Givenchy Noir Couture Waterproof Mascara 4 en 1 / wodoodporny tusz do rzęs

23 maja 2017 | 15 komentarzy
Hej, hej!

Trochę mnie tu nie było, ale licencjat i końcowe egzaminy zbliżają się wielkimi krokami. Cieszę się, że to już koniec. Chciałabym, żeby było już po obronie ;)

Dzisiaj mam dla Was recenzję kolejnego tuszu Givenchy. Już kiedyś mogłyście poczytać o Phenomen'eyes z dość niezwykłą szczoteczką, dzisiaj natomiast będzie nieco bardziej standardowa ;)

Jak widać produkt otrzymujemy w białym kartoniku. Wygląda ładnie, dość elegancko i ekskluzywnie. Pojemność 8 g. Dostaniecie go w Sephorze za 155 zł. Kolor to 1 Black Velvet, ważny 6 miesięcy od otwarcia.
Ucieszyłam się, gdy go dostałam, bo byłam właśnie ciekawa tej wersji. W Phenomen'eyes mieliśmy jedną kuleczkę jako szczoteczkę, a w Noir Couture mamy.. 3 kuleczki ;) Szczotka jest z włosia, za którymi ja nie przepadam, ponieważ przejechałam się kiedyś na jednej, która nie robiła na rzęsach kompletnie nic. W tym przypadku nic takiego nie ma miejsca. Maskara daje mocny, czarny kolor, świetnie rozdziela rzęsy i je wydłuża. Jak to producent nazwał, posiada 4 cechy, którym należy ulec ;) Nadaje objętości, wydłuża i podkręca, a także zawiera kompleks Lash Booster Expert i wyciąg z bawełny, który odbudowuje, wzmacnia, odżywia i chroni rzęsy. Tak jak wspominałam tusz rozdziela i je wydłuża. Z podkręceniem średnio, ale myślę, że jest to raczej wina moich rzęs, które po prostu opadają, więc ja się ratuję zalotką ;) W takie rzeczy jak odżywienie czy wzmocnienie w tuszach nie za bardzo wierzę. Najważniejsze, że rzęsy nie słabną przez niego. Raczej są bardziej elastyczne i takie jakby... miękkie;) wiecie o co chodzi. Tusz bez problemu się aplikuje, nie skleja rzęs, co mnie w niektórych tuszach strasznie denerwuje.

Co istotne dla mnie, nie osypuje się w ciągu dnia. Myślę, że to za sprawą formuły wodoodpornej. Jest to dla mnie istotne z tego względu, iż bywają dni, że wychodzę z domu rano, a wracam wieczorem i nie zawsze mam czas zerkać do lusterka. Z tym tuszem nie muszę o to martwić.

Niestety są trochę problemy z jego zmyciem. Jest mocno wodoodporny i zwykły micel sobie z nim nie poradzi. Proponuję w tym przypadku sięgnąć po dwufazówkę. Garnier wersja z olejkiem z pewnością sobie z nim poradzi.
Nie wszystkim szczoteczka będzie odpowiadać. Nie wszystkie z nas lubią takie udziwnienia. Ja jestem raczej zwolenniczką zwykłych i silikonowych szczoteczek, ale raz na jakiś czas lubię po takie bajerki sięgnąć ;) Poniżej możecie zobaczyć efekt na rzęsach.

Dajcie znać co o nim myślicie. Miałyście z nim styczność ? A może polecacie jakiś inny tusz?
Całuję,
A.

6 produktów /must have/

9 maja 2017 | 27 komentarzy
Hej, hej!

Zapewne każda z nas ma takie swoje ulubione produkty, które zawsze znajdują się na półce w naszej łazience, w torebce czy kosmetyczce. Produkty, które są sprawdzone i kupujemy je znowu i znowu. Dzisiaj przedstawię Wam 6 drogeryjnych produktów (jeden właściwie apteczny), które zachwyciły mnie swoim działaniem czy efektem i bez których, nie koniecznie nie wyobrażam sobie życia, ale dobrze je mieć pod ręką ;) Ciekawych zapraszam dalej.

1. Płynne pomadki Wibo Million Dollar Lips

Już nie raz wspominałam o nich na blogu. Uważam, że to są jedne z najlepszych matowych pomadek drogeryjnych. Mają gamę przepięknych kolorów, są trwałe i łatwe w aplikacji. Nie wysuszają aż tak ust, ale te które dbają o nie regularnie nie muszą się martwić. I w dodatku są w bardzo korzystnej cenie! Posiadam już teraz 4 kolory. Numer 3, który planowałam kupić dostałam od kuzynki ;) (dzięki Klaucia!). Najczęściej ląduje na moich ustach nr 1, ponieważ uwielbiam takie zgaszone róże. Ale o reszcie odcieni również pamiętam ;)

2. Róż do policzków Max Factor Creme Puff Blush, w odcieniu 05 Lovely Pink

O różu również Wam kiedyś wspominałam w jakichś ulubieńcach. Uwielbiam ten róż, co z resztą widać na załączonym obrazku ;) Produkt niemal sięga dna. Jest to wypiekany róż, który zawiera przepiękne delikatne drobinki. Daje świetny efekt na buzi. Nie ma opcji, żeby zrobić sobie nim krzywdę. Jest to jednak nieco większy wydatek, bo róż w cenie regularnej kosztuje ok. 52 zł. Ale od czego są promocje ;) Kupiłam go w zeszłym roku w maju na rossmannowskich promocjach i wzięłam go tak naprawdę na wypróbowanie, z ciekawości. I nie żałuję ;)

wiosenne nowości

3. Marion, olejki orientalne do włosów, regeneracja włosów, jojoba, słonecznik

Dostałam go ponad rok temu od koleżanki, ale dopiero od niedawna go stosuję. Zauważyłam, że zbliża się jego termin ważności, więc postanowiłam go wykończyć. Nie sądziłam, że aż tak mnie zaskoczy. Nakładam go na wilgotne końcówki tuż przed suszeniem, bądź suche przed prostowaniem. Olejek świetnie je nawilża i dzięki niemu nie rozdwajają się. Całkiem ładnie pachnie. Nie wyobrażam sobie, aby nie nakładać nic na końcówki. Suchym strąkom mówimy NIE! Ten olejek trzyma w ryzach moje włosy i dzięki niemu końcówki wyglądają zdrowo i olśniewająco.
Są dostępne jeszcze 3 inne rodzaje: nawilżenie - migdały, dzika róża; odżywienie - macadamia, ylang-ylang; wzmocnienie - kokos, tamanu. Właśnie widzę na stronie Natury, że są w promocji za 5 zł. Taki taniutki produkt i tak dobrze się spisuje. To lubię ;)

4. Krem do rąk z olejkiem kokosywm Palmer's Coconut Oil

Generalnie fanką kokosa nie jestem. Nie lubię (chyba, że Rafaello ;)) i za zapachem też nie przepadam. Ale ten krem totalnie mnie urzekł! Piękny, słodziutki zapach kokosa. Taki naturalny, nie chemiczny. Nie odrzuca mnie jak np. olej kokosowy Paese. Oprócz oleju kokosowego ma również w składzie olej monoi z płatków kwiatów gardenii tahitańskiej. Krem głęboko nawilża i zapobiega podrażnieniom. Więcej o nim dowiecie się w oddzielnej recenzji. Ale nie wyobrażam sobie, żeby mogło go zabraknąć w mojej torebce;) Uwielbiam go!

5. Lakiery do paznokci Life Nail Lacquer

Life jest marką własną Super-Pharm. Lakiery widziałyście już nie raz w moich nowościach. Jakoś nigdy nie pokazywałam Wam jak wyglądają na paznokciach, ponieważ moje są krótkie i ciągle się łamią. Hybryd póki co nie robię, więc muszę zadowolić się zwykłymi lakierami. I te z Life mi odpowiadają. Są tanie jak barszcz i mają przeogromny wybór kolorów. Z trwałością różnie bywa, ale ja się wspomagam wysuszaczem Insta-Dri Sally Hansen, więc nie jest najgorzej.

6. Wysuszacz Insta-Dri Sally Hansen

Pojawił się w ulubieńcach roku. Nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez niego. Tak naprawdę póki go nie kupiłam, na jakiś czas zrezygnowałam z malowania paznokci, bo miałam dosyć odprysków po 1 dniu i odciśniętej kołdry po nocy ;) Dzięki Insta-Dri moje podejście do malowania paznokci się zmieniło. Nie dość, że wysusza paznokcie i są gładziutkie niczym jak hybryda, to jeszcze przedłuża ich trwałość.

Dajcie znać czy znacie te produkty i jak sprawdzają się u Was ;)
Buziaki,
A.

nowości kwietnia | -55% w Rossmannie

3 maja 2017 | 24 komentarze
Cześć Wam!

Kolejny miesiąc za nami. Ja nie wiem gdzie ten czas ucieka ;) Dzisiaj mam dla Was nowości, które pojawiły się u mnie w tym miesiącu. Mam nadzieję, że odpoczywacie w ten wolny czas i że znajdziecie chwilę na przeczytanie postu. Zapraszam!
Z lakierów doszły kolejne dwa. Tym razem pastelowe - piękny żółciutki i taki baby blue. Lakiery są firmy Life, firmy własnej Super-Pharm. Lubię je, są tanie i nie najgorzej się trzymają. A poza tym nakładam jeszcze Insta-Dri, który przedłuża ich trwałość.

Jakoś w połowie kwietnia było -50% na kolorówkę w Super-Pharm i właśnie wtedy kupiłam puder sypki Lirene City Matt, który polecałam Wam w poście o tym co warto kupić w Rossmannie, a także bazę rozświetlającą Be Glam również firmy Lirene. Mam do niej mieszane uczucia, ale o tym niebawem.

co kupić na promocji w Rossmannie -49%

Physiogel Hypoallergenic krem do twarzy do skóry suchej, wrażliwej, skłonnej do zaczerwienień. Gratis, który otrzymałam. Mini produkt o pojemności 5 ml. Nigdy wcześniej go nie miałam, więc z chęcią wypróbuję.

Gąbeczki Blend it! zamówiłam na początku miesiąca. Była promocja za dwie gąbeczki małą i dużą zapłaciłam 29, 99 zł. Już dawno chciałam je wypróbować. Mam oryginalnego BB, więc mam porównanie. Niebawem pojawi się na blogu ;) Mogę tylko powiedzieć, że jestem zadowolona.

Maszynkę Hydro Silk Wilkinson otrzymałam do testów, dzięki stronie wizaz.pl Jestem jej bardzo ciekawa. Mam bardzo wrażliwą skórę, więc mam dość spore wymagania ;)

 Już chyba z 2 miesiące temu robiłam zamówienie na aliexpress i zamówiłam wtedy etui na telefon, o których wspominałam w nowościach lutego i pomadkę Colourpop w kolorze Donut. Już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek dojdzie, a tydzień temu spotkała mnie niespodzianka w skrzynce. Niestety kolor nie jest taki jaki oczekiwałam, ale o tym dowiecie się w oddzielnym poście. Kolejna pomadka to płynna matowa pomadka firmy Wibo z serii Million Dollar Lips, o których Wam już nie raz wspominałam. Na promocji w Rossmannie wzięłam numer 1, ponieważ moja poprzednia sięgnęła dna. Kolor uwielbiam, jest idealny na co dzień jak i na wyjścia. Kolejnym produktem jest nawilżająca płynna pomadka marki Revlon Colorstay Moisture Stain.
Na promocji w Rossmannie wzięłam również konturówkę do ust Lovely Perfect Line o numerze 1. Już ją mam, ale jest już taka malutka, że niebawem się skończy. Na pewno ją znacie. W poście co warto kupić w Rossmannie wspominałam o konturówce z Bourjois. Mam ją w odcieniu 04. Więcej o niej dowiecie się w oddzielnym poście. Ale jest świetna! Mam ochotę na resztę kolorów.

Kolejne produkty pochodzą również z promocji w Rossmannie oprócz korektora Collection Lasting Perfection. Poprosiłam o niego koleżankę, która była w Anglii. Reszta produktów to mój ulubiony tusz do rzęs Curling Pump Up Mascara firmy Lovely, czarny eyelinery Wibo oraz nowość u mnie żel do brwi Eyebrow Stylist również od marki Wibo.

Ostatnie już produkty. Wszystkie kupione w Rossmannie na promocji. I są to absolutne nowości u mnie, nie miałam z nimi wcześniej styczności. Holy Chic Lipstick Palette Wibo - paletka do ust, The Nudes Maybelline - paletka cieni do oczu, Into the Sun Body & Face bronzer Wibo - bronzer do ciała i twarzy oraz Ecstasy Blusher Wibo - róż do policzków o numerze 02. Wszystkich produktów jestem bardzo ciekawa. Trzech z nich już używałam i na razie mam różne opinie. Z czasem się dowiecie jak się u mnie sprawdziły.

Dajcie znać co wy upolowałyście. Znacie coś z moich produktów? Polecacie?

Buziaki,
A.

MAC, Retro Matte Liquid Lipcolour - Oh, Lady!

26 kwietnia 2017 | 22 komentarze
Cześć Wam!

Rossmanowskie promocje trwają. Mam nadzieję, że poprzedni post choć trochę Wam się przydał. Ja zakupy mam za sobą. Kupiłam parę rzeczy, ale pokażę Wam w poście z nowościami kwietnia. Dalszych zakupów nie planuję, ale zobaczymy co czas pokaże ;)

Dzisiaj opowiem Wam trochę o pewnym produkcie do ust. Jak wiecie produkty kolorowe do ust uwielbiam i mam ich całkiem sporo w kolekcji. Bardzo podobają mi się podkreślone usta. Czy to czerwień, czy brudny róż, nudziak. Większość kolorków lubię i większość mi pasuje. Dzisiaj napiszę Wam o dość ciekawym, ciemnym kolorze firmy MAC. Ciekawych zapraszam dalej ;)
Pomadkę dostałam na urodziny, po uprzednim wyborze koloru ;) Jest to matowa płynna pomadka Retro Matte Liquid Lipcolour o wdzięcznej nazwie Oh, Lady! Mamy tutaj 5 ml produktu w przeźroczystym opakowaniu. W środku wygodny aplikator, typowy dla tego typu pomadek. Można nim wyrysować kontur ust, ale jest to na tyle ciemny kolor, że myślę czy by dokupić konturówkę. Jednak póki co radzę sobie bez niej ;)

Jest to na pewno nie codzienny odcień. Ciemna głęboka fiolet, która na ustach wygląda fenomenalnie. Jest to kolor, który nakładam raczej na wieczorne wyjścia. Pomadka zastyga na porządny mat i jest nie do zdarcia. Przy piciu delikatnie ściera się od środka, ale nie ma tragedii. Jednak już przy jedzeniu się ściera. A przy tak ciemnym kolorze nie wygląda to niestety estetycznie. Trzeba również nakładać ją oszczędnie, ponieważ zbyt duża ilość tworzy skorupę.
Pomadka zdecydowanie robi wrażenie. Takiego koloru w moich zbiorach mi brakowało. Choć trochę się wahałam przy wyborze. Pierwotnie miał być to odcień Dance with me, ale niestety nie było go w warszawskim salonie MAC. Więc zdecydowałam się na ten. W asortymencie dostępnych jest łącznie 15 odcieni. Oprócz Dance With Me wpadła mi w oko jeszcze Mademoiselle oraz To Matte With Love. Kolory są naprawdę cudne.

Marki MAC posiadam jeszcze dwie inne pomadki z serii Matte oraz Retro Matte, o których mogłyście czytać na moim blogu. Obie bardzo lubię i do tych ulubieńców dochodzi również i ta pomadka. Uważam, że firma MAC jest jedną z niewielu firm, które mają w swoim asortymencie tak duży wybór pomadek o tak różnorodnych kolorach. Poniżej możecie zobaczyć jak pomadka prezentuje się na ustach w normalnym świetle oraz w słońcu.

pomadka MAC Retro Matte - All Fired Up
szminka Mac - odcień Mehr
Moim zdaniem prezentuje się naprawdę ciekawie. To taka fajna odskocznia od codziennych nudziakowych kolorów. Świetnie uwydatnia usta i podkreśla ich kształt. Tylko trzeba oczywiście precyzyjnie je umalować ;) Przy tak ciemnym odcieniu jest to wskazane ;)

Dajcie znać co myślicie o takim odcieniu. Znacie serię Retro Matte Liquid Lipcolour? Widzimy się w komentarzach ;)

buziaki,
A.

PS. Dziękuję za 300 obserwatorów ♥

co kupić na promocji w Rossmannie -49% ? Moje klasyki, propozycje, produkty, w które warto zainwestować

21 kwietnia 2017 | 29 komentarzy
Cześć Wam! Dzisiaj mam dla Was produkty, które moim zdaniem warto kupić na promocji -49% w Rossmannie czy każdej innej, gdzie jest dość spora obniżka ;) Są to produkty, które sama przetestowałam i mogę Wam polecić, a także takie, które cieszą się dobrą opinią i którym myślę warto poświęcić chwilę uwagi. Zapraszam ciekawych dalej ;)
PODKŁADY

KOREKTORY
PUDRY


PALETKI CIENI
KREDKI I EYELINERY
TUSZE DO RZĘS
PALETKI DO KONTUROWANIA/RÓŻE/ROZŚWIETLACZE
PRODUKTY DO UST


Na koniec chciałam Wam pokazać parę nowości od marek L'Oreal oraz Maybelline.

Dajcie znać co wy kupiłyście bądź zamierzacie kupić. Chętnie poznam Wasze propozycje ;)
Buziaki,
A!

rozświetlający podkład Rimmel Wake Me Up

12 kwietnia 2017 | 24 komentarze
Cześć Wam!

Dawno nie było recenzji podkładu. Ostatnim razem był to wpis o Double Wear od Estee Lauder w lipcu w zeszłym roku. Moim niekwestionowanym ulubieńcem zostaje w dalszym ciągu Bourjois Healthy Mix, polubiłam się również z True Match L'Oreal. Odkąd nakładam podkład Beautyblenderem tak naprawdę każdy wygląda na buzi nieskazitelnie.
Na jakiejś promocji w zeszłym roku skusiłam się na rozświetlający podkład Wake Me Up marki Rimmel. Wiem, że kiedyś był uwielbiany przez Maxineczkę. Użyłam go od kuzynki pewnego razu (jakiś rok temu) i bardzo mi się spodobał. Zwłaszcza te drobinki. Ostatecznie kupiłam go w zeszłym roku. Jak się sprawdził? Ciekawych zapraszam dalej.

Estee Lauder Double Wear
3 podkłady, 3 recenzje - Healthy Mix, True Match, Double Wear
My daily makeup
OPIS PRODUCENTA

"Rozświetlający podkład, którego formuła została wzbogacona witaminą C. Zapewnia młody wygląd cery. Skóra jest promienna i prezentuje się zdrowo i naturalnie."

DOSTĘPNOŚĆ / CENA / POJEMNOŚĆ / DATA PRZYDATNOŚCI

Szafy Rimmel znajdziemy prawie w każdej drogerii typu Rossmann, Super-Pharm czy Hebe. Produkty marki dostaniecie również on-line. Cena waha się w granicach 35 zł. Pojemność to standardowe 30 ml. Na zużycie mamy 24 miesiące od otwarcia.

OPAKOWANIE / KONSYSTENCJA / ZAPACH

Jak widzicie jest to szklana buteleczka z pomarańczową zakrętką u góry z wyrzeźbionym logo marki. Konsystencja jest dość gęsta, ale nie za bardzo. Podkład nie spływa z ręki. Z łatwością się go rozprowadza. Zapach jest przyjemny, świeży, delikatnie pudrowy.
Od dobrania prawidłowego podkładu zależy wiele czynników. Przede wszystkim czego oczekujemy od takiego produktu. Ja jako posiadaczka cery suchej, czasem wrażliwej sięgam po podkłady nawilżające, rozświetlające. Rimmel Wake Me Up do takich należy. Nakładanie jest bezproblemowe. Czy to pędzlem czy gąbeczką. Posiadam odcień 100 Ivory, który w Polsce bodajże jest najjaśniejszym odcieniem. Na stronie marki widziałam jeszcze 010 Light Porcelain. Wydawało mi się, że Ivory będzie odpowiedni. Zawsze wybieram najjaśniejszy kolor z gamy. Jednak jak się okazało podkład strasznie ciemnieje. I mam wrażenie, że ściemniał on w środku butelki. Gdy patrzę na niego w domu, a później w drogerii widzę dwa różne odcienie, a kolor jest ten sam. Nie wiem dlaczego aż tak się utlenił, ale obecnie nie mogę go używać, ponieważ strasznie się odcina. Postanowiłam zostawić go na lato, gdy nieco opalę buzię. Podkład posiada delikatne drobinki, które widać. Nawet po przypudrowaniu, one przebijają się. Mi się osobiście taki efekt posiada. Buzia wygląda promiennie i jest naturalnie rozświetlona. Gdyby nie fakt, że ciemnieje bardzo byśmy się polubili. Przetestuję go ponownie latem.
Starałam się teraz mieszać go z białym podkładem z Makeup Revolution, jednak produkt jest bardzo wodnisty i zdecydowanie zmienia konsystencję podkładu Wake Me Up, co nie do końca mi odpowiada.
No same widzicie na drugim zdjęciu, jak szyja różni się od twarzy. Niestety drobinki nie zostały uchwycone.

Ciekawa jestem jakie są Wasze odczucia do tego podkładu.

Podsumowując jest to fajny podkład rozświetlający, który latem na pewno świetnie się sprawdzi. Żałuję, że ciemnieje i ten najjaśniejszy odcień nie jest teraz odpowiedni. Myślę, że 010 light porcelain byłby idealny.

Dajcie znać koniecznie czy któraś z Was go miała i jak się sprawdził.
Buziaki,
A.


SZABLON BY: PANNA VEJJS.