moja pielęgnacja włosów | aktualizacja | produkty, których obecnie używam | moje nawyki

23 stycznia 2018 |
Cześć Wam!

Dzisiaj przychodzę do Was z postem dotyczącym pielęgnacji moich włosów. Rzadko się takie pojawiają, ale postanowiłam nieco częściej je umieszczać. Odsyłam Was do poprzedniego wpisu o tematyce włosowej -> klik. Dzisiejszy będzie aktualizacją produktów, których obecnie używam do pielęgnacji włosów, a także nawyki, które sobie wyrobiłam oraz co bym chciała wprowadzić, aby jeszcze ulepszyć obecny system.

Od razu zaznaczę, że włosomaniaczką nie jestem. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie i wszystko co dzisiaj przedstawię jest metodą prób i błędów. To, że coś mi pasuje czy nie pasuje nie znaczy, że u Was będzie tak samo. Chętnie jednak poznam Wasze sposoby na zdrowe, piękne i lśniące włosy. I od razu ostrzegam, że będzie to post-tasiemiec ;P

Mam włosy raczej mało problematyczne, nie mam problemów z rozczesywaniem. Farbowałam je tylko raz w życiu, w sierpniu 2016 roku - tak zwane sombre. Blond końcowki zostały do tej pory, ale powoli schodzą.
SZAMPONY

Sporo się zmieniło od poprzedniego wpisu o włosach. Niestety nie mogę używać już zwykłych szamponów drogeryjnych, ponieważ obecność SLS-ów nieźle dała popalić mojej skórze głowy. Co z tego, że moje włosy po szamponie L'Oreal Magiczna Moc Olejków wyglądały jak z reklamy, skoro skalp palił. Chcąc nie chcąc musiałam odstawić wszystkie szampony z zwartością tego silnego detergentu. Niestety bardzo ciężko jest znaleźć szampon z delikatnym składem. Na początku skusiłam się na polecany w sieci szampon dla dzieci Babydream z Rossmanna, który uspokoił i ukoił skórę głowy. Jednak strasznie obciążał włosy i były one po prostu przyklapnięte. A poza tym mega je plątał. Szukałam więc dalej i natrafiłam na szampony marki Pharmaceris. Wybawieniem okazał się micelarny szampon kojąco-nawilżający pozbawiony SLS-ów/SLES-ów. Nie bez powodu pojawił się w ulubieńcach roku. W niemalże 100% spełniał moje oczekiwania. Przede wszystkim po dłuższym stosowaniu przestała swędzieć mnie głowa, bolące krosty zniknęły, a skóra była oczyszczona i nawilżona. Szampon ma gęstą konsystencję. Przez brak sls-ów/sles-ów słabo się pieni, więc też trochę plącze włosy, ale tylko przy pierwszym myciu. Gdy myję je drugi raz jest już dużo lepiej. Spłukuje się bez problemu. Włosy są nawilżone, miękkie i odbite u nasady. Nie jest to oczywiście super mega objętość, ale najważniejsze, że nie ma tzw. przyklapu ;)

Na zdjęciu widzicie szampon Garnier Fructis Grow Strong i pewnie się zastanawiacie co on tu robi ;) Otóż w zeszłe wakacje dostałam się do testowania maski i szamponu produktów Garnier Frcutis z ich nową szatą graficzną i formułą. Postanowiłam dać jeszcze raz szansę szamponom drogeryjnym i przetestować ten duet. Jednak SLS-y znowu dały popis i skończyło się tak samo jak z L'Oreal Elseve. Nie dość, że zrujnował moją skórę głowy to w ogóle nie wzmocnił włosów. Wypadają tak samo jak wypadały. Może maska dałaby lepsze efekty, ale u mnie z używaniem masek bywa różnie niestety ze względu na sposób ich użycia ;) Ale, że ja jestem taka, że nie lubię wyrzucać zaczętych produktów (a wiem, że mogę zużyć w inny sposób), zużyłam go po prostu na długość włosa. I pod tym względem nie było żadnych negatywnych skutków ubocznych ;) Włosy bowiem były wygładzone, miękkie i nawilżone, więc na coś jednak się przydał i nie trafił w połowie butelki do kosza ;) Zapomniałam jeszcze dodać, że przepięknie jabłkowo pachniał i zapach utrzymywał się na włosach jakiś czas. Mimo to, więcej się u mnie nie pojawi. Na szczęście już prawie się kończy.

Jeszcze parę słów wspomnę o hydro-micelarnym szamponie kojącym firmy Pharmaceris z serii Emotopic. Zważając na fakt, że poprzedni dobił dna, cieszę się, że miałam w zapasie ten. Jest to nowość marki. Dostałam go na szkoleniu marki w listopadzie. Dopiero zaczęłam go używać, także niewiele jeszcze mogę o nim powiedzieć. Mogę jedynie napisać, że jest dużo rzadszy niż ten z serii H, co niekoniecznie mi pasuje. Więcej o nim za jakiś czas ;)
ODŻYWKA, MASKA

Odnośnie odżywek dużej zmiany nie ma. Już od ładnych paru lat używam tych od L'Oreal Elseve. Zmieniam jedynie rodzaj. Miałam chyba już wszystkie, ale najbardziej odpowiada mi właśnie ta odbudowująca. Są to fajne odżywki, ponieważ dzięki nim włosy są wygładzone, zregenerowane i wzmocnione. Zdecydowanie ułatwiają rozczesywanie (chociaż nigdy nie miałam z tym większego problemu) i są dość wydajne. Kosztują niewiele, bo w promocji można kupić je za 9 zł. Wcześniej miałam tą z serii Magicznej Mocy Glinki, która przepięknie pachniała, jednak miałam wrażenie, że delikatnie włosy przesusza. Dobrze sprawdziła się również wersja Elseve Total Repair Extreme. Oj tak. Dobrze pamiętam, że bardzo ją polubiłam. Moje włosy były wtedy w dobrej kondycji.
Używanie non stop tej samej odżywki wynika też z mojego lenistwa, bo gdy tylko dana się kończy, nie wiele myśląc idę do drogerii i kupuję kolejną. Jakoś nigdy nie mam czasu na porządny research, stąd też monotonność w tym temacie. Jednak chętnie poznam Wasze typy. Może w końcu zdecyduję się na coś innego ;)
Jeśli chodzi o maski, ciężko u mnie jest z ich używaniem. Ale to tylko dlatego, że trzeba wysuszyć włosy ręcznikiem, następnie nałożyć maskę, na to najlepiej jeszcze jakiś czepek, potrzymać z 15 minut i dopiero spłukać - kto ma na to czas?! Ja z reguły myję włosy późnym wieczorem, kiedy to jestem już zmęczona i myślę tylko o tym, żeby je umyć, nałożyć odżywkę i się położyć do łóżka. Nie chcę mi się dodatkowo kombinować z maską. Mogłabym to robić oczywiście, gdybym tylko wcześniej myła głowę, co na pewno miałoby dobre skutki, bo wtedy nie kładłabym się z mokrymi włosami. Ale o tym za chwilę. Doprowadza to do tego, że maskę nakładam po prostu jak odżywkę, więc efekty jej stosowania są słabe. Obecnie jest to maska wzmacniająca Garnier Fructis Grow Strong. Wygładza jedynie moje włosy i ujarzmia je, ale na temat ich wzmocnienia nie mogę powiedzieć nic. Szczerze to chcę ją jak najszybciej zużyć, bo w zapasie mam jeszcze trzy i dwóch z nich też chciałabym się już pozbyć (Kallos maska bananowa oraz Gliss Kur Million Gloss 10 dni połysku).
ALOES PRZED KAŻDYM MYCIEM

O wielofunkcyjnym żelu aloesowym Holika Holika słyszał chyba każdy. Można go używać na wiele sposobów, między innymi na włosy. Ja go nakładam tak z 20 minut przed myciem i później normalnie myję szamponem. Wprowadziłam ten rytuał całkiem niedawno, także jeszcze nic konkretnego Wam nie powiem. Na dzień dzisiejszy włosy ładnie wyglądają, nie są suche, ale co będzie po dłuższym stosowaniu, tego nie wiem. Może okaże się, że nie służy on moim włosom, ale o tym dowiecie się w następnym takim poście włosowym, który myślę pojawi się za jakieś 2 miesiące. Głównym moim celem, jeżeli chodzi o wygląd włosów, jest nawilżenie. Od czasu do czasu użyję jeszcze prostownicy, więc staram się robić tak, aby końce nie były suche. Wszyscy cały czas mi powtarzają, że wcale nie mam zniszczonych włosów, mimo działania wysokiej temperatury. Z czego bardzo się cieszę. Staram się cały czas utrzymywać ten poziom nawilżenia i liczę, że aloes mi w tym pomoże ;)
TERMOOCHOCHRONA
Kolejne kosmetyki, to produkty, których używam, gdy włosy już wyschną. Tuż przed prostowaniem spryskuję je odżywką 10w1 Repair Balm Spray od firmy L'Biotica. Ma przesłodki zapach, który utrzymuje się na włosach, ale mi to akurat odpowiada. Producent zaleca stosować na umyte, wilgotne włosy. Ja jednak nie suszę włosów suszarką, więc nie potrzebuję wtedy ochrony, tylko dopiero przed prostowaniem pryskam po prostu na suche z odległości ok. 20 cm. Oprócz ochrony przed wysoką temperaturą, producent obiecuje również wzmocnienie i regenerację bez obciążania, wypełnienie mikrouszkodzeń, jedwabistą gładkość, głębokie nawilżenie, ułatwienie podczas rozczesywania, utrzymanie efektów stylizacji, ochronę koloru włosów farbowanych, wygładzenie zniszczonych końcówek oraz zapobieganie elektryzowaniu. I co jeszcze? Może wyjdzie za nas z psem? Jak dla mnie 10 tysięcy obietnic na jednym produkcie jest moocno naciągane. Owszem chroni przed temperaturą, zapewnia gładkość i nawilżenie, ale reszta? Producenta chyba lekko poniosło ;) Zostało mi go niewiele, ponieważ któregoś razu wylał mi się w torbie w pociągu, wszystko mi upaskudził i zniszczył golf (prałam go już chyba z 5 razy, a plamy dalej są :/). Bardzo fajnie się sprawdza, ale ja cały czas myślę o termoochronnym spreju z Marion - ten to był kozak ;D I chyba jak ten się skończy to ponownie zdecyduję się na Marion.

Wszyscy wiemy na jakie uszkodzenia narażone są nasze włosy zimą. Noszenie czapek i szalików prowadzą do oklapniętych włosów oraz ich elektryzowania. Czego ja osobiście nie cierpię najbardziej na świecie. Z pomocą jednak przychodzi mi odżywczy oleo-krem L'Biotica Biovax Gold z olejkami arganowym, baobabu i afrykańskimi. Uwielbiam go przede wszystkim za działanie wygładzające - wystarczy maleńka ilość nałożona na końcówki włosów i momentalnie są one ujarzmione, wygładzone i się nie elektryzują. Produkt dodatkowo chroni przed działaniem promieni słonecznych i wiatrem, a także pielęgnuje włosy suche i zniszczone. Ma bardzo ładny, delikatny zapach, który czuć na włosach. Nie obciąża włosów. Można go nakładać i na suche włosy i na wilgotne. Częściej lądują u mnie na suchych, ale na wilgotnych też się zdarzy. Jestem zadowolona z działania oleo-kremu, zwłaszcza zimą. Dzięki niemu moje włosy są na swoim miejscu i nie doprowadza mnie do szału ich elektryzowanie ;)
SUCHE SZAMPONY BATISTE

Suche szampony są to produkty, których używam sporadycznie. Moje włosy się nie przetłuszczają i myję je średnio co 2-3 dni. Czasem są dni, że już następnego dnia nie wyglądają zbyt świeżo i wtedy w ruch idzie suchy szampon Batiste. Posiadam dwa rodzaje: fresh i neon lights. Oba sprawdzają się dobrze. Ten drugi ma przepiękny zapach, jednak jest to edycja limitowana. Gdy gdzieś jeszcze je spotkam, kupię sobie na zapas. Jest to przydatny produkt, dobrze jest go mieć w domu, ale tak jak mówiłam, używam go rzadko.
PRODUKTY, KTÓRE ZAMIERZAM WPROWADZIĆ DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW

Jak wcześniej wspominałam, mam trzy maski w zapasach i tamte dwie chcę jak najszybciej wykończyć na rzecz maski przeciw wypadaniu włosów marki Seboradin. Pokładam w niej spore nadzieje. Włosy wypadają mi praktycznie od zawsze, odkąd pamiętam. Nigdy tak porządnie nie zabrałam się za ten problem. Łykałam Biotebal, ale tylko przez miesiąc, więc efektów nie było żadnych. Spróbuję z tą maską i dodatkowo może kupię ten Biotebal, ale to tak ze 3 opakowania od razu. Maskę nakładamy na świeżo umyte włosy (oczywiście szamponem Seboradin przeciw wypadniu włosów;)), rozprowadzamy, wmasowujemy we włosy, pozastawiamy na 5 minut i spłukujemy. I to mi pasuje! Stosować 2-3 razy w tygodniu, co u mnie przekłada się na stosowanie po każdym umyciu, bo myję włosy właśnie średnio 3 razy w tygodniu. Także będzie to wyglądało tak, że raz w tygodniu na włosach będzie lądować odżywka, a dwa razy maska. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Kolejnym produktem, które chcę wprowadzić jest lotion regenerujący Seboradin przeznaczony dla włosów suchych, zniszczonych farbowaniem, modelowaniem. Zaopatrzony jest w atomizer, więc ułatwia nam użytkowanie. Nanosimy go na skórę głowy i włosy, układamy fryzurę, nie spłukujemy. Według producenta nie obciąża włosów, do codziennego stosowania. Za 2 miesiące dam znać jak wpłynął na kondycję skóry głowy oraz włosów.

Oprócz używania sporej ilości kosmetyków ważne są też inne aspekty:

  • regularne podcinanie końcówek - u mnie jest to mniej więcej co 3 miesiące. Akurat w tym momencie minęło prawie 5 miesięcy odkąd je podcięłam. Moimi końcówkami zajmuje się moja kuzynka, więc koniecznie muszę się do niej umówić na podcięcie, ale to po sesji ;)
  • czesanie włosów przed pójściem spać oraz przed ich myciem - oba warianty się sprawdzają. Gdy wyczeszę je przed myciem nie plączą się, dużo łatwiej się je myje, a uwierzcie mi, że z długimi włosami wcale nie jest tak łatwo ;) Z kolei gdy czeszę je przed pójściem spać, rano tak naprawdę nie musiałabym tego robić. Serio ;) W ogóle nie są splątane, ładnie wyglądają i przyznaję - zdarzyło mi się czasem wyjść bez wyczesania ich ;)
  • nie kłaść się spać z mokrą głową - to moja zmora. Staram się jak mogę umyć włosy wcześniej, aby na spokojnie wyschły, ale z reguły do wieczora mam tyle rzeczy do zrobienia, że biorę kąpiel/prysznic na szybko i idę prosto do łóżka. A wszystkie wiemy jak spanie z mokrymi włosami wpływa na nie - wilgotne kosmyki są bardziej podatne na łamanie i skręcanie, a także jest to idealne środowisko dla roztoczy. 
Oprócz wyżej wymienionych produktów, chciałabym również wprowadzić olejowanie włosów. Kiedyś nakładałam olej kokosowy, który świetnie wpłynął na wygląd włosów. Póki co skupię się na aloesie, ale następnym krokiem będzie olej. Polecacie jakiś konkretny? ;)
Niżej wklejam Wam jeszcze zdjęcia. Na pierwszym moje włosy w 2016 roku, a na dwóch kolejnych robione pod koniec 2017. Trochę je skróciłam, ale akurat mi włosy rosną bardzo szybko, także jeszcze trochę i będą znowu długie. ;)

To już chyba wszystko na dzisiaj. Gratuluję tym, którzy przetrwali do końca i nie dziwię się tym, którym się to nie udało ;) Dajcie znać co myślicie o takich postach. Wolicie krótkie i zwięzłe czy lubicie raz na jakiś czas poczytać dłuższe? Jakie Wy macie sposoby na piękne, lśniące włosy? 

Wysyłam buziaki,
Ada.

34 komentarze:

  1. Podoba mi się ten szampon Pharmaceris, a odżywkę z Loreala miałam wielokrotnie i byłam z niej zadowolona. Po każdym myciu z jej udziałem włosy były mega miękie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bardzo fajnie działają na włosy :)

      Usuń
  2. Kojarzę produkty, ale akurat nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleo-krem serdecznie polecam i szampon z Pharmaceris :)

      Usuń
  3. Żel aloesowy Holika Holika uwielbiam na włosy, miałam maskę i szampon Garniera w tej wersji. Teraz zaczynam testować pharmaceris.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z Pharmaceris będziesz testować ? :)

      Usuń
    2. Szampon dostałam od koleżanki :)

      Usuń
  4. Ja uzywM SWISS do mycia wlosow i bardzo go lubię. Przez to ze 1,5 roku temu wyprostowałam sama keratynowo wloso nadal sa proste i nie uzywam prostownicy. Ew czasami, ale sporadycznie suszarke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo bardzo fajnie :) Moje jak wysuszę suszarką też są proste, ale jak zasnę z mokrą głową to rano są pofalowane :p

      Usuń
  5. Posiadam niektóre kosmetyki i jestem bardzo zadowolona.

    Zapraszam do siebie na konkurs wygrywa 15 osob,
    Miłego dnia, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  6. O, nie wiedziałam, że L'biotica ma termo spray :) dobrze wiedzieć, chociaż akurat aktualnie używam Tresemme :) Suche szampony Batiste znam i uwielbiam, zawsze mam jakiś w szafce :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dobrze jest miec Batiste w szafce :)

      Usuń
  7. Bardzo lubię aloes z Holika Holika:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięne włosy :) Uwielbiam produkty L'biotica :) A żel aloesowy muszę sobie wreszcie kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) z L'Biotici szamponów czy odżywek nie miałam, ale oleo-krem czy sprej dobrze się u mnie sprawdzają:) a aloes warto nabyć!

      Usuń
  9. Ja preferuję Holike stosować po myciu na mokre włosy. Również fajny efekt!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię oleokrem Biovax. Miałam czarno - złotą wersję i bardzo miło wspominam. Pięknie wygładza włosy i zapobiega puszeniu 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Również korzystam z żelu aloesowego na włosy ;) Poza tym znam jeszcze tylko szampony Batiste ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten aloes uwielbiam do twarzy i na włosy jeszcze go nei stosowałam. Musze spróbować!

      Usuń
  12. Tego aloesu używałam do twarzy, bardzo go polubiłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. niestety nie mogę używać suchych szamponów... nie są dla mnie i już. Mój skalp się buntuje;p wolę już umyć łepetynkę:) ale za to aloes uwielbiam:) dodaję go do szamponu:) obserwuję z miłą chęcią i zapraszam serdecznie do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale cudowne zdjęcia! Bardzo podoba mi się ten klimat :D Z tych produktów znam szampon micelarny z Pharmaceris - fajnie działa na moje włosy, żel aloesowy - czasem stpsuję go jako nawilżającą bazę pod olej, suche szampony z Batiste - ostatnio coraz rzadziej ich używam (nie pamiętam kiedy ostatnio :P) i oleokrem z Biovaxa, ale zimą poszedł w odstawkę, bo jest za lekki :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ślicznie, cieszę się, że Ci się podobają :)
      Szampon pharmaceris jest moim numerem jeden. Ten z Emotopic coś nie bardzo mi leży po dłuższym stosowaniu :/

      Usuń
  15. Batiste powoduje u mnie swędzenie głowy.

    OdpowiedzUsuń
  16. lovely post dear well Unfortunately you have some my favorites to,keep posting
    https://clicknorder.pk online shopping in lahore

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe produkty. Ja niedlugo bede uzywac szamponu Seboradin

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi Fructis bardzo podrażnił skórę głowy, włosy się plątały, były szorstkie i matowe. Odżywka nie pomogła. Produkt do niczego.

    OdpowiedzUsuń
  19. Oleokremy Biovax to mój must-have. Stosuję je cały rok. Są fantastyczne. Odżywkę w spreju Repair L'biotica również moje włosy lubią, dzięki niej są błyszczące i nie elektryzują się.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też lubię zel aloesowy ale polecam Ci nałożyć jeszcze na niego jakiś olej albo np. oleokrem :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za wszystkie komentarze i zapraszam ponownie ♥



SZABLON BY: PANNA VEJJS.