyłam ją na 10 minut i zmyłam. Skóra była miękka, promienna, zdrowo wyglądająca. Świetnie rozprowadzało mi się bazę Smashbox i następnie podkład Double Wear. Makijaż trzymał się długie godziny i wyglądał nieskazitelnie ;) Dostałam jeszcze ostatnio od mamy mojego chłopaka diamentową maskę algową firmy Bielenda. Jest to maska do rozrobienia samemu. Jeszcze takiej nie miałam, jestem jej bardzo ciekawa.


Trochę długi post wyszedł. Mam nadzieję, że dotrwałyście. Dajcie znać czy znacie które produkty i jakie Wy stosujecie w codziennej pielęgnacji.

Buziaki, A!

| co nowego pojawiło się w moich zbiorach - czyli nowości lutego |

11 marca 2017 | 27 komentarzy

  • szampony

Przeprosiłam się z szamponem L'Oreal i ponownie do niego wróciłam. Strasznie podrażnił mi skórę głowy, ale same włosy wyglądały po nim przepięknie. Magiczna Moc Olejków sprawiała, że włosy po nim były miękkie, fajnie lejące, uniesione. Mówię Wam! Postanowiłam znowu go kupić, ale omijam skórę głowy i myję od połowy ucha w dół.

Mój suchy szampon Batiste Original już się skończył, więc postanowiłam kupić inny zapach i przy okazji dostałam wersję mini za grosik. Fresh ładnie pachnie, odświeża włosy, ale chyba wolałam pierwotną wersją.

  • Clinique - mgiełka, serum, krem

Mama mojego chłopaka niesamowicie mnie sprezentowała w zeszłym miesiącu. Podarowała mi kosmetyki firmy Clinique, z którymi wcześniej nie miałam styczności, choć bardzo mnie interesowały. Otrzymałam krem do twarzy Moisture Surge, serum pod oczy All about eyes serum oraz nawilżającą mgiełkę do twarzy Moisture Surge face spray w wersji mini. Do wszystkich trzech produktów jak na razie nie mam zastrzeżeń.

  • krem do stóp, żel micelarny

Regenerujący krem do stóp Max Repair od Evree jest stałym bywalcem u mnie. Natomiast żel micelarny 3w1 Garnier jak dla mnie jest jakimś nieporozumieniem, ale więcej na jego temat dowiecie się niebawem w oddzielnej recenzji.

  • lakiery do paznokci, zmywacz

Coś ostatnio mam manię kupowania lakierów ;) Jeden z Golden Rose o numerze 12, jasny róż, idealny na wiosnę, z delikatnymi drobinkami, dwa lakiery z Life o numerach 33 i 80. Oba wyglądają bardzo ładnie na paznokciach i ostatni z Revlon o numerze 090 - bordo z domieszką różu. Na wieczorne wyjście w sam raz ;) Co do zmywacza do paznokci, jest to zmywacz do usuwania lakierów hybrydowych i naprawdę świetnie sobie z nimi radzi. Raz na jakiś czas kuzynka mi założy hybrydy, ale zmywam już sama i Laura Conti bardzo dobrze to robi ;) A kosztuje niecałe 10 zł.

Wreszcie kupiłam słynny tusz do rzęs L'Oreal So Couture. Ma taką szczoteczkę jaką lubię i naprawdę daje świetny efekt na rzęsach. Co dla mnie ważne, nie osypuje się w ciągu 10 h spędzonych w pracy. Ale więcej o nim w oddzielnej recenzji ;) Druga rzecz z kolorówki to puder kupiony w Naturze. Na szybko chwyciłam najtańszy z Smart Girls Get More. Nie miałam wcześniej nic z tej firmy, ale potrzebowałam na szybko czegoś, bo nie miałam ani grama pudru i chwyciłam ten w zawrotnej cenie 7, 99 zł. Nie jest zły, ale zapach okropny :o

  • maska, próbki

Zdecydowałam się na maskę od Garnier Moisture + Comfort. Mam ochotę jeszcze na Aqua Bomb ;) A próbeczki dostałam od mamy mojego chłopaka. Estee Lauder Advanced Night Repair - już kiedyś próbkę miałam i pamiętam, że przypadł mi do gustu. Sesderma C-VIT - próbka kremu nawilżającego, dr Irena Eris - próbka kremu korygującego cienie i obrzęki pod oczy na dzień SPF 20, Cell Fusion C - próbka filtru przeciwsłonecznego SPF 50. O kosmetykach Sesderma i Cell Fusion C więcej możecie poczytać na stronie topestetic.pl . Ten mały niebieski słoiczek to próbka maseczki od Estee Lauder New Dimension sculpt + glow mask. Powiem Wam, że naprawdę mi się spodobała. Chętnie widziałabym pełnowymiarowy produkt u siebie, ale niestety póki co poza moim zasięgiem. 50 ml / 295 zł.

  • etui

I na sam koniec takie niekosmetyczne rzeczy. Zamówiłam na aliexpress dwa etui. Oba są świetnej jakości i wyglądają super. Z resztą same popatrzcie ;)

Dajcie znać co Was zainteresowało ;)
A co u Was fajnego się pojawiło w poprzedni miesiącu?

Piszcie!
Buziaki,
A!

| Avene, Eau Thermale - płyn micelarny | kojący krem pod oczy | nawilżający krem do twarzy | pomadka ochronna | 4 mini recenzje |

27 lutego 2017 | 11 komentarzy
Hej kochani!

Dzisiaj chciałam Wam przybliżyć nieco produkty od francuskiej firmy Avene. W zeszłym roku kupiłam pierwszy produkt od nich, czyli krem pod oczy. W prezencie dostałam miniaturkę płynu micelarnego. Z czasem kupiłam również pomadkę pielęgnacyjną, którą niestety zgubiłam, ale zanim to się stało zrobiłam zdjęcia, także różnią się od obecnych. I w międzyczasie pojawiła się u mnie również miniaturka nawilżającego kremu. Ciekawych zapraszam do dalszego czytania ;)
Soothin eye contour cream, kojący krem pod oczy

Mała zgrabna tubka o pojemności 10 ml. Szata graficzna typowa dla produktów aptecznych. Cena waha się gdzieś w granicach 50-60 zł. Ja kupiłam go na dniach Lifestyle w Super-Pharm za połowę ceny. Krem ma lekką, białego koloru konsystencję. Był bardzo wydajny. Wystarczyła niewielka ilość, aby pokryć okolice pod oczami. Świetnie nawilżał i koił skórę. Na co dzień używam dość ciężkiego korektora pod oczy (Mac, Pro Longwear) i dzięki temu kremowi skóra nie jest w ogóle obciążona ani wysuszona. Krem świetnie sobie radzi z nawilżeniem. Dzięki lekkiej konsystencji szybko się wchłania i idealnie nadaje się pod makijaż. Nic się nie roluje, nie waży, dobrze współpracuje z korektorem. Myślę, że za taką cenę warto się nim zainteresować. Krem jest bezzapachowy i nie zawiera konserwantów. Na pewno kupię go ponownie. Jest zdecydowanie wart swojej ceny.
Micellar lotion, płyn micelarny

Płyn, tak jak wcześniej wspominałam, dostałam w prezencie przy zakupie kremu pod oczy. Pojemność jego wynosi 100 ml. Idealna na wyjazdy. Byłam go bardzo ciekawa, więc to też przekonało mnie do zakupu kremu. I w ten sposób poznałam świetne produkty. Płyn standardowo ma pojemność 200 ml. Można go dorwać w prawie każdej aptece za ok. 50 zł. Oczywiście na Internecie są dostępne dużo taniej. Poręczna butelka, zamykana na porządny klik, dzięki czemu mamy pewność, że nic się nam w podróży nie wyleje. Mały otwór, przez który łatwo wydobywamy produkt. Co tu dużo mówić .. płyn jest świetny. Ma śliczny zapach, świetnie rozpuszcza makijaż, nawet ten najtrwalszy. Nie musimy bardzo pocierać, aby go zmyć. Łagodny dla skóry, działa kojąco. Zmywanie nim makijażu to czysta przyjemność. Mama mojego chłopaka kiedyś go sobie ode mnie użyła i natychmiast poprosiła o kupienie go dla niej w większej pojemności. Spodobał jej się od pierwszego użycia, co mówi chyba samo za siebie. Nie zauważyłam żadnych niepożądanych efektów czy podrażnień. Polecam go Wam z całego serca. Świetny apteczny produkt za całkiem fajne pieniądze ;)
Hydrance Optimale Legere, light hydrating creme, lekki krem nawilżający

Lekki krem nawilżający, pojemność 15 ml. Lekka konsystencja, dzięki czemu krem starczył na jakiś czas. Bardzo szybko się wchłania. Idealny pod makijaż. Świetnie radził sobie z nawilżeniem. Podkłady z nim współgrały, nic się nie ważyło, nie rolowało. Przez czas jaki go używałam, nie zauważyłam żadnych zaskórników, podrażnień. Krem jest aksamitny i pozostawia skórę miękką i gładką. Nie wiem jak z długotrwałym nawilżeniem, ponieważ jest to jednak za mała pojemność na ocenę tej kwestii, ale pokładam w nim nadzieje. Myślę, że zdecyduję się na pełnowymiarowy produkt, gdy tylko wszystkie kremy z zapasów znikną ;)
Care for sensitive lips, pomadka pielęgnacyjna

Pomadkę również kupiłam na dniach Lifestyle, więc zapłaciłam za nią ok. 13 zł. Była to najlepsza pomadka jaką miałam. Świetnie nawilżała i wygładzała usta. Była bezbarwna, co dla mnie jest dość istotne. Mam pełno pomadek z Nivea, które dają kolor i potrzebowałam czegoś najzwyklejszego, bezbarwnego. Konsystencja jest dość tępa i trzeba parę razy przejechać po ustach, aby się nieco rozgrzała. Zawiera w składzie m.in. parafinę, wosk pszczeli, olejek rycynowy, wodę termalną. Lubiłam mieć ją przy sobie. Świetnie sprawdzała się również jako ochrona przed zimnem. Zawsze miałam ją pod ręką. Niestety gdzieś ją zapodziałam :( Ale pewnie na jakiejś fajnej promocji znowu się koło niej zakręcę ;)
Mogę Wam z czystym sumieniem polecić wszystkie 4 produkty. Poznałam się na tej marce już na tyle, że mam chęć próbowania ich innych produktów. Myślę, że warto.

Dajcie znać czy miałyście styczność z tą firmą. Może znacie coś godnego polecenia? ;)

Buziaki wysyła już 23-letnia Ada ;)

| ulubieńcy lutego |

20 lutego 2017 | 31 komentarzy
Cześć Wam!

Dzisiaj zapraszam Was na ulubieńców lutego. Są to rzeczy, które towarzyszą mi na co dzień i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonować ;) Ciekawych zapraszam dalej ;)
Ziaja, Grapefruit z zieloną Mięta - nawilżający krem do rąk - wspominałam o nim w poście o pielęgnacji zimą. Prześliczny, świeży zapach mnie urzekł, lekka szybko wchłaniająca się formuła oraz pompka. Krem zawsze stoi na stoliku i gdy tylko umyję ręce od razu nakładam krem, dzięki czemu mogę cieszyć się gładkimi dłońmi cały dzień. Dostaniecie go w Super-Pharmie, Rossmannie czy sklepia Ziaja za śmieszne pieniądze ok. 9 zł.
L'Oreal True Match - podkład - kupiłam go na jakiejś promocji -50% w Rossmannie na spróbowanie. To mój pierwszy podkład z L'Oreal i na początku nie było nam łatwo. Podkreślał wszystkie możliwe skórki na mojej twarzy, konsystencja miałam wrażenie była jakaś taka sucha, mocno lejąca. Jednak, gdy tylko odpowiednio zadbałam o skórę zaczęłam się z nim dogadywać. A już tak na maksa w momencie użycia Beautyblendera. On sprawił, że podkład zaczął wyglądać świetnie i zauważyłam, że lubi kremy o treściwszej konsystencji. Także mówię mu TAK i gdy tylko sięgnie dna, możliwe, że zdecyduję się na niego ponownie ;)
Lovely Perfect Line - konturówka do ust - ona ostatnio często gościła na moich ustach. Szczerze, to przy tak wielu produktach do ust, po prostu o niej zapomniałam, a ma ona prześliczny buraczkowy kolor. Idealny by ożywić tą szaroburą pogodę. Pojawił się oddzielny post, w którym pokazywałam Wam wszystkie trzy kolory. Najpopularniejszym odcieniem jest nr 1, ale polecam przyjrzeć się również dwóm pozostałym.

konturówki do ust Lovely Perfect Line

Zalotka do rzęs - bardzo długo już ją mam, nawet nie wiem skąd, ale jakoś wcześniej mnie nie ciągnęło. Używam odżywki do rzęs i one już naprawdę są fajnej długości. A w połączeniu z zalotką potrafią dać super efekt. Ta zalotka nie jest zła, ale wiem, że na pewno kupię nową, lepszą. Rzęsy dzięki niej są pięknie podkręcone i nadają zupełnie nowego wyrazu makijażowi oka ;)
Beautyblender - gąbka do makijażu - chyba nie muszę nikomu jej przedstawiać ;) BB wreszcie jest ze mną! Z czego bardzo się cieszę. Nakładanie nią podkładu to czysta przyjemność, który dzięki niej zupełnie inaczej wygląda. I dzięki niej polubiłam się z True Match od L'Oreal ;)
Yankee Candle Champaca Blossom - zapachowy wosk - przepiękny zapach, otulający niczym perfumy. Nawet mój chłopak któregoś razu zapytał czym się ładnym wypsikałam, że tak ładnie w domu pachnie. Śliczny, świeży, otulający zapach. Paliłam go bardzo często przez ten miesiąc ;)


I tak wygląda moja szóstka wspaniałych;) Dajcie znać co Wam wpadło w oko ;)

Buziaki,
A!


SZABLON BY: PANNA VEJJS.