nowości: październik

15 listopada 2017 | 14 komentarzy
Cześć Wam!

Było już denko, więc pora na nowości. Bez zbędnych wstępów zapraszam do dalszej części wpisu:)
Zacznijmy od produktów pod prysznic. Skusiłam się na te od Le Petit Marselliais. Zapach biała brzoskwinia i nektarynka pojawił się w ulubieńcach. Postanowiłam kupić większą pojemność. Marka była przeceniona na Dniach Lifestyle o -50%, więc wzięłam jeszcze jedną butelkę o zapachu mandarynki i limonki. Uwielbiam te żele za zapachy oraz delikatność. Świetnie myją, nie podrażniają i przede wszystkim nie wysuszają skóry. Po wyjściu z wanny skóra nie jest ściągnięta tylko wyraźnie nawilżona i miękka.
O żelu do golenia Gilette Satin Care wspominałam przy okazji wpisu o zużytych produktach. Wracam do niego niezmiennie, ponieważ uważam, że jest to najlepszy produkt do golenia. Natomiast z płynem oliwkowym do higieny intymnej firmy Ziaja bardzo się polubiłam, choć wzięłam w ciemno. Prześlicznie, delikatnie pachnie, nie podrażnia, ma pompkę, która jest ułatwieniem pod prysznicem i do tego duża pojemność, która starczy na dłużej.
Kolejne zakupy to dwa płyny micelarne. Jeden z Garnier różowy. Była promocja, więc wzięłam, bo w zapasie nic już nie mam. Drugi z serii Hydro Clean marki Dermika otrzymałam na szkoleniu marki. Już kiedyś opowiadałam Wam o trzech produktach tej marki. Odsyłam do recenzji, może kogoś zainteresuje -> klik. Ostatni produkt to pianka aloesowa do oczyszczania twarzy Holika Holika, która już dawno mnie interesowała. Tak się składa, że produkty do mycia twarzy zużywam i kupuję na bieżąco. Po pierwszych użyciach mogę Wam jedynie powiedzieć, że pianka mnie pozytywnie zaskoczyła. Więcej o niej dowiecie się na pewno z oddzielnego wpisu.
W poprzednim miesiącu zaopatrzyłam się w dwie odżywki do rzęs. Jedna to Soin Booster Embryolisse, którą otrzymałam w ramach bycia ambasadorką marki. Druga to serum pielęgnacyjne do rzęs i brwi marki Regenerum, o którym niebawem pojawi się oddzielny wpis.
Promocja w Rossmannie -55%

Jak widać nie zaszalałam. Kupiłam sprawdzone produkty, czyli konturówki Miss Sporty Mini Me w kolorze 010 Toffee, o których już pisałam na blogu -> klik, klik, eyeliner Wibo oraz tusz Lovely Curling Pump Up. Nie wiem ile sztuk tego tuszu już zużyłam ;) Jeśli chodzi o zachcianki są to bronzer Milk Chocolate Lovely w odcieniu Medium, który wzięłam spontanicznie, konturówka Bell w kolorze 03 oraz pomada Wibo do brwi w odcieniu Soft Brown. Póki co bronzer leży w zapasie, ponieważ muszę zużyć to co mam, a pomada już jest w użyciu i powiem Wam, że jest całkiem, całkiem ;)
Maseczki na tkaninie Holika Holika już dawno mnie kusiły, więc jak tylko pojawiły się w Super-Pharm kupiłam dwie - jedna After Hard Study - idealna po nudnych wykładach ;D, a druga z witaminą C. Soraya Care Control maska głęboko oczyszczająca do cery mieszanej, tłustej z niedoskonałościami to prezent ze szkolenia. Co prawda cery tłustej nie mam i problemów skórnych nigdy nie miałam, ale ostatnio coś moja skóra się buntuje. Nie wiem jaka jest tego przyczyna. W każdym razie maseczka się przyda, zwłaszcza, że obecna, którą używam, okazała się bublem, więc może Soraya się spisze ;)


Buziaki,
A.

zdenkowane produkty: październik

11 listopada 2017 | 14 komentarzy
Hej Wam!

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam produkty, które wykończyłam w zeszłym miesiącu. Jak dla mnie trochę ich jest. Wiem, że u Was bywa tego znacznie więcej, ale dla mnie to jest sukces. Wprowadziłam zasadę: najpierw zużywać, potem otwierać następne produkty. I idzie mi naprawdę nieźle. Ilość zapasów maleje, a ja się cieszę, że będę mogła kupować na bieżąco jakieś produkty, które aktualnie mnie zainteresują. Oczywiście jakieś produkty w zapasach zawsze będą ;)
ZIAJA INTIMA BRZOSKWINIA PŁYN DO HIGIENY INTYMNEJ

Dobrze się u mnie sprawdził. Przyjemnie pachniał, nie podrażniał. Spełnił swoją funkcję. Aczkolwiek wygodniejszą opcją dla mnie osobiście jest produkt z pompką, więc po zdenkowaniu tego zdecydowałam się ponownie na Ziaję, ale tym razem na płyn oliwkowy z pompką, który pachnie obłędnie ;)

FA MAGIC OIL ŻEL POD PRYSZNIC O ZAPACHU POMARAŃCZY I IMBIRU

Jest to żel, o którym wspominałam przy okazji postu o nowościach marca. Żel kosztował 3 zł, więc wzięłam wtedy dwa, aby mieć w zapasie. Oczywiście w międzyczasie przewinęły się inne produkty do mycia. Ten był całkiem fajny, przepięknie pachniał, dobrze mył, nie wysuszał. Jednak miał tak mocno żelową konsystencję, co nie do końca mi odpowiadało, że już się na nie nie zdecyduję. Z resztą były one na wyprzedaży, więc myślę, że już ich nigdzie nie dostaniecie.

GILETTE SATIN CARE ŻEL DO GOLENIA

To produkt, do którego wracam niezmiennie. Właśnie kolejna sztuka jest w użyciu. Bardzo go lubię. Żel tworzy sporą pianę, maszynka gładko sunie i nie występują żadne podrażnienia. Kupiłam go na dniach Lifestyle w Super-Pharm na -50% za ok. 8 zł.
RIZES CRETE MASŁO DO CIAŁA Z ORGANICZNĄ OLIWĄ Z OLIWEK, EKSTRAKTEM Z PAPAI I GRANATU

Odsyłam do recenzji -> klik.

ISANA OLEJEK POD PRYSZNIC 

Kolejny raz pojawia się w denku. Najlepszy produkt do mycia pędzli i gąbeczek.

EVREE MAX REPAIR REGENERUJĄCY KREM DO STÓP

Już kiedyś się pojawił na blogu. Bardzo dobry krem. Stosowany regularnie powoduje, że skóra jest nawilżona i miękka. Akurat u mnie pielęgnacja stóp jest nieodzownym elementem wieczornego rytuału pielęgnacyjnego.
PHARMACERIS A NAWILŻAJĄCA PIANKA MYJĄCA

Pojawiła się w letnich ulubieńcach. Totalnie przerzuciłam się z żeli do mycia na pianki. Pianka Pharmaceris świetnie myła, była delikatna, nie spowodowała wystąpienia zaskórników. Więcej o niej opowiem Wam w oddzielnej recenzji, która pojawi się niebawem. A tymczasem parę słów o niej możecie poczytać w TYM poście.

TOŁPA BOTANIC BIAŁE KWIATY ORZEŹWIAJĄCY TONIK-MGIEŁKA

Ten produkt również pojawił się w ulubieńcach. Link macie powyżej. Co tu dużo mówić - cudowny produkt, cudownie odświeżał i tonizował. Najgorsze, że został wycofany :/

AVON PLANET SPA PERFECTLY PURIFYING ENZYMATYCZNY PEELING Z MINERAŁAMI Z MORZA MARTWEGO

Bardzo fajny produkt. Delikatnie złuszczał naskórek i skóra twarzy dzięki niemu była wygładzona. Więcej o nim w oddzielnej recenzji wraz z maską głęboko oczyszczającą. Zdjęcia zrobione, tylko recenzję napisać :D zaraz się za to biorę!
PALMER'S COCONUT OIL HAND CREAM KREM DO RĄK Z OLEJKIEM KOKOSOWYM

ECORECEPTURA JEDWABISTY KREM DO RĄK

Niedawno pojawił się post o moich kremach do rąk, także odsyłam do wpisu -> klik. Palmer's był świetny. Przepiękny, słodki zapach. A po ECOrecepturę myślę, że jeszcze kiedyś jeszcze sięgnę ;) Ale najpierw trzeba zużyć pozostałe dwa otwarte i jeszcze jeden czeka w zapasie ;D
WIBO CZARNY EYELINER 

Mój ulubieniec od lat. Na promocji w  Rossmannie zawsze kupuję po parę sztuk na zapas. Nie rozmazuje się w ciągu dnia, zastyga na mat i kosztuje grosze :) Polecam!

L'OREAL TRUE MATCH KOREKTOR

Baardzo go lubiłam i baardzo jestem niepocieszona, że został wycofany. Wydaje mi się, że nowa wersja nie jest tak dobrze kryjąca jak ta. Z tego co sprawdzałam tester w drogerii. Obecnie mam jeszcze z Collection, ale muszę już za czymś rozglądać. Możecie mi coś polecić? A może by wrócić do Pro Longwear z MAC albo spróbować Mineralize Concealer?


Jestem mega zadowolona z ilości zużytych produktów. Nie wykończyłam co prawda wszystkiego co chciałam, ale i tak jest tego sporo. Dajcie znać czy znacie produkty i jakie macie o nich zdanie.

Buziaki,
A.

jesienne postanowienia + wishlista

28 października 2017 | 27 komentarzy
Cześć Wam!

Powiem Wam, że szczerze nie lubię jesieni. Wiem, że ma swoje uroki - piękne, kolorowe liście, sezon na herbatki, koce, dobrą książkę, grube swetry w iście jesiennych kolorach typu burgund, zieleń, brąz - wszystko ok, ale jak się siedzi w domu. W momencie kiedy mam wytknąć nos na zewnątrz już mniej mi się to podoba. Wszędzie mokro, zimno, ponuro. A jak wstaję po 6 rano i widzę, że jest ciemno to mam ochotę z powrotem wrócić do łóżka. A nie ma nic lepszego niż cieplutka kołderka rano ;) Wiem jednak, że tego nie przeskoczę, więc w tym roku wyjątkowo staram się jakoś z tą jesienią dogadać. Zatem w dzisiejszym wpisie przedstawię Wam moją jesienną wishlistę oraz moje postanowienia, plany, aby jakoś przetrwać ten zimny okres. Ciekawi? To zapraszam dalej ;)
Jeśli chodzi o garderobę koniecznie muszę zaopatrzyć się w ciepłe swetry. Te ze zdjęcia to akurat przykładowe znalezione na stronie sklepów Zara i H&M. Ten szmaragdowy spodobał mi się, gdy tylko go ujrzałam u Styloly w nowym wpisie. Bardzo fajnie wygląda i ma przepiękny kolor. Chętnie widziałabym u siebie ten oraz w kolorze bordo, który jest tak by the way moim ulubionym odcieniem, nie tylko jesienią. Ten środkowy pochodzi z H&M'u. Urzekł mnie bardzo ładnym kolorem i zdobieniem. 
Torebka przyda mi się większa, niż tą co mam teraz, aby mieściły mi się rzeczy potrzebne studentowi ;) Czyli musi mieścić format A4 przede wszystkim. Do tego wiadomo pierdoły typu portfel, klucze, jakieś kosmetyki, jedzenie, kubek termiczny. I żeby torba mimo tych wszystkich rzeczy nie wyglądała na wypchaną;) Ta ze zdjęcia pochodzi z Bershki i chyba jest to mój ideał. Szkoda tylko, że nie ma czarnej. Z reguły chodzę w butach na płaskim, lecz w tym roku postanowiłam kupić botki na obcasie. Interesują mnie klasyczne czarne botki z platformą. Dokładnie takie jak na zdjęciu. Te pochodzą z Bershki i myślę, że właśnie na nie się zdecyduję. Już jeden planner mam, w którym zapisuję różne daty, plan zajęć, grafik z pracy, wydatki itp. Teraz zapragnęłam mieć blog planner. I to wszystko przez Klaudynę z bloga Ekstrwagancko.com ;) Bardzo spodobał mi się ten z whynow.pl Planner ma 250 stron, posiada miejsce na zaplanowanie 170 postów i można opisać wszystko w szczegółowy sposób. I do tego przepięknie wygląda. Musi być mój!
Jeśli chodzi o kosmetyczne zachcianki nikogo chyba nie zdziwi obecność tutaj paletki Nabla Dreamy Eyeshadow Palette. Odkąd zobaczyłam ją na Waszych blogach, jej pigmentację, oczarowała mnie. Totalnie się w niej zakochałam. Z reguły na bieżąco nie kupuję tych wszystkich nowinek, bo inaczej bym się zakopała w tych wszystkich kosmetykach, ale tej paletki nie odpuszczę. Właśnie skończył mi się peeling enzymatyczny do twarzy i zainteresował mnie ten z Resibo. Jest to wielofunkcyjny peeling enzymatyczno-mechaniczny, który świetnie złuszcza martwy naskórek - głęboko i delikatnie jednocześnie. Nie wiem czy wiecie, ale marka Resibo od niedawna dostępna jest w drogeriach Super-Pharm i do końca października można kupić ich produkty -20% taniej. Muszę się spieszyć zatem! Ostatni z produktów to pianka do oczyszczania twarzy z sokiem z aloesu Holika Holika. Żel sprawdza się świetnie i przepięknie pachnie, dlatego też pianka mnie zainteresowała. Tak się składa, że pianka z Pharmaceris dosięgła dna, a w zapasach nic :o o dziwo! Więc ta z Holika Holika będzie jak znalazł ;)

POSTANOWIENIA JESIENNE

Wraz z nadejściem deszczowych dni, postanowiłam wprowadzić w swoje życie, nie tyle co zmiany, a dobre nawyki związane z moim trybem życia.

1. Siłownia 2-3 razy w tygodniu

Postanowiliśmy z chłopakiem w końcu wybrać się na siłownię. Od listopada będziemy mieć kartę multisport, więc mam nadzieję, że to nas zmotywuje do działania. Póki co zamierzam chodzić dwa razy w tygodniu, maksymalnie trzy. Oprócz tego mam na co dzień uczelnię i pracę, więc więcej nawet nie dałabym rady. Do ćwiczeń chcę aby doszła jeszcze regularność posiłków. Najgorzej jest u mnie ze śniadaniami. Niestety odkąd się przeprowadziłam dojazd do pracy bądź uczelni zajmuje mi godzinę, więc wiadomo jak jest kiedy ma się na 8-9 do pracy. Ciężko jest się podnieść z łóżka o 6 czy 7 rano. Przynajmniej dla mnie;) Z reguły wstaję tak, aby zdążyć się umalować i ubrać. A śniadanie zawsze w biegu albo wcale. Więc celem numerem jeden jest przede wszystkim jedzenie pełnowartościowego śniadania + 2 razy w tygodniu siłownia :)
2. Książka zamiast Internetu

Wiadomo, że prowadzenie bloga wiąże się z siedzeniem w Internecie, jednak ile można? Często jest tak, że wszystko mam zrobione - post wstawiony, blogi poodwiedzane, e-maile sprawdzone i inne rzeczy. I zamiast zamknąć laptopa i zrobić coś pożyteczniejszego to siedzę na fejsie bez sensu ;P Na książki też znajduję czas, ale z reguły jest to już wtedy, gdy kładę się spać i zostaje mi tak naprawdę siła tylko na przeczytanie rozdziału, max dwóch. Mam nadzieję, że uda mi się zagospodarować więcej czasu na czytanie książek, a zminimalizować jego ilość na siedzenie w necie ;)
3. Wykańczanie produktów zanim otworzy się kolejne

Jest to bardzo trudne. Zwłaszcza jak ma się otwarte 3 tusze, a jakiś super-hiper czeka w kolejce. Ciężko jest się powstrzymać;) Niedawno wprowadziłam taką zasadę i staram się jej trzymać. Bo uwierzcie, że ilość produktów w zapasie potrafi przytłoczyć. Dlatego na miesiąc październik ustaliłam sobie parę kosmetyków, które muszę wykończyć. Powiem Wam, że całkiem nieźle mi poszło, także spodziewajcie się sporego denka. I zamierzam tak na każdy miesiąc ustalać sobie dane produkty, które muszę wydenkować - oczywiście w miarę możliwości ;) Najważniejsze skończyć te, które zostały otwarte i nie zabierać się za kolejne.
4. Regularne balsamowanie ciała/ nakładanie maski na włosy

Maseł do ciała obecnie mam sztuk 2 + 2 olejki do ciała + ujędrniający balsam. Także rachunek jest prosty. Więcej się balsamować! Wiem, że spora część z Was tego nie lubi, nie przepada. Ja tak pół na pół. Czasem mam takiego lenia i mi się po prostu nie chce. Ale z drugiej strony, gdy pomyślę o nawilżonej, pięknej i miękkiej skórze to od razu mi się chce ;) Nie mogłabym tak zupełnie zrezygnować z mazideł do ciała, ponieważ mam skórę suchą i po paru tygodniach miałabym skórę przesuszoną na wiór. Z kolei masek u mnie nazbierało się aż trzy. Ciężko mi idzie ich używanie, a to z tego względu, że trzeba najpierw umyć włosy, potem lekko podsuszyć, nałożyć maskę, poczekać z 15-30 minut i spłukać. Straaasznie długo trwa cały proces, a z reguły mam czas tylko nałożyć odżywkę, którą zaraz mogę spłukać. Ale skoro tyle ich mam, a kosmetyków wyrzucać nie lubię, to je zużyję. Wezmę się w sobie i to zrobię!
5. Nauczyć się piec

Powiem Wam, że jestem strasznym łasuchem. Uwielbiam słodycze i dzień bez batonika to dzień stracony. Chciałabym więcej takich smakołyków przyrządzać w kuchni. Ostatnie ciasto jakie upiekłam to było chyba ze dwa lata temu truskawkowe brownie. Ale wyszło pyszne ;) I na święta robiłam pierniczki, które również wyszły niczego sobie. Generalnie wolę piec w kuchni niż gotować ;) Już jakiś czas temu zaopatrzyłam się w Wielką Księgę z Wypiekami Bakalland, w której jest sporo fajnych przepisów na takie pyszności, że na sam widok ślinka cienkie. Także moim kolejnym postanowieniem jest... więcej piec. Z reguły chęci są, ale na przykład brak jednego składnika, nie chce się iść do sklepu aa no dobra to jutro. I tak non stop;P Mam nadzieję, że pisanie o tym na forum publicznym zmotywuje mnie do działania. I z chęcią pochwalę się Wam co tam mi wyszło z tego mojego pieczenia ;)


A jak u Was z postanowieniami jesiennymi? Macie coś w planach? A może też utworzyłyście wishlistę? Chętnie ją poznam!

Buziaki,
Ada.

nowości września

21 października 2017 | 19 komentarzy
Cześć Wam!

Skoro na blogu pojawił się już wpis o zużyciach z września, to teraz pora na nowości. Nie było tego aż tak dużo. Niektóre produkty to prezenty. Trochę późno wstawiam ten wpis, ale niestety miałam dość intensywny tydzień i tak wyszło, że dopiero dzisiaj mam wolny wieczór, chwilę dla siebie, aby zrelaksować się w wannie, z gazetą, maseczką na twarzy i przy okazji wstawić post o nowościach;) Nie przedłużam zatem, zapraszam ciekawych do zobaczenia co ciekawego pojawiło się u mnie w poprzednim miesiącu ;)

Prezenty z pracy

Pharmaceris H micelarny szampon kojąco-nawilżający

Powiem Wam, że od dawna mnie interesował. Zwłaszcza, że moja skóra głowy nie jest w najlepszej kondycji po używaniu wzmacniającego szamponu Garniera. Szampon pozbawiony jest SLS-ów i SLES-ów. Jest delikatny dla wrażliwej skóry głowy. Mam nadzieję, że przy regularnym stosowaniu szampon mile mnie zaskoczy ;)

Dr Irena Eris Prosystem Home Care Body Fiesta zmysłowy balsam nawilżający do ciała

Miałam do wyboru jeszcze peeling, ale ostatecznie zdecydowałam się na balsam. Bardzo lubię produkty od dr Ireny Eris, także myślę, że ten balsam mnie nie zawiedzie. Jednak w kolekcje czeka inny produkt do pielęgnacji ciała, także ten będzie musiał poczekać ;)
Embryolisse Eau de Beaute Rosamelis woda piękności

To nic innego jak tonik. Już nie mogę się doczekać aż się za niego wezmę. Bardzo ciekawi mnie jak się sprawdzi. Nie zawiera parabenów. Tonik zawiera naturalne wody z kwiatów róży, pomarańczy, chabru i rumianku, które oczyszczają i tonizują skórę.

Avene płyn micelarny do skóry wrażliwej

Już kiedyś pojawił się wpis na temat produktów marki Avene -> klik. Wspominałam między innymi właśnie o płynie micelarnym. Uważam, że jest tak samo dobry jak Bioderma Sensibio. Za jakiś czas pojawi się porównanie obu tych płynów. Zdecydowałam się na dużą butlę 400 ml, ponieważ była świetna okazja. Płyn był na wyprzedaży i zapłaciłam za niego 28 zł. A pierwotnie kosztował prawie 70 zł.
Niestety nie mam w pobliżu drogerii Natura, a jednak jest tam sporo marek, których produkty mnie interesują, więc postanowiłam zrobić zakupy internetowe. I do koszyka wpadły:

My Secret matt eye shadow cienie do powiek nr 505, nr 507

Musiałam koniecznie kupić cielisty cień do powiek, ponieważ wykorzystałam chyba już ten odcień w każdej możliwej palecie ;D I jakoś tak przypadkiem wpadł drugi cień. Oba mają świetną pigmentację. A kosztują grosze. Ok. 6 zł/szt.

Kobo Professional puder brązujący w kamieniu odcień 308 Sahara Sand

Był czas, że ten puder był bardzo popularny. I w końcu postanowiłam się na niego zdecydować. Był w promocji, więc tym bardziej nie miałam wątpliwości. Puder daje jednak bardzo delikatny, subtelny efekt. Także krzywdy sobie nim nie zrobimy ;)
Bourjois mascara Twist Up theVolume wydłużający i pogrubiający tusz do rzęs

To jest mój pierwszy tusz tej marki. Zawsze byłam go ciekawa - posiada ciekawy mechanizm, który pozwala na pogrubienie i wydłużenie rzęs. Szczoteczkę można zrobić, aby była klasyczna prosta, a po przekręceniu końcówki szczoteczka skraca się i zagęszcza. Jednak będzie musiała poczekać na swoją kolej, ponieważ obecnie mam otwarte 3 tusze do rzęs.

Maybelline Fit Me podkład matujący do skóry mieszanej i tłustej

Normalnie podkład by mnie nie zainteresował, ponieważ zawsze byłam posiadaczką cery suchej, już teraz normalnej. Lecz przez wakacje zaczęła przetłuszczać mi się strefa T, więc postanowiłam spróbować tego podkładu. Na pewno pojawi się oddzielna recenzja. Wtedy powiem Wam nieco więcej. Mój odcień to 105, jeden z najjaśniejszych. Wiem, że jest dostępny jeszcze kolor 104.
Beautyblender SWIRL

Moja gąbka Blend it! już dość mocno się zużyła, więc musiałam kupić nową. Właściwie potrzebowałam nową na już, więc o kupnie przez Internet nie było mowy. Od niedawna mieszkam na osiedlu w Gdańsku, gdzie znajduje się sklep stacjonarny kosmetykomania.pl. Dosłownie 7 minut drogi ;) Zdecydowałam się na wersję SWIRL, bo po prostu urzekła mnie swoim ciekawym wzorem. Miałam już klasyczną różową, więc stwierdziłam, że SWIRL będzie fajną odmianą ;)

Ecocera puder ryżowy

To również zakup ze sklepu Kosmetykomania. Bardzo wygodne jest mieć ten sklep w pobliżu;) Potrzebowałam czegoś dobrze matującego ze względu na przetłuszczającą się strefę T, która miała swoje 5 minut, bo już zdążyła się unormować ;) Jednak ten puder dobrze jest mieć w zanadrzu. Świetnie matuje, zwłaszcza wklepany gąbeczką, więc na większe wyjścia, będzie jak znalazł.
Sephora termiczna zalotka do rzęs

Jest to jeden z zakupów pod tytułem "youtube made me buy it". Zobaczyłam tą zalotkę w filmiku Maxineczki i efekt naprawdę mi się spodobał. Jednak mam mieszane uczucia co do tego produktu. Jeśli będziecie zainteresowane to chętnie zrobię oddzielną recenzję o niej i opowiem Wam o moich odczuciach ;)
Harlan Coben Zostań przy mnie 

I ostatnia pozycja to zakup niekosmetyczny. Moim ulubionym autorem jest H. Coben, który pisze znakomite kryminały. Mam już jego kilka książek i postanowiłam zakupić kolejną. Mam w planach zdobyć całą kolekcje ;) Czy są tu jacyś fani Cobena?


To już wszystko z wrześniowych nowości. Znacie te produkty? Dajcie koniecznie znać!
Buziaki,
A.

zestawienie moich kremów do rąk - który z nich jest moim ulubionym ? - ZIAJA / ECORECEPTURA / DERMEDIC / PALMER'S

11 października 2017 | 19 komentarzy
Cześć kochane!

Na dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie czterech kremów do rąk, które obecnie używam. Dwa z nich powoli sięgają dna, natomiast pozostałe dwa mają nieco ponad połowę. Wszystkie gdzieś tam na blogu się przewinęły w jakichś nowościach czy ulubieńcach. Oczywiście załączę Wam linki do tych wpisów. Ciekawych zapraszam dalej ;)
4. ZIAJA GRAPEFRUIT Z ZIELONĄ MIĘTĄ - NAWILŻAJĄCY KREM DO RĄK
Na miejscu czwartym uplasował się krem do rąk polskiej firmy Ziaja. Pojawił się w nowościach grudnia/stycznia -> klik. Jest to krem, którego miejsce znajduje się na szafce nocnej. W związku z tym, że posiada wygodną pompkę, stoi w miejscu idealnym. Bo z reguły resztę kremów mam pochowane po torebkach, a ten mam w domu zawsze pod ręką. Więc rzadko się zdarza, że zasypiam z nienakremowanymi rękami ;) Polecany jest do pielęgnacji w szczególności dłoni, które są narażone na kontakt z detergentami oraz chlorowaną wodą. Krem długotrwale nawilża i dodatkowo przynosi ulgę wysuszonym dłoniom. Krem ten ma lekką konsystencję, więc szybko, niemal błyskawicznie się wchłania. Przepięknie, świeżo pachnie. Wyraźnie czuć grapefruit i delikatnie miętę. Do super-hiper-nawilżających kremów to on jednak nie należy. Nawilżenie nie trzyma się długo i jeżeli chce się je utrzymać należy co jakiś czas ponawiać aplikację. Na pewno ze skórą narażoną na kontakt z detergentami sobie nie poradzi. Jednak mimo to bardzo go lubię. Z reguły na noc nakładam grubszą warstwę. Powyżej macie skład. Cena: ok. 9 zł/200 ml.

3. ECOReceptura guarana & guava hand cream - jedwabisty krem do rąk
Miejsce trzecie zajmuje jedwabisty krem do rąk firmy ECOReceptura by Stara Mydlarnia. Krem ten wraz z olejkiem dostałam w prezencie przy okazji wygranej u Iwony (InspirujeMnieŻycie). Tutaj macie link do wpisu, w którym pokazywałam krem -> klik. Nigdy wcześniej nie miałam nic z tej firmy. Krem ten przeznaczony jest do suchych, szorstkich i zniszczonych dłoni. Zawiera masło shea, które łagodzi podrażnienia, roślinną nawilżającą glicerynę, olej ze słodkich migdałów, który działa wygładzająco i regenerująco oraz witaminę C, E, olej avocado oraz lecytynę. Nieźle to brzmi w teorii, a jak wygląda w praktyce? Produkt ma gęstą, białą konsystencję, ale bardzo dobrze się wchłania. Tym kremem, podobnie jak tym z Ziaji, mogę wysmarować całe dłonie, bo wiem, że zaraz się wchłonie i będę mogła wrócić do codziennych czynności bez uczucia lepkich, klejących dłoni. Krem przepięknie pachnie i należycie dłonie nawilża. Nie jest to krótkotrwały efekt, lecz utrzymuje się dłużej. Obecnie trzymam go w torebce, aby go jak najszybciej wykończyć, ponieważ data jego ważności minęła, ale że zostało go dosłownie na kilkanaście aplikacji, postanowiłam zużyć go do końca, bo jest naprawdę fajny. Dla zainteresowanych zdjęcie składu ↑ . Cena: 19 zł/200 ml.

2. Dermedic Linum Emolient - regenerujący krem do rąk
Na miejsce drugie zasługuje regenerujący krem do rąk marki Dermedic. Dostałam go w prezencie w pracy. Produkt pochodzi z serii Linum przeznaczonej do skóry suchej, bardzo suchej, atopowej, skłonnej do alergii, egzemy oraz łuszczycy. Do składników aktywnych należą olej lniany z zawartymi w nim NNKT (niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe) Omega 3, Omega 6, Omega 9, a także alantoina, lanolina, gliceryna oraz witamina E. Krem świetnie nawilża skórę oraz ją regeneruje. Posiada nietłustą konsystencję, która szybko się wchłania pozostawiając skórę miękką i nawilżoną. Produkt jest hipoalergiczny. Lubię go mieć przy sobie. Mogę go użyć w dowolnym momencie, ponieważ szybko się wchłania, więc zaraz mogę wrócić do czynności, które w danym momencie wykonuję. Idealnie nada się dla skóry atopowej, bardzo suchej. Osoby borykające się z AZS powinny być zadowolone, ponieważ krem przynosi ulgę skórze i przyczynia się do jej regeneracji. I do tego bardzo ładnie pachnie. Mój egzemplarz jednak posiada datę ważności 10/2017, więc staram się go na maksa używać, aby zdążyć go zużyć, bo szkoda wyrzucać. Cena: ok. 20-22 zł/100 g.
1. PALMER'S COCONUT OIL HAND CREAM - KREM DO RĄK Z OLEJKIEM KOKOSOWYM
Na miejsce pierwsze zasługuje kokosowy krem do rąk firmy Palmer's. Nie bez powodu ;) Jest to chyba najlepszy jak dotąd krem jaki miałam. Nie da się koło niego przejść obojętnie. Zapach jest dość intensywny i nachalny, ale jest to tak śliczny, słodki zapach, który mnie totalnie zauroczył. A muszę Wam przyznać, że za kokosem nie przepadam. Ale ten jest zupełnie inny ;) Krem zawiera pozyskany w sposób zrównoważony olejek kokosowy, który głęboko nawilża i zmiękcza skórę, olejek Monoi z płatkami kwiatów gardenii tahitańskiej - nawadnia i koi, a także olejek ze słodkich migdałów łagodzący podrażnienia. Osoby ze skórą suchą będą zachwycone. Krem ma zbitą, gęstą konsystencję. Dzięki niej skóra momentalnie staje się gładka, nawilżona i ukojona. Wszystkie suche miejsca znikają i pojawia się jedwabista, gładziutka skóra. Ja zwykle smaruję tym kremem tylko grzbiet dłoni, ponieważ nie wchłania się zbyt szybko i gdy piszę na komputerze bądź jestem w pracy, przeszkadzają mi klejące ręce. Ale na noc jak najbardziej możemy nasmarować całe dłonie grubą warstwą i zasypiać w obecności przepięknego zapachu słodkiego kokosa ;) Cena: ok. 15-16 zł/60 g.

Tak wygląda zestawienie moich kremów do rąk. Dajcie znać czy miałyście z nim styczność i jak się u Was sprawdziły.

Buziaki,
Ada.

zużycia września #13

9 października 2017 | 15 komentarzy
Cześć Wam!

Dzisiaj przychodzę do Was z pustymi produktami. Nie jest tego dużo, ale mnie jakiekolwiek zużyte produkty cieszą. Zbliża mnie to do zmniejszenia zapasów ;) Ciekawych zapraszam dalej.
Avon Little Pink Dress

Mam je już dość długi czas. Bardzo fajny, kwiatowy zapach. Delikatny, kobiecy, raczej bardziej na lato. Niestety do zbyt trwałych nie należą. Z tego co właśnie wyczytałam perfumy zostały wycofane. Jeszcze ich tam trochę zostało, ale dosłownie końcówka. Obawiam się jednak, że są już po terminie, bo nie pachną tak jak na początku ;)

Calvin Klein One for her 

Dostałam je w zeszłym roku na święta z pracy. Lekki, przyjemny zapach. Połączenie fiołka, arbuza i paczuli. Stacjonarnie raczej ich już nie znajdziecie, bo zapach został wycofany.
La Roche-Posay Sensitive Skin woda micelarna

Bardzo dobra woda micelarna dla wrażliwej skóry. Dobrze oczyszcza skórę i zmywa makijaż. Buteleczkę sobie zostawię, przyda się w podróż.

Bioderma Sensibio H2O płyn micelarny

Chyba mój ulubiony apteczny płyn micelarny. Z resztą nie bez powodu pojawił się ostatnio w ulubieńcach. Nie podrażnia skóry, świetnie zmywa makijaż, nawet wodoodporny. Duża butla starczyła mi na długi czas. Jednak polecam wersję bez dozownika, ponieważ ten strasznie pluje płynem, co jest mega denerwujące.
Original Source płyn do kąpieli pomarańcza i lukrecja

W nowym mieszkaniu mam wannę, więc tego typu produkty na pewno są u mnie mile widziane, ale też szybko wykorzystywane. Przyznam, że sobie nie żałowałam tego płynu;) Uwielbiam dużą pianę i piękny zapach. Ten nie do końca do takich należał. Było czuć pomarańczę, ale jednak przebijała się ta lukrecja.

Le Petit Marselliais Biała brzoskwinia i Nektarynka żel pod prysznic 

Pojawił się w ulubieńcach -> klik. Tam przeczytacie o nim więcej. Na pewno następnym razem kupię większe opakowanie.

Rizes Crete scrub cream for face and body peeling do twarzy i ciała

Pojawiła się o nim recenzja na blogu. Bardzo fajny peeling, mocny zdzierak. Używałam go tylko do ciała, bo do buzi zdecydowanie byłby za mocny. Właśnie zaczynam drugie opakowanie :)nOdsyłam do recenzji -> klik.
Miss Sporty konturówka do ust w odcieniu Toffe

To chyba jedyna konturówka do ust, którą zdenkowałam ;) Przepiękny, jasno-brązowy kolor. Super wypełnia usta i pasuje do wszystkiego. Najczęściej lądowała na moich ustach. Ale dlatego też, że jest automatycznie wykręcana i nie musiałam jej temperować. Od jutra rusza promocja w Rossmannie i jest to jeden z produktów, który zamierzam kupić. I to parę sztuk na zapas ;) W cenie regularnej kosztuje 10 zł. Recenzowałam ją na blogu, więc odsyłam Was do wpisu. Możecie zobaczyć jak prezentuje się na ustach -> klik.

Long4Lashes by Oceanic pielęgnacyjny tusz do rzęs

Cieszę się, że się go pozbywam. Efekt nie był najgorszy, ale niestety osypywał się w ciągu dnia. A wpływu na kondycję rzęs też nie zauważyłam. Odsyłam do recenzji -> klik.

Lovely Curling Pump Up tusz do rzęs 

Jest to kolejny produkt, który na pewno kupię na promocji w Rossmannie. Świetny produkt! Idealnie podkreśla rzęsy, lekko je podkręca, jest trwały i nie osypuje się w ciągu dnia! Tusz ideał? Gdyby tylko aż tak szybko nie wysychał ;) Ale jest stosunkowo tani, więc wybaczam mu to :)

Lumene Star Effect tusz do rzęs

Wspominałam o nim przy okazji nowości grudnia/stycznia. Dostałam go w prezencie. Jednak średnio się sprawdził. Mała szczoteczka z włosia. Fajnie rozdzielała rzęsy, nie była jednak zbyt trwała i ogólnie nie lubiłam jej używać, więc ląduje w koszu.


I to by było na tyle. Znacie któryś z produktów ?
Jak sprawdziły się u Was?
Buziaki,
A.


SZABLON BY: PANNA VEJJS.