ulubieńcy ostatnich miesięcy | kosmetyczni i niekosmetyczni

17 marca 2019 |
Hej ! Witam się z Wami w niedzielę ;) Plus pracowania w handlu - większość niedziel w miesiącu wolnych. Choć słyszałam, że mają to znieść i niezbyt mi się to podoba :(

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć trochę o moich ulubionych produktach kosmetycznych minionych miesięcy, które towarzyszyły mi każdego dnia. Pokażę Wam również świecę, bez której nie wyobrażam sobie wieczorów pod kocem z kubkiem herbaty w ręku, opowiem o książce, którą ostatnio przeczytałam oraz wspomnę parę słów o serialu ;) Będzie też coś do makijażu! 
Wszystkich ciekawych zapraszam do dalszej części wpisu! I oczywiście zaglądajcie na mój profil na Instagramie -> klik
Zimą moja skóra jest bardzo przesuszona, zwłaszcza na dłoniach. Bywa, że piecze, swędzi i niestety pęka. Wszystkie kremy do rąk jakie miałam poszły w odstawkę, bo były za lekkie, za mało nawilżające. Pani w aptece poleciła mi regenerujący krem do skóry suchej i bardzo suchej Lipikar Xerand. I właśnie ten krem ratował moją skórę dłoni w mroźne dni. Tubka ze zdjęcia to już moja druga w ciągu dwóch miesięcy. Nigdy nie zużyłam tak szybko kremu do rąk, ale miałam go cały czas przy sobie i używałam, gdy tylko moja skóra tego potrzebowała. Krem łagodził ją, mocno nawilżał i odżywiał. Ma lekką konsystencję, która nie wchłania się zupełnie. Zostawia taką delikatną warstwę, która mi akurat odpowiadała, bo moja skóra jest naprawdę sucha i potrzebowała tej ochronnej powłoki. Bardzo fajnie też chroniła skórę przed czynnikami drażniącymi. Tubka mieści w sobie 50 ml i kosztuje ok. 20-30 zł w zależności gdzie się zaopatrujecie w produkty apteczne. Ja jestem nim absolutnie zachwycona i był moim must have w ostatnich miesiącach i nadal jest, póki zimne dni nie odejdą ;)
Łagodzący tonik z firmy Vianek dorwałam z gazetą Zwierciadło w grudniu. Potrzebowałam toniku na już i nie miałam czasu za bardzo na research, więc wzięłam ten. Już dawno chciałam wypróbować kosmetyki tej firmy, więc stwierdziłam, że to dobry początek. I był to dobry wybór. Po pierwsze - atomizer. Tak się już przyzwyczaiłam do toników psikanych, że ciężko jest mi się przerzucić na takie bez (np. Pixi Glow, którego używam wieczorem, muszę wylewać na wacik). Po drugie bardzo ładny, różany zapach. Ja go używam codziennie rano. Świetnie odświeża skórę, tonizuje, pobudza. Jest przeznaczony do skóry wrażliwej, podrażnionej - za co jest odpowiedzialna w składzie alantoina. Działa dodatkowo ochronnie, dzięki zawartym w składzie alginianie sodu oraz jest antyoksydantem (kwas laktobionowy). Bardzo się z nim polubiłam. Widzę poprawę w jakości mojej skóry - jest ona miękka, nawilżona, bardziej elastyczna i taka uspokojona. Naprawdę działa łagodząco 
Generalnie fanką długich kąpieli nigdy nie byłam, ale odkąd mam wannę zostałam do tego zmuszona ;) Nie lubię brać prysznica w wannie, tym bardziej zimą, bo jest mi po prostu zimno, więc codziennie napełniam wannę i się w niej wyleguję. I powiem Wam, że mi się to spodobało ;) Zwłaszcza po całym dniu w pracy. Żeby było jeszcze przyjemniej zaczęłam kupować różnego rodzaju umilacze do kąpieli - kule, sole, płyny. Najbardziej jednak ukochałam sobie olejek do kąpieli Stress Relief z Bath and Body Works o zapachu eukaliptusa i zielonej mięty. Jest to seria Aromaterapia, która ma działać zarówno na ciało jak i na zmysły. Na początku nie do końca mi pasowało to połączenie zapachowe, ale z czasem zaczęłam się do niego przekonywać. Nie raz Wam go pokazywałam na IG. Gorąca kąpiel z tym olejkiem to absolutnie domowe SPA! Olejek robi delikatną, aksamitną pianę, przepięknie bosko pachnie i wprawia w taki miły nastrój. Kąpiel z dodatkiem tego olejku jest tak relaksująca, odprężająca i uspakajająca. Jestem absolutnie zakochana w tym produkcie i na pewno kupię go ponownie, gdy ten mi się skończy! 
Pomadka Maybelline Color Sensational Matte w kolorze 987 Smoky Rose miała już swoje 5 minut na blogu, kiedy porównywałam ją do dużo droższej pomadki z Maca. Odsyłam do recenzji -> klik. Nadal ją uwielbiam, mam praktycznie zawsze przy sobie. Kocham ten kolor! Pasuje właściwie do każdego makijażu i kiedy nie wiem co nałożyć na usta to wybieram właśnie ten odcień. Pomadka jest kremowa, gładko sunie po ustach, wypełnia je i cudownie podkreśla, jest trwała i nie wysusza. I do tego jest tania jak barszcz. Kosztuje w cenie regularnej jakieś 30 zł, ja dorwałam ją za połowę ceny;) Koniecznie zajrzyjcie do postu, który Wam podlinkowalam wyżej. Tam znajdziecie swatche i zdjęcie jak wyglądają obie pomadki na ustach! Zapraszam :)
To, że jestem świecomianiakiem wiedzą wszyscy ;) Uwielbiam je! Jak nie wiadomo co mi kupić na urodziny czy Święta kupcie mi świece - będę zadowolona! Moją ulubioną ostatnio jest świeca z Bath and Body Works z serii Aromaterapia o nazwie Focus. Połączenie zapachowe to eukaliptus i herbata. Nawet mojemu chłopakowi bardzo odpowiadała, ponieważ on lubi takie herbaciane zapachy. Świeca naprawdę mocno pachnie po rozpaleniu. Zapach unosi się w całym mieszkaniu. Nie jest ciężki ani męczący tylko własnie relaksujący i uspakajający. To jest mój ulubiony zapach z Aromaterapii. Mam też z tego zapachu mgiełkę do pościeli i masło do ciała. Na pewno Wam o nich opowiem w oddzielnej recenzji. TUTAJ macie wpis o innych produktach tej marki - kto przegapił to zapraszam ;) Wracając do świecy posiada ona 3 knoty i jest zrobiona z wosku sojowego. Za takie cudo musimy zapłacić niemały pieniądz bo aż 119 zł, ale warto polować na promocję. Ja swoją kupiłam za 65 zł. 
Bardzo lubię czytać książki, ale nie zawsze mam na to czas. Ale jak już się wkręcę w jakąś to ciężko mnie odciągnąć. Od siostry na Święta dostałam trzy książki autorki Magdaleny Stachuli - Idealna, Trzecia i W Pułapce. Są to thrillery psychologiczne, które ostatnio bardzo polubiłam. Właśnie skończyłam Idealną i była tak dobra, że z chęcią przeczytam kolejne. Historia opowiada o kobiecie, która bardzo pragnie mieć dziecko, długo nie może zajść w ciążę i przez to zaczyna sypać się jej małżeństwo. Praktycznie nie wychodzi z domu, a z czasem zaczynają się dziać dziwne rzeczy wokół niej. Mąż bohaterki wdaje się w romans, ale jak się okazuje z nieprzypadkową kobietą. Dużo różnych rzeczy wychodzi z czasem na jaw. Jeśli jesteście fankami kryminałów psychologicznych to sięgnijcie po tą pozycję. Myślę, że Wam się spodoba. Jestem ciekawa kolejnych części. 
I na sam koniec chciałam krótko wspomnieć o serialu, który ostatnio obejrzałam na Netflixie. A mianowicie jest to The Umbrella Academy. Fanką fantastyki nie jestem, ale ten wyjątkowo mi się podobał. Bardzo fajnie jest nagrany, czułam się jakbym oglądała film i do tego świetna obsada. Dużo emocji na raz - najpierw się śmiejesz, za chwilę wzruszasz, jesteś zaskoczona, a potem trochę wściekła. Raz robisz : awwww, a za chwilę : o mój boże ! Serio! To cała ja jak oglądałam ten serial :D Ma 10 odcinków, więc podejrzewam, że co niektórzy pochłoną go w jeden bądź dwa wieczory ;)


Na dzisiaj to wszystko. Dajcie koniecznie znać jacy są Wasi ulubieńcy. Jestem ich bardzo ciekawa ! 
Znacie któryś z produktów, które Wam przedstawiłam? Oglądaliście The Umbrella Academy? ;)

Buziaki,
Ada.

21 komentarzy:

  1. Żadnego Twojego ulubieńca niestety nie znam 😉 Serialu jestem mega ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  2. The Umbrella Academy! <3
    Świetne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  3. FIrme La Roche znam i bardzo lubię <3 Jednak od nich stawiam na kremy do twarzy :) O serialu słyszałam, ale średnio jestem zainteresowana

    OdpowiedzUsuń
  4. Olejek do kąpieli i świeca BBW ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Siostra zaczęła oglądać ten serial i zachwala ogromnie. Ja do tasiemców podchodzę jak do jeża, ale przyznam, że mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja uwielbiam relaks i długie kąpiele w pachnącej wannie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znam tych produktów, muszę zerknąć na ten serial:)

    OdpowiedzUsuń
  8. La Roche zafundowało mi kiedyś wysyp życia, to był co prawda inny krem (Effaclar duo), ale jednak zraziłam się na amen. Z Vianka miałam kilka toników i że wszystkich w sumie byłam zadowolona, ogólnie lubię tę markę. A serial mam w planach obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze, nie znam ani jednej pozycji z Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam kiedyś ten tonik-mgiełkę z Vianka, ale już nie pamiętam jego działania na mojej skórze :) Oprócz niego z Twoich ulubieńców znam jeszcze serial, co prawda oglądanie go idzie mi strasznie opornie, ale chyba w końcu dotarłam do momentu, w którym mnie mocno zaciekawił. Dalej więc powinno pójść z górki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lipkar tez mój ulubiony

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tych produktów ani nie oglądałam tego filmu. Sięgam teraz głównie po naturalne produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Akurat też wzięłam się za ten tonik Vianka :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja skóra na dłoniach jest tragiczna ostatnio, bardzo przesuszona, więc ten krem przydałby mi się :) Tak samo jak tonik Vianek mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaciekawiłaś mnie tą książką, chętnie po nią sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie znam stąd nic, ale te kolczyi mnie mega zaciekawiły! sa piękne;D!

    OdpowiedzUsuń
  17. Serial mam zamiar obejrzeć :) Piękne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja na blogu dziś zamieściłam post o moich ulubieńcach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawi mnie olejek do ciała i świeca :))

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za wszystkie komentarze i zapraszam ponownie ♥



SZABLON BY: PANNA VEJJS.